Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torian. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Torian. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 kwietnia 2026

TORIAN - The lost legion rising (2026)


 

Na nową muzykę niemieckiej formacji Torian przyszło czekać aż osiem lat. Zespół wraca jednak z ogromnym zapasem energii i świeżymi pomysłami. Album „The Lost Legion Rising” ukaże się 8 maja nakładem Massacre Records. Co istotne, materiał nagrał ten sam skład, co bez wątpienia przełożyło się na jego spójność, jakość i przebojowość. Grupa nie zmarnowała tego czasu i przygotowała prawdopodobnie najlepszy album w swojej karierze. Dla fanów heavy i power metalu – zwłaszcza w stylistyce Orden Ogan, Helloween czy Gamma Ray – jest to pozycja obowiązkowa.

Uwagę przyciąga również dopracowana, klimatyczna okładka, pełna intrygujących detali. Muzycznie zespół postawił na mocne, drapieżne brzmienie, które doskonale współgra z całością. Słychać, że muzycy rozwinęli skrzydła i dopracowali swoją formułę względem poprzednich wydawnictw. Marc Hohlweck to rasowy wokalista power metalowy – swobodnie operuje wysokimi rejestrami i nadaje utworom chwytliwy, hymnów charakter. Fundamentem zespołu pozostaje jednak gitarowy duet Delius/Thielmann. Chemia między nimi jest wyraźnie wyczuwalna – to oni odpowiadają za potężne riffy i chwytliwe solówki. Dzięki nim płyta jest dynamiczna, zróżnicowana i pełna energii. Całość brzmi dojrzale, spójnie i po prostu świetnie się jej słucha.

Torian nie traci czasu i od razu przechodzi do ataku. Na otwarcie otrzymujemy pełen energii „Soul Vampires”. Już sam riff może przywodzić na myśl dokonania Bloodorn, a refren nawiązuje do podniosłych hymnów w stylu Orden Ogan. Zespół znakomicie balansuje między heavy a power metalem w przebojowym „Silver Demons” – prosta, lecz skuteczna formuła sprawdza się tu znakomicie. W rozpędzonym „Flame of Resistance” pobrzmiewają echa Gamma Ray, a utwór zaskakuje zarówno pomysłowością, jak i nośnym refrenem.

Energetyczny „Warpriest” porywa chwytliwością i przywołuje skojarzenia z Bloodbound czy Victorius. Z kolei „Iron Hammer” jest nieco bardziej stonowany i osadzony w klasycznym heavy metalowym klimacie, przywodząc na myśl HammerFall czy Iron Fire. Europejski power metal wraca w pełnej krasie w dynamicznym „Sons of the Damned”, który słucha się z dużą przyjemnością. Kolejnym hitem jest bez wątpienia wpadający w ucho „Lost Religion” – bez zbędnego kombinowania, za to z ogromnym wyczuciem melodii.

Mocnym punktem jest również rozpędzony „Sent to Hell”, który przywodzi na myśl klasyczne dokonania Gamma Ray czy Helloween – power metal w najczystszej postaci. Nawet ballada „Stand as One” broni się i wprowadza odpowiedni, nieco bardziej refleksyjny nastrój. Całość wieńczy „Katharsis” – rasowy power metalowy killer i znakomite podsumowanie albumu.

Torian najwyraźniej potrzebował chwili oddechu, by dopracować swój styl i wrócić ze zdwojoną siłą. Efekt jest imponujący – płyta dopracowana w każdym detalu, niemal ocierająca się o ideał. Charyzmatyczny wokalista, znakomita praca gitarzystów oraz wysyp przebojów sprawiają, że „The Lost Legion Rising” to jeden z najważniejszych albumów 2026 roku w kategorii power metalu.

Ocena: 9.5/10

piątek, 23 listopada 2018

TORIAN - God of Storms (2018)

Dotychczasowe dzieła niemieckiej formacji Torian nie robiły na mnie większego wrażenia. Zawsze ta grupa była wrzucona do wora z innymi kapelami o których można zapomnieć. Tak zleciało 16 lat zespołowi i przez ten czas nagrali 4 albumy. Świata nie zwojowali, ale z pewnością pokazali że chcą dalej grać melodyjny heavy/power metal. Panowie nie kryją zamiłowania do takich kapel jak Helloween, Iron Maiden, czy Blind Guardian. W tym roku światło dzienne ujrzał "God of Storms", który  zaskakuje przede wszystkim aranżacjami, ciekawymi partiami gitarowymi i taką pozytywną energią. W muzyce jaką prezentują panowie nie ma nic oryginalnego, ale w przypadku "God of Storms" można mówić o dojrzałości i świeżości. Band wzbija się na wyżyny swoich możliwości. "Evil vs Evil" to energiczny kawałek, z mocny riffem i z pazurem. Chwytliwy refren brzmi jak wypisz wymaluj Orden Ogan. Brzmi to naprawdę obiecującą i chce się odkrywać pozostałe elementy nowej płyty. Gitarzyści swoje umiejętności w pełni ukazują w rozpędzonym "Far from midian sky". Carl i Alexander znakomicie rozumieją się, dlatego nie brakuje szybkich motywów, jak też i bardziej  podniosłe. Jest urozmaicenie, tak więc nie można narzekać na nudę. Marszowy i bardziej zadziorny "Saint of the fallen" to również ciekawy utwór. Band najlepiej wypada bez wątpienia w szybkich kawałkach typu "Crimson born" czy "Blackened Souls". Całość zamyka epicki i rozbudowany "A glorious downfall", który idealnie podsumowuje "God of storms". Nie jest to album idealny, bez skazy, ale całościowo wypada to bardzo dobrze. Mamy mocne riffy, kilka bardziej rozbudowanych utworów. Materiał jest dopracowany i miły w odsłuchu, dlatego warto sięgnąć po nowe dzieło Torian.

Ocena:7/10

piątek, 5 października 2012

TORIAN - Dawn (2012)

Niemiecki zespół heavy/power metalowy TORIAN w tym roku wydał swój trzeci album, który się zwie „Dawn”. Kapela powstała w 2002 roku i dzieliła scenę choćby z takim DRAGONFORCE i właśnie niemiecki band świetnie się wpisuje w nurt power/heavy metal. TORIAN może nie należy do kapel które wyróżniają się jakimś oryginalnym stylem, ani wysokim poziomem muzycznym, ale bardzo dobra produkcja albumu, energia jaka emanuje z kompozycji, mocne riffy, chwytliwe refreny, dobre, przemyślane i starannie wykonane aranżacje, a także bardzo dobre umiejętności muzyków sprawiają że trzeci album Niemców jest bardzo solidną i ciekawą propozycję na spędzenie wolnego czasu. Jeżeli ktoś kocha takie kapele jak ORDEN OGAN, czy też SINBREED to będzie zadowolony muzyką Niemców. W przeciwieństwie do innych kapel z tego gatunku TORIAN nie trzyma się kurczowo jednego gatunku, motywu i stara się urozmaicić swoją muzykę korzystając z elementów progresywnego metalu co słychać w rozbudowanym, klimatycznym i urozmaiconym „Dawn”, elementów symfonicznego metalu co słychać w intrze „Run Of The River”, instrumentalnym „Wounded”, z folkowego feelingu w „Grateful”, elementy ekstremalnego metalu czy też black metalu tak jak to ma miejsce w energicznym, ostrym ‘Soul Desert Aslylum’ , czy też . Jednak TORIAN to przede wszystkim kapela power metalowa o czym świadczyć może styl oraz takie kompozycje jak przebojowy „Thunder Batallions”, szybkim, melodyjnym „Lost Command”, w którym duet gitarzystów Thielmann/Delius wygrywa naprawdę ciekawe i zróżnicowane solówki i co jak co ale ten element muzycy opracowali do wysokiego poziomu. Ktoś powie to wszystko było po 100 kroć razy i na różne sposoby podane, jednak praca tych gitarzystów zasługuje na uwagę, bo jest i emocjonalnie, agresywnie, melodyjnie i cały czas się coś dzieje, nie ma mowy o jednostajnym graniu. Więcej power metalowej konwencji uświadczymy w chwytliwym „Fall of the Golden Towers”, czy też „Fires Beyond the Sun”. Na koniec warto wspomnieć w kilku słowach o wokaliście Marcu Howlecku, który moim zdaniem jest znakomitym wokalistą o mocnym głosie, który jest zadziorny. Marc potrafi śpiewać ostro, energicznie, zadziornie, z pazurem, ale i klimatycznie, podniośle jak w nastrojowej balladzie „Oceans”.

Można śmiało stwierdzić że „Dawn” to efekt mozolnej pracy 5 muzyków, którzy się dobrze ze sobą rozumieją. Ich umiejętności, pomysłowość, dbałość o detale przyczyniło się że trzeci album niemieckiej formacji jest bardzo dojrzały i bez większych wad. Mamy przeboje, zróżnicowanie, ciekawe podejście do tematyki power metal i to już jest mocnym argumentem żeby poszukać tego wydawnictwa! Polecam.

Ocena: 8/10