sobota, 9 czerwca 2018

REFUGE - Solitary man (2018)

Moda na reaktywację starych składów kultowych kapel trwa w najlepsze. Niemiecki band o nazwie Rage swój najlepszy okres przeżył w 1987- 1993 kiedy to w zespole był Manni Schmidt i Chris Efthimiadis. To z nimi  Pavy Wagner nagrał jedne z najlepszych albumów Rage. Potem każdy poszedł w swoją stronę, a Rage radził sobie z różnymi skutkami. Obecnie Rage istnieje w zupełnie innym składzie, a panowie spotkali się w 2014r w celu zagrania kilku koncertów z setlistą składającą się ze wczesnymi kawałkami Rage. Kilka rozmów, głosy fanów plus wytwórnia Frotniers Records, która nakłoniła muzyków do nagrania nowego krążka, z nową muzyką. Tak się narodził Refuge, czyli brat bliźniak Rage. Refuge to niemiecka szkoła heavy/speed/thrash metalu i odnajdą się tutaj fani Rage, Jag panzer, Accept, Grave Digger czy Metal Church. "Solitary man" to wydawnictwo oddające charakter niemieckiej sceny metalowej, to album, który ma przypomnieć stare dobre czasy Rage. Na pewno jest to album przewidywalny, oklepany, ale jednocześnie zadziorny i mocno heavy metalowy. Dobrze się tego słucha, choć wszystko brzmi znajomo. Pavy nieco męczy swoim wokalem, ale warstwa instrumentalna jest na dobrym poziomie. Podobnie wygląda kwestia przybrudzonego brzmienia, który idealnie współgra z mocnymi riffami Maniego. "Summers Winter" jest dynamiczny i jako otwieracz nie jest zły, choć szału nie ma. O wiele lepiej wypada agresywny i nieco thrash metalowy "Bleeding from the inside", czy Black Sabbathowy "Living on the the edge of time". Band dobrze wypada bez wątpienia w przebojowym "Mind over matter" czy rozpędzonym "Hell Freeze Over". Na sam koniec mamy rozbudowany "Waterfalls", który pokazuje bardziej progresywne oblicze tej formacji. Płyta miewa dobre momenty, jednak jako całość już tak nie imponuje, a wręcz traci na wartości. Gratka dla fanów Rage i niemieckiego heavy metalu.

Ocena: 5.5/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz