Strony

▼

piątek, 9 października 2026

RAM - Against (2026)

 


Siedem lat kazali na siebie czekać szwedzcy metalowcy z Ram, ale powrót z  najnowszym albumem zatytułowanym „Against” pokazuje, że nie zapomnieli, jak nagrywać wciąż bardzo udane wydawnictwa. Po „The Throne Within” z 2019 roku zespół wraca z materiałem bardziej bezpośrednim, konkretnym i nastawionym na klasyczny, bezkompromisowy heavy metal. Bez zbędnego kombinowania, bez podążania za modą i bez prób przypodobania się współczesnym trendom. Tutaj liczą się riffy, mocny wokal, chwytliwe refreny i odpowiednia dawka metalowej agresji. Premiera płyty przypada na 9 października i każdy fan takich kapel jak Wolf, enforcer czy Judas priest powinien posłuchać co Ram ma do powiedzenia.

Ram od lat konsekwentnie pielęgnuje tradycję starej szkoły, a na „Against” słychać, że muzycy doskonale rozumieją, na czym polega siła tego gatunku. Nie chodzi wyłącznie o odtwarzanie patentów z lat 80., lecz o umiejętne połączenie klasycznych inspiracji z własnym charakterem. Zespół nie musi nikomu udowadniać, że potrafi grać szybko i ciężko. Wystarczy kilka gitarowych zagrywek, mocna sekcja rytmiczna i charakterystyczny głos Oscara Carlquista, by poczuć klimat prawdziwego heavy metalu. Jego głos to ważna część muzyki Ram i nadaje jej charakteru.

Brzmienie albumu jest organiczne, mocne i pozbawione przesadnego wygładzania. Gitary mają odpowiedni ciężar, bas i perkusja tworzą solidny fundament, a wokal Carlquista nadaje całości indywidualny charakter. Za produkcję odpowiada Johan Reiven, współpracujący z zespołem już przy „Lightbringer”. Do tego dochodzi klimatyczna k mroczna okładka, która idealnie pasuje do zawartości.

Nowy to porcja 11 kompozycji i 42 minuty klasycznego heavy metalu. Płytę otwiera klimatyczne intro, a potem wkracza „Ghost Emperor” . To jeden z najmocniejszych punktów programu. Mroczny klimat, wyraziste partie gitar i wokal oscylujący między klasycznym heavy metalem a charakterystyczną manierą Oscara tworzą kompozycję, która od razu przykuwa uwagę. Z kolei „One Vs. All” stawia na bojowy charakter i chwytliwy refren. To kawałek wręcz stworzony do wspólnego śpiewania pod sceną. Czuć klimat lat 80 i wpływy judas priest. 

Jeśli jednak ktoś czeka na prawdziwe przyspieszenie, powinien zwrócić uwagę na rozpędzony „Abattoir”. Tutaj Ram pokazuje ostrzejsze oblicze, zahaczające o speed metal. Gitary tną bez litości, a całość napędza bezkompromisowa energia. W takim wydaniu band wypada korzystnie.„Out of Control” utrzymuje wysoką temperaturę, choć mocniej opiera się na rytmicznym, hardrockowym motywie. To pokazuje, że materiał jest zróżnicowany.

Warto wyróżnić również „Leaving”, czyli wolniejszą, bardziej melancholijną kompozycję.  Dostajemy tutaj więcej doom metalu i patentów z twórczości Black Sabbath. Tytułowy „Against” to kolejna porcja zdecydowanego, gitarowego grania.  To dobry utwór, ale trochę brakuje dopracowania w tym wszystkim. Night Blade” udowadnia, że czasami najprostszy riff wystarczy żeby stworzyć ciekawy utwór. Całość zamyka "the final hour" który zamyka ten album, ale pozostawia też niedosyt. To dobra kompozycja, ale bez fajerwerków.

Against” to udany powrót szwedzkiej załogi po siedmiu latach przerwy. RAM postawił na konkrety: mocne riffy, chwytliwe melodie, rasowy wokal i kompozycje, które nie potrzebują nowoczesnych sztuczek, żeby robić wrażenie. Nie wszystkie utwory muszą zostać metalowymi klasykami, a część bardziej tradycyjnych fragmentów może zlewać się po kolejnych przesłuchaniach. Nie zmienia to jednak faktu, że album trzyma dobry poziom i dostarcza dokładnie tego, czego oczekuje się od Ram. Nie jest to ich najlepsze wydawnictwo, ale zasługuje na uwagę. 


Ocena : 7.5/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz