Miło jest obserwować, jak Tim Hansen, syn Kaia Hansena, na dobre rozkręcił swój autorski projekt Induction. Zespół funkcjonuje na scenie już od 2014 roku i dorobił się trzech albumów studyjnych. Najnowszy z nich, zatytułowany „Love Kills!”, ma swoją premierę 6 lutego nakładem wytwórni Reigning Phoenix Music.
Niepokoi jednak fakt, że skład zespołu ulega bardzo częstym zmianom — w praktyce każdy album nagrywany był w innym zestawieniu personalnym. Brakuje tu wyraźnej stabilizacji, co niestety odbija się na spójności materiału. Stylistycznie Induction pozostaje wierny obranej drodze: to nadal melodyjny power metal z symfonicznym zabarwieniem. Nowa płyta powinna przypaść do gustu fanom takich zespołów jak Beast in Black, Battle Beast, Freedom Call czy Dynazty. Jest jeszcze bardziej słodko, młodzieżowo i momentami wręcz kiczowato.
Niestety, w moim odczuciu jest to najsłabszy album w dorobku Induction. Nie pomaga nawet obecność utalentowanego Gabriele Gozziego, który w Fallen Sanctuary sieje prawdziwe wokalne spustoszenie. To artysta obdarzony charyzmą, świetną techniką i naturalnym wyczuciem power metalowej estetyki. Tym razem jednak ani jego umiejętności, ani przebojowość utworów, ani nawet proste, wpadające w ucho melodie nie są w stanie uratować całości. Nawet wyraźne wpływy Gamma Ray czy cover „Empress” sprawdzają się raczej jako ciekawostka niż realna wartość dodana.
Album jest mało wymagający i wyraźnie ukierunkowany na młodsze pokolenie słuchaczy. Szkoda, bo Induction prezentował się dotąd znacznie ambitniej. W 2024 roku do składu dołączyli Justys Sahlman (druga gitara) oraz perkusista Markus Felber. Nowi muzycy wyraźnie się starają — słychać zaangażowanie i solidne umiejętności instrumentalne. Problemem pozostają jednak same kompozycje i aranżacje, które miejscami wydają się niedopracowane i zbyt oczywiste.
To płyta, której słucha się przyjemnie, ale która nie wywołuje większych emocji. Zespół zadbał o soczyste, nowoczesne brzmienie oraz atrakcyjną graficznie okładkę — pod tym względem wszystko się zgadza. Materiał jest krótki i treściwy, pozbawiony rozbudowanych form czy epickich kolosów. Otrzymujemy serię krótkich, bezpośrednich strzałów.
Album otwiera cukierkowy i kiczowaty „Virtual Insanity”, kipiący energią i przebojowością, choć wyraźne skojarzenia z Battle Beast nie do końca do mnie trafiają. Wokalnie Gozzi — wiadomo — pełna klasa. „War of Hearts” to już typowy numer Induction: prosty, z nieco większym naciskiem na gitary i delikatną hardrockową nutą. W podobnych klimatach utrzymany jest słodki i łatwy w odbiorze „Dark Temptation” — poprawny, lecz pozbawiony głębszego pazura.
Serce zaczyna bić szybciej przy singlowym „Steel and Thunder”. Mocny riff, szybkie tempo, mniej kiczu i więcej patentów rodem z Gamma Ray sprawiają, że to prawdziwy killer. Refren jest prosty i wręcz stworzony do koncertowego śpiewania. Lżejszy, rockowy „Strangers to Love” balansuje już na granicy komercji, choć uwagę przykuwa gościnny udział Clementine z Visions of Atlantis.
Kolejnym mocnym punktem płyty jest bez wątpienia „Beyond Horizons”. Tutaj Induction garściami czerpie z dorobku Powerwolf, Bloodbound czy Sabaton. Sporo się tu dzieje, a podniosły refren robi bardzo dobre wrażenie. Melodyjny „Love Kills” to niestety powielanie sprawdzonych schematów i odgrzewanie znanych motywów. Więcej drapieżności pojawia się w „I Am Evil”, który zachwyca przebojowością i łatwo wpadającym w ucho motywem przewodnim. Na koniec otrzymujemy klimatyczny i nieco bardziej złożony „The Veil of Affection” — kolejny jasny punkt albumu.
Do tej pory Induction dostarczał mi rozrywki na bardzo wysokim poziomie, a twórczość Tima Hansena sprawiała mi autentyczną frajdę. Najnowszy album to jednak wyraźny spadek formy i pójście na skróty. Brakuje bardziej wyrazistych popisów gitarowych oraz ambitniejszych, wielowątkowych kompozycji. Całość jest zbyt słodka, jednowymiarowa i momentami przewidywalna.
To solidny album, ale obarczony wyraźnymi wadami. Liczyłem na coś więcej.
Ocena: 7/10

Proszę Pana nowy album "Monstrum - W drugą stronę świata" już jest. I jest kurwa świetny.
OdpowiedzUsuńZgadzam się 😁 aż mi przypomniał się "za horyzontem ciszy" 😁 fajnie że wrócili bo brakowało mi ich na polskiej scenie 😊
UsuńTeż przesłuchałem. Wydaje się bardzo dobry. Płytę napewno zakupię.
UsuńWitam tu Stefan . Dawno nic nie pisałem ale przy tej płycie już muszę skomentować. W moim kręgu zainteresowań power metalu jest bardzo źle kapele nawet uznane wydają koszmarki i nawet Induction na który trochę liczyłem wydał złomka. Trzecia płyta i masakra, zwykłe oklepane granie które raz przesłuchałem i na drugi raz już nie dam rady. A takie fajne były poprzednie...no cóż nie osądzajcie mnie źle ale niestety całkowicie przeszedłem na ,,kapele'' AI . Niestety ze sztuczną inteligencją nie wygrają. Tam dopiero sie dzieje :) płyty sa niesamowite i na szczęście są juz na nośniku fizycznym. Taki Twilight Warriors słuchałem ze 30 razy i no cóż nic nie wygra z takimi twórcami (bo to nie kapela). Sprzedawca z Niemiec tworzy tego sporo i sprzedaje też w formie nośników a jest co posłuchać :) flammenherz. Widać takie czasy , po co mam wyczekiwać na coś super jak i tak jest źle. Może nadrobi to Victorius w kwietniu ale ogólnie jest sporo już ,,tworków AI'' I tam pozostanę na razie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNowe czasy nadejszły ! Skoro już i Stefan przeszedł na AI, to na pewno nadejszły... AI genialnych płyt nie nagra, ale bardzo dobre już tak, ale nie nagrał by żadnych płyt, gdyby nie było już milionów płyt nagranych przez prawdziwych muzyków. A za rok to i ,,Powermetal Warrior,, już pewnie uwzględni płyty nagrane przez AI w rankingu, no, może jeszcze w osobnym...
UsuńNie uznaje takich płyt😁 jestem staromodny 😂
UsuńDzięki, tego oczekiwałem, takiej deklaracji.
UsuńTo nie o nowomodny czy staromodny chodzi, mam 66 lat i po prostu idę przez życie nie zastanawiając się czy płytę nagrał 1 supermuzyk czy 5 bo i po co życie przebiega tak jak sobie ułożysz (pościelisz) j KOCHAM MUZYKĘ I MAM BLISKO 3 TYS PŁYT NA PÓŁCE. Muzyka albo się podoba albo nie, nie mam zapędów typu : nie słucham rosyjskich czy japońskich kapel bo ???? i tu pytanie: a podoba ci się ich muzyka? Wielu nie dotyka niemieckich kapel bo grają w jęz. ojczystym ale gdy spytasz a Rammstein lubisz !!! No tak ale to wyjątek. A to potwierdza regułę. Więc słucham AI i będę je kupował (fizyczne po przesłuchaniu) albo mi leżą albo nie. Nie będę walczył i sikał pod wiatr. Jak wyjdzie coś dobrego to może kupię Victoriusa lub coś innego dobrego ale na razie kapele zawodzą i tyle.
OdpowiedzUsuńSpoko Stefan kadry słucha co mu się podoba😊 dla mnie szkoda czasu na takie cuda. To już lepiej odpalić jakieś klasyki. Poza tym ja nie ograniczam się tylko do jednego gatunku i dzięki temu jest w czym wybierać
UsuńCieszę się że użyłeś takiego określenia ,,takie cuda'' bo to są cuda. Bym nawet powiedział : CUDA PANIE OGŁASZAJĄ'' i chcę brać w tym udział. Kiedyś też się bali wsiąść do pierwszych samochodów (wehikuł byłoby lepiej określić) napędzanych silnikami. Mówili ,, nie ma jak koń''. No i stało się...takie życie :) Pozdrawiam serdecznie. Co do wielu gatunków to nie dam rady , wychowałem się na sweet, slade, gary glitter, suzi quatro potem były Budgie, Black Sabbath , deep purple i led zeppelin ale to już znam na pamięć i minęło..teraz nastały CUDA :)
UsuńMożna się opierać i twierdzić że nic się nie dzieje ale w takim razie posłuchajcie polskich dokonań : ROTA, O MÓJ ROZMARYNIE czy PRZĄŚNICZKA !!! Twórca ,,RIFFY WIARY'' Mnie to rozwaliło doszczętnie. Słuchałem ze 100 razy (lekko) i za każdym razem nie mogę dojść do siebie po wysłuchaniu tych utworów. Jestem może maniakiem i do tej pory Timeless Miracle czy Dark Moor z Elisą C.Martin było niesamowite .... ale teraz poległo te polskie kawałki wywierciły mi dziurę w głowie i już nic tego nie odwróci.
OdpowiedzUsuńJest tyle wspaniałej muzyki tworzonej przez genialnych artystów...Nie rozumiem jak można marnować czas na takie potworki jak Twilight Warriors :( Sto razy wolę słuchać muzyki stworzonej z serca, płyt za którymi jest jakaś historia, emocje, przeżycia.
OdpowiedzUsuńI dlatego na szczęście ludzie się różnią :) jeden słucha sercem , emocjami i chce coś przeżyć a ja po prostu słucham uszami i poszukuję muzyki która mi się podoba (a ostatnio kiepsko z tym jest).
OdpowiedzUsuń