środa, 27 listopada 2024

RAPTORE - Renaissance (2024)


 "Renaissance" to najnowsze dzieło argentyńskiej formacji Raptore.  Dorobili się 3 albumów i od czasów powstania w 2012r rosną w siłę i pozyskują nowych fanów. To kapela jakich pełno na rynku. Czy najlepsza? Na pewno nie, ale to w niczym nie ujmuje Raptore. Każdy kto lubi klasyczny heavy metal z nutką hard rocka, nwobhm, czy speed metalu ten dobrze trafił. Raptore potrafi to dostarczyć. Nowy krążek to pozycja godna uwagi, choć nie jest wstanie przebić silną konkurencję, która w tym roku nie śpi.

Uwagę na pewno przyciąga klimatyczna okładka, która oddaje klimat lat 80. Ten klimat pojawia się w nieco przybrudzonym brzmieniu czy w samych kompozycjach. Gitarzysta Jamie Killhead i basista  Critian Blade dobrze znani są fanom Savaged, który  w tym roku również wydał świetny album. Akurat duet gitarowy Jammie/ Nico spisuje się dobrze, choć można odnieść wrażenie że panowie troszkę się oszczędzają i nie wykorzystują w pełni swojego potencjału. Brakuje tutaj wykończenia i takiej przysłowiowej kropki nad i.  Wokalista Nico Cattoni też radzi sobie całkiem dobrze, aczkolwiek brakuje w jego głosie trochę pewności i drapieżności.

Kiedy właśnie wkracza "Satana" to odnoszę wrażenie, że jest to niezłe, ale jakieś bez mocy i bez tej ikry. Kto kocha stary dobry Enforcer ten szybko pokocha taki przebojowy "Abaddon", który przesiąknięty jest nwobhm. Rasowy hicior i wszystko brzmi tak jak powinno. Podobne emocje wywołuje energiczny i chwytliwy "Darklight" i tutaj Raptore pokazuje na co ich stać. Prawdziwa perełka, która jest jednym z najciekawszych momentów na płycie. Warto pochwalić Raptore za prosty i przebojowy "Into the Bowels" i trzeba przyznać, że ten chwytliwy refren robi robotę. Troszkę hard rockowo robi się w "Kingdom Come", który do mnie w 100 procentach nie przemawia. Serce zaczyna szybciej bić przy okazji "Imperium". Tutaj band zabiera nas w rejony bardziej speed metalowa i robi się naprawdę ciekawie. Na koniec lekki i przebojowy "All Fires The Fire" i znów dużo wpływów Enforcer czy NWOBHM. Pozytywnie zakręcony hit.

Raptore nie nagrał płyty roku, ale wciąż potwierdza że grać potrafi i to na bardzo przyzwoitym poziomie. Płyta krótka i treściwa. Oddaje klimat lat 80 i pokazuje, że Raptore nabiera mocy i pewności siebie. Na pewno nie raz jeszcze o nich usłyszymy. Nowy album warty uwagi, bo kryje kilka perełek. Całościowo też jest bardzo dobrze, więc wstydu nie ma.

Ocena: 7.5/10

1 komentarz:

  1. Okładki płyty nawet podobne, tylko barwy zupełnie inne, a centralną przestrzeń tych wydawnictw ( SYNTHWAILER i RAPTORE ) zajmują przeciwstawne sobie o 180 stopni symbole religijne. Muzyka też zupełnie różna.
    O ,,Reneissance,, nic złego powiedzieć nie można, argentyńczycy znają się na rzeczy,i to dobrzy skrojony pampametal. Ale co na tej pampie na co dzień się dzieje to najlepiej Gombrowicz opisał, ,,Transatlantyk,, znają ?
    ,, Ecclesia,, niepokojąco wchodzi do naszej percepcji, ale długo tam nie pozostaje, bo już czyha prawdziwa bestia...
    ...,,Satana,, to pięknie skrojone riffy, wręcz przepięknie wybrzmiewające, a do tego taki speedowy wokal, numer jak na hołd bestii całkiem niezły, ale ona sama potrafi wywijać nam dużo dużo lepsze te numery.
    ,,Abaddon,, bardzo podobny do poprzednika, ale jeszcze lepszy, a moja myśl biegnie linearnie, bo satan + religia = satanizm ? Już 100 lat temu w Argentynie było to samo co teraz mamy w Europie, wystarczy poczytać Floriana Czarnyszewicza, stryjka Stevena Tylera, tak tak, tego z Aerosmith.
    ,,Darklight,, czyli nic nowego, te czarne odblaski na masce nikomu nic nie powiedzą, drogi nie wskażą, najwyżej przywalisz w ,,kufer,, jadącego przed tobą upiornego auta; ,,darklight,, czyli ,,muzyka z kufra,, a tam w tym kufrze to co się przewozi ... no co się przewozi, wiadomo, zwłoki...
    ,,R.I.P. ,, i nawet prawdziwe hell,s bell,s tutaj mamy, no bo przecież AC/DC to wtedy tylko udawali, a tak prywatnie to ,,R.I.P. mój ulubiony kawałek z tego ,,zmartwychwstania,, , a może i piekłowstąpienia ?
    ,,Into the Bowles,, grzechoce jak kości wrzucone do miski, albo jakiś grzechotnik po zażyciu ( .....) *
    * tu każdy wpisać może co go najbardziej grzechoce.
    W ,,Kingdom Come,, nareszcie wrzucili, przynajmniej na samym początku te sabbathowe biegi, ale jednak zbyt szybko z nich zrezygnowali, satan poszedł na kawkę ?
    ,,Imperium,, jest szybkostrzelny i fenomenalnie wybiegany, wali prosto między oczy, a to sprawdza się najlepiej, przynajmniej jeśli chodzi o tych najprostszych nosicieli ( w sobie ) każdego, nawet najbardziej niedorzecznego imperium. Najlepszy na całej płycie ? Najskuteczniejszy.
    ,,All Fires the Fire,, . Zmieniamy na ,,All Fairies the Fire,, i wszystko jest już jasne...

    Każdy ma swoje symbole, a tego najważniejszego ,,sponsora dnia,, sami codziennie wybieramy, albo i zdradzamy, każdego dnia to czynimy, a może nie ?
    Buenas noches, en el cielo...

    OdpowiedzUsuń