Największym atutem wydawnictwa jest jego przebojowość i autentyczność. Tykin gra z ogromnym luzem i pasją, dzięki czemu nawet najbardziej ograne schematy brzmią świeżo i przekonująco. Wokal Tylera Englisha doskonale odnajduje się w tej stylistyce — jest odpowiednio chropowaty, melodyjny i pełen młodzieńczej energii. Nie próbuje ślepo kopiować legend gatunku, ale słychać, że dorastał na klasycznych albumach glam i heavy metalu. Jego wokal odgrywa kluczową rolę w budowaniu klimatu lat 80. i nadaje całości charakterystycznego oldschoolowego feelingu.
Nie można również pominąć znakomicie zgranej sekcji rytmicznej ani duetu gitarzystów — Jacoba Dammena i Zakka Lethala. Muzycy stawiają na klasyczne zagrywki, dzięki czemu materiał brzmi bardzo oldschoolowo, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia wtórnego. Tykin nie odkrywa gatunku na nowo, lecz zabiera słuchacza w dobrze znane rejony, dodając do nich świeżość, energię i własny charakter. Gitarzyści grają z pasją i wyczuciem melodii, a ich partie pełne są chwytliwych motywów i koncertowej energii.
Album otwiera „Wounded Hearts” — emocjonalny numer balansujący pomiędzy hardrockową balladą a melodyjnym heavy metalem. Zespół znakomicie odnajduje się w tej stylistyce, tworząc jeden z najbardziej dopracowanych utworów na płycie. Kompozycja jest nostalgiczna, ale jednocześnie bardzo przebojowa. „Strangers” kontynuuje bardziej melodyjną stronę zespołu i pokazuje talent Tykin do tworzenia chwytliwych refrenów. Riff przywodzący na myśl klasyczne dokonania Judas Priest i nośny refren sprawiają, że robi się naprawdę interesująco.
W pełni swój charakter grupa prezentuje w hymnowym „Dripping Poison”. Przebojowy refren błyskawicznie wpada w ucho, a klimat glam metalu lat 80. czuć tutaj niemal w każdym dźwięku. Heavy metalowego pazura dodaje ostrzejszy „Dog Fighters”, który tylko potwierdza wysoką formę zespołu. W bardziej energicznym i dynamicznym repertuarze Tykin sprawdza się znakomicie.
Szczególnie mocno wyróżnia się „Hypnotized” — skoczny, niezwykle chwytliwy utwór osadzony częściowo w klimatach NWOBHM. To kolejna kompozycja, z której bije świeżość i pomysłowość, mimo mocnego zakorzenienia w klasycznych inspiracjach.
Na osobne wyróżnienie zasługuje finałowy „Heretic”. To najdłuższy i najbardziej rozbudowany utwór na albumie, łączący klasyczny heavy metal z glamowym luzem i stadionowym rozmachem. Właśnie tutaj Tykin w pełni prezentuje swoje możliwości kompozytorskie, tworząc idealne podsumowanie całego wydawnictwa.
Dripping Poison nie zmieni historii hard rocka ani heavy metalu, ale zdecydowanie wyróżnia się szczerością, autentycznością i ogromną miłością do klasycznego grania. Tykin udoowadnia, że młode zespoły nadal potrafią tworzyć oldschoolowy glam/heavy metal bez popadania w tanią kalkę. To bardzo udany debiut — pełen energii, chwytliwych melodii i koncertowego potencjału. Prawdziwa kopalnia hitów dla fanów klasycznego grania.
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz