wtorek, 8 sierpnia 2017

ASTRADICA - Deadly Eruption (2017)

Astradica to norweski band, który chce pójść w ślady Striker, Rocka Rollas czy Enforcer. W głowie im motywy i melodie rodem z lat 80. Mają na celu mieszać tradycyjny heavy metal spod znaku Accept, Judas Priest czy Iron Maiden z hard rockową manierą Dokken czy Pretty maids. Niby nic nowego, niby nic nadzwyczajnego i bardzo prostego, ale ile radości dostarcza. Astradica działa od 2009 roku i w końcu pokazuje światu swój album w postaci „Deadly Eruption”. Okładka taka w stylu lat 80, czyli prosta i kiczowata. Muzyka jest również prosta, ale bardzo chwytliwa i zapada w pamięci. Trzy osobowy skład zespołu sprawia, że nie trzeba wiele by grać solidny heavy metal. Arid to pomysłowy basista i zadziorny wokalista, który dobrze się przy tym bawi. Z kolei Stig stoi za tymi prostymi i chwytliwymi partiami gitarowymi. Oklepane to wszystko, ale fajnie się tego słucha. „Anonymous Enemies” brzmi jak nawiązanie do „Metal Heart” Accept i to dobry znak. Bardziej toporny i hard rockowy jest „Front Row”, z kolei echa Grave Digger czy Accept można uświadczyć w mroczniejszym „Turn back Time”. Prosty „ You” opiera się na chwytliwym riffie i przebojowym charakterze i to zdaje egzamin. Słabym punktem jest nijaka ballada „Shadows”, która nie wiele wnosi do całości. „the killer instict” nawiązuje do NWOBHM i starego iron maiden. Na koniec mamy dwa bardziej rozbudowane i mroczniejsze kawałki w postaci „A Soldiers Mind” czy „Tombstone”, które idealnie podsumowują całość.

Astradica gra prosty i szczery heavy metal, który spodoba się fanom heavy metalu lat 80 i tym wszystkim którzy nie mają sporych wymagań co do tego typu muzyki.

Ocena: 6.5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza