piątek, 15 listopada 2019

CRYSTAL VIPER - Tales of fire and ice (2019)

Crystal Viper szybko stał się jednym z najlepszych naszych polskich zespołów heavy metalowych i pokazał, że w naszym kraju też mogą się rodzić gwiazdy.  Marta Gabriel jak prawdziwy lider napędza ten zespół i jest jego motorem napędowym. Skład się zmieniał i na dzień dzisiejszy tylko Marta i Andy został ze starego składu. W tym roku do zespołu dołączył Ced z Blazon Stone, co jest zmianą na plus. Jest też drugi gitarzysta Eric Juris, który zasilił band w 2018r. Marta skupiła się na śpiewaniu i komponowaniu.  Crystal Viper wciąż ma rzesze fanów i wciąż są na topie. Czy nowy album "Tales of Fire and Ice" coś zmieni w tej kwestii?  Po 16 latach od założenia zespołu raczej ciężko zepsuć swoją renomę. Nowy krążek jest skierowany na nowych słuchaczy i ma przyciągnąć nowych fanów.

Niby nowy album utrzymuje to do czego nas band przyzwyczaił, choć ten album jest inny od poprzednich. "Queen of The Witches" to był klasyczny Crystal Viper taki jaki lubię i tam pokazali że potrafią grać agresywnie i z pazurem. To był wielki powrót i liczyłem, że dostanę powtórkę z rozrywki, jednak tak się nie stało.

Odnoszę wrażenie, że Crystal Viper postawił na łagodniejszy wydźwięk. Nowy album jest bardziej komercyjnym krążkiem i tutaj band stara się wykorzystać patenty bardziej hard rockowe. Nie jest to może i złe rozwiązanie, bowiem jest kilka naprawdę ciekawych momentów. Jednak jak w słuchuję się w całość to odnoszę wrażenie, że to nie jest Crystal Viper jaki lubię. Wystarczy odpalić klasyki jak "Metal Nation" czy " Legends", gdzie band stawiał na proste, klasyczne rozwiązania. Marta śpiewała agresywnie i pokazywała swoją miłość do kultowych kapel heavy metalowych. "Tales of fire and ice" pokazuje zupełnie inne oblicze zespołu. Mamy łagodniejsze riffy, mamy dużo stonowanego tempa,  słodkich melodii, a sam wokal Marty też jest pozbawiony mocy i pazura.

O klęsce nie ma mowy, bo to dalej heavy metalowy album doświadczonej grupy , choć dominują patenty hard rockowe. Brzmienie nie jest tak agresywne jak na "Queen of the Witches" i to kolejna zmiana, która nie do końca mi pasuje. Zamieszanie z okładką też pokazuje że band chyba nie wiedział jak do końca ten album ma wyglądać. Pierwsza wersja miała fajny klimat, ale źle zostało to pokazane. Nowa okładka ma potencjał, ale też nie wygląda na okładkę Crystal Viper.

Śmieszne jest to,  że płyta trwa 40 minut, z czego mamy dwa przerywniki i cover Dokken. Płytę otwiera klimatyczny "Interlude" i szczerze nie brzmi to jak wstęp do płyty Crystal Viper. Dalej mamy dobrze znany "Still Alive". Niby słychać echa starego Crystal Viper, to jednak lekki i hard rockowy feeling i przebojowy refren sprawiają, że to już nieco inne oblicze tego zespołu. Czy gorszy czy lepszy, to już kwestia gustu. Sam utwór jest naprawdę wysokich lotów. Szybki "Crystal Sphere" ma potencjał, ale jakoś mam wrażenie że wokal jakoś nie współgra z tym co wygrywa Andy i Eric. Jakoś to wszystko się rozmywa i zamiast mieć killer to mamy tylko dobry utwór. Początek przebojowego "Bright Lights" przypomina kultowy hit Sweet.  Mimo że jest dużo tutaj patentów z wcześniejszych płyt Crystal Viper to i tutaj daje się we znaki komercyjny wydźwięk. Co by nie powiedzieć jest to najlepszy utwór na nowym krążku. Stonowany "Neverending Fire"  potrafi oczarować swoim klimatem i romantycznym refren. No brzmi to znakomicie, ale i tutaj czegoś mi brakuje. Gdzie jest zadziorność i ten heavy metalowy pazur z wcześniejszych płyt? Tego nie ma. "Under Ice" to kolejny kawałek o hard rockowym zabarwieniu i też może nie jest to jakiś słaby kawałek, ale za mało w tym wszystkim Crystal Viper. Dobrze prezentuje się nieco szybszy i agresywniejszy "One Question" i to również jest mocny punkt tej płyty. Czuć ducha starych płyt. Całkiem udany cover Dokken w postaci "Dream Warriors" to idealnie podsumowanie to w jakim kierunku poszedł Crystal Viper na "Tales of fire and ice".

Na każdy album tej formacji czekam z utęsknieniem i każdy album jest dla mnie prawdziwą frajdą. Marta to wyjątkowa wokalistka, która potrafi wyróżnić się na tle innych wokalistek metalowych. W przypadku nowego albumu, gdyby nie jej charakterystyczny wokal to nie powiedziałbym że to nowe dzieło Crystal Viper. Band poszedł w bardziej komercyjnym kierunku, stawiając na bardziej hard rockowy feeling. Nie jest to złe, ale gdzieś band troszkę zatracił swój pazur, swój charakter. No troszkę szkoda, bo czuje rozczarowanie, choć sam album jest solidny.

Ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza