Strony

środa, 13 maja 2026

TYKIN - Dripping poison (2026)


 Po udanych singlach i coraz większym szumie wokół nowojorskiej sceny glam/heavy metalowej amerykański Tykinwreszcie zaprezentował swój pierwszy pełnowymiarowy album Dripping Poison. Płyta ukazała się 23 marca 2026 roku i stanowi mieszankę klasycznego glam metalu, hard rocka oraz melodyjnego heavy metalu inspirowanego złotą erą lat 80. W muzyce zespołu wyraźnie słychać wpływy takich gigantów jak Iron Maiden, Judas Priest, Mötley Crüe, W.A.S.P. czy Skid Row. To album, obok którego trudno przejść obojętnie.

Największym atutem wydawnictwa jest jego przebojowość i autentyczność. Tykin gra z ogromnym luzem i pasją, dzięki czemu nawet najbardziej ograne schematy brzmią świeżo i przekonująco. Wokal Tylera Englisha doskonale odnajduje się w tej stylistyce — jest odpowiednio chropowaty, melodyjny i pełen młodzieńczej energii. Nie próbuje ślepo kopiować legend gatunku, ale słychać, że dorastał na klasycznych albumach glam i heavy metalu. Jego wokal odgrywa kluczową rolę w budowaniu klimatu lat 80. i nadaje całości charakterystycznego oldschoolowego feelingu.

Nie można również pominąć znakomicie zgranej sekcji rytmicznej ani duetu gitarzystów — Jacoba Dammena i Zakka Lethala. Muzycy stawiają na klasyczne zagrywki, dzięki czemu materiał brzmi bardzo oldschoolowo, ale jednocześnie nie sprawia wrażenia wtórnego. Tykin nie odkrywa gatunku na nowo, lecz zabiera słuchacza w dobrze znane rejony, dodając do nich świeżość, energię i własny charakter. Gitarzyści grają z pasją i wyczuciem melodii, a ich partie pełne są chwytliwych motywów i koncertowej energii.

Album otwiera „Wounded Hearts” — emocjonalny numer balansujący pomiędzy hardrockową balladą a melodyjnym heavy metalem. Zespół znakomicie odnajduje się w tej stylistyce, tworząc jeden z najbardziej dopracowanych utworów na płycie. Kompozycja jest nostalgiczna, ale jednocześnie bardzo przebojowa. „Strangers” kontynuuje bardziej melodyjną stronę zespołu i pokazuje talent Tykin do tworzenia chwytliwych refrenów. Riff przywodzący na myśl klasyczne dokonania Judas Priest i nośny refren sprawiają, że robi się naprawdę interesująco.

W pełni swój charakter grupa prezentuje w hymnowym „Dripping Poison”. Przebojowy refren błyskawicznie wpada w ucho, a klimat glam metalu lat 80. czuć tutaj niemal w każdym dźwięku. Heavy metalowego pazura dodaje ostrzejszy „Dog Fighters”, który tylko potwierdza wysoką formę zespołu. W bardziej energicznym i dynamicznym repertuarze Tykin sprawdza się znakomicie.

Szczególnie mocno wyróżnia się „Hypnotized” — skoczny, niezwykle chwytliwy utwór osadzony częściowo w klimatach NWOBHM. To kolejna kompozycja, z której bije świeżość i pomysłowość, mimo mocnego zakorzenienia w klasycznych inspiracjach.

Na osobne wyróżnienie zasługuje finałowy „Heretic”. To najdłuższy i najbardziej rozbudowany utwór na albumie, łączący klasyczny heavy metal z glamowym luzem i stadionowym rozmachem. Właśnie tutaj Tykin w pełni prezentuje swoje możliwości kompozytorskie, tworząc idealne podsumowanie całego wydawnictwa.

Dripping Poison nie zmieni historii hard rocka ani heavy metalu, ale zdecydowanie wyróżnia się szczerością, autentycznością i ogromną miłością do klasycznego grania. Tykin udoowadnia, że młode zespoły nadal potrafią tworzyć oldschoolowy glam/heavy metal bez popadania w tanią kalkę. To bardzo udany debiut — pełen energii, chwytliwych melodii i koncertowego potencjału. Prawdziwa kopalnia hitów dla fanów klasycznego grania.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz