Największą zaletą „Eclipse” jest różnorodność. Jeden utwór jest ciężki i metalowy, kolejny filmowy oraz monumentalny, następny czerpie z folku, by chwilę później ustąpić miejsca elektronice, balladowemu klimatowi czy bardziej klasycznemu heavy metalowi. Co ważne, mimo tak szerokiego wachlarza inspiracji album nie rozpada się na przypadkowy zbiór pomysłów. Wszystkie kompozycje spaja charakterystyczna atmosfera oraz niezwykle dopracowane brzmienie. Czuć, że zespół poświęcił sporo czasu na dopracowanie materiału i chciał stworzyć coś, co od pierwszych minut porwie słuchacza. I trzeba przyznać – ten plan się udał.
Na szczególne wyróżnienie zasługuje Ambre Vourvahis, która na tym albumie pokazuje pełnię swoich możliwości. Jej wokal jest jednym z najważniejszych elementów pozwalających Xandrii wyróżnić się na tle dziesiątek zespołów poruszających się w obrębie symfonicznego metalu. Wokalistka swobodnie operuje różnymi środkami wyrazu, przechodząc od delikatnych, eterycznych partii do mocnego, rockowego śpiewu, growlu czy bardziej operowych fragmentów.
Pomyślnie układa się również współpraca na linii Klawonn–Heubaum w sferze gitar. Panowie stawiają na różnorodność, świeżość, chwytliwe melodie i dojrzałe rozwiązania aranżacyjne. Wszystko to przekłada się na bardzo dobry odbiór całości. Ten gitarowy duet jest jednym z filarów obecnego oblicza Xandrii i w dużej mierze odpowiada za charakter zespołu.
Płyta zawiera 11 kompozycji, które w pełni oddają urok symfonicznego metalu. Trzeba przyznać, że Xandria jest obecnie w świetnej formie i stworzyła niezwykle przebojowy materiał. Zabawa jest przednia, a kolejne utwory przynoszą nowe pomysły.
Już otwierający „Syzygy” pokazuje, że nie będzie to zwykła płyta złożona z jedenastu podobnych do siebie, symfonicznych numerów. Orkiestracje i chóry budują filmową atmosferę, a potężne partie gitarowe nadają całości odpowiedniego ciężaru. Następnie materiał płynnie przechodzi w „Eclipse” – jeden z najważniejszych punktów całego albumu. To właśnie tutaj najlepiej słychać, jak dużym atutem Xandrii jest obecnie Ambre Vourvahis. Jej wszechstronność robi wrażenie, a sposób, w jaki łączy delikatność z metalowym pazurem, nadaje utworowi niemal teatralny rozmach. Mocne otwarcie płyty sprawia, że od razu chce się jeszcze więcej muzyki Xandrii. Bije z tego materiału świeżość, energia i wiara w swoje możliwości.
Dużo dzieje się również w „Colours”, gdzie klasyczny metal spotyka się z potężną symfoniką. Xandria nie próbuje jednak kopiować jeden do jednego Nightwish czy Epiki. Owszem, podobieństw gatunkowych nie da się uniknąć, ale Niemcy mają własny sposób budowania melodii – bardziej oparty na heavy metalowych riffach, chwytliwych refrenach i teatralnym klimacie. Utwór został zagrany z pazurem i pokazuje, że można brzmieć nowocześnie, zachowując przy tym metalowy charakter. To zdecydowanie coś dla fanów Epiki.
Jednym z najbardziej charakterystycznych numerów jest „The Shannon's Home”. To kompozycja o zdecydowanie bardziej baśniowym charakterze, wzbogacona wpływami celtyckiego folku. Gwizdki i folkowe ozdobniki świetnie kontrastują z metalowym fundamentem. Słychać tutaj wyraźne inspiracje Nightwish czy Visions of Atlantis. Jak już czerpać, to oczywiście od najlepszych. Xandria nie ogranicza się jednak do kopiowania sprawdzonych patentów, lecz wykorzystuje je do stworzenia własnego klimatu. To jeden z największych hitów na płycie.
„The Grand Delusion” wraca do cięższego grania. Tutaj pierwsze skrzypce ponownie grają gitary, a orkiestra nie przykrywa metalowego charakteru zespołu. Rasowy killer, który pokazuje, że band doskonale zna się na swojej robocie. Kawałek świetnie buja, ma odpowiednią moc i ukazuje podniosły, epicki klimat. To jeden z tych numerów, które aż proszą się o głośne odtworzenie.
Bardzo ciekawie prezentuje się również „Wave of Tanis”, a po nim „Northstar”, należący do bardziej przebojowych fragmentów płyty. To właśnie w takich kompozycjach Xandria pokazuje, że symfoniczny metal może być jednocześnie monumentalny i bardzo przystępny. Zespół nie rezygnuje z rozbudowanych aranżacji, ale potrafi przemycić w nich melodie, które szybko zostają w głowie.
„Masquerade” to kolejny mocny punkt albumu. Jest tutaj więcej mroku, ciężaru i charakterystycznej dla Xandrii teatralności. Mocniej słychać również power metalowe inspiracje. Xandria jest tutaj w najlepszym wydaniu – gitarowe riffy, symfoniczne tło i chwytliwe melodie tworzą mieszankę, która zdecydowanie zachęca do ponownego odsłuchu. Chciałoby się więcej takich petard.
Z kolei „The Last Generation” pokazuje spokojniejsze oblicze zespołu. Pojawia się tutaj dziecięcy chór oraz fortepian, co nadaje kompozycji bardzo filmowego i emocjonalnego charakteru. To dobry przykład na to, że Xandria nie potrzebuje cały czas atakować słuchacza ciężkimi riffami. Potrafi również budować napięcie poprzez subtelniejsze środki.
Nieco bardziej nietypowo wypada „The Poetry of the Real World”, który pokazuje, że Marco Heubaum nie boi się wychodzić poza bezpieczne ramy gatunku. Można doszukać się tutaj bardziej rockowego charakteru, a odmienna forma kompozycji pozwala złapać oddech przed finałem płyty.
Na koniec otrzymujemy „Lore” – kompozycję, która bardzo dobrze podsumowuje cały album. Celtyckie instrumenty, skrzypce i symfoniczne aranżacje tworzą niemal baśniową atmosferę. To kolejny piękny utwór, który pokazuje, jak duży potencjał i talent drzemie w tym zespole. Zamiast efektownego, przesadnie patetycznego finału otrzymujemy kompozycję pełną klimatu i melodii, która bardzo dobrze zamyka całą historię.
„Eclipse” nie jest płytą, która próbuje wymyślić symfoniczny metal od nowa. I bardzo dobrze. Xandria bierze dobrze znane elementy, ale podaje je w niezwykle dopracowanej, bogatej i przede wszystkim różnorodnej formie. To album dla tych, którzy lubią, gdy metal jest jednocześnie ciężki, melodyjny, monumentalny i filmowy. Nie brakuje tutaj przebojowości, ale jest również miejsce na eksperymenty, folkowe akcenty, mrok i spokojniejsze fragmenty.
Xandria po raz kolejny udowadnia, że po zmianach personalnych potrafi budować własną przyszłość i konsekwentnie rozwijać swoją muzyczną tożsamość. „Eclipse” to kolejny bardzo mocny krok w tej nowej erze zespołu. Co więcej, moim zdaniem jest to jeden z najlepszych albumów w całym dorobku Xandrii.
Ocena: 9/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz