sobota, 2 listopada 2019

KINGCROWN - A perfect world (2019)

W roku 2018 r miałem okazję pisać o kapeli Oblivion, którą stworzyli dawni muzycy francuskiego Nightmare. Minął w sumie rok, a kapela ta przekształciła się w Kingcrown. Stylistyka nie zmieniła się i band dalej skupia się na graniu heavy/power metalu, który wypracował za czasów Nightmare, czy Oblivion. Kingcrown składa się z doświadczonych muzyków i to oni przesądzają o jakości debiutanckiego krążka Kingcrown zatytułowanego "A perfect World". Pozycja obowiązkowa pozycja nie tylko dla fanów Nightmare, ale każdego fana power metalu.

Podobieństw do dawnej kapeli Joe Amore i jego kolegów jest pełno. Z drugiej strony ciężko tutaj mówić też o kopiowaniu Nightmare. Band stara się brzmieć jak przystało na obecne czasy. Nie brakuje tutaj nowoczesnego charakteru i nutki klasyki. Słychać inspiracje choćby Lords of Black czy The Ferryman. Nawet Joe brzmi jak Ronnie w niektórych fragmentach.

Każdy szczegół tej płyty jest na wysokim poziomie i tu panowie pokazują klasę. Okładka utrzymana w klimatach s-f zapada w pamięci i o to chodzi. To co zrobili z brzmieniem jest godne pochwały. Wyraźne słychać sekcję rytmiczną, a wokal Joe jak i gitary nabrały mocy. Jest ostro, a zarazem melodyjnie i o to chodzi.

Ileż gracji i finezji w rozpędzonym "The Flame of my soul". Melodia tutaj chwytliwa i pełna świeżości, a sam riff nie jest toporny jak w przypadku Nightmare. Nie brakuje też pójścia w kierunku mrocznego, nowoczesnego heavy/power metalu. To właśnie słychać w zadziornym "In the sky of anthens", który przypomina ostatni album Lions Share. Stephane i Florian imponują swoimi partiami i niezwykłą grą. Panowie szaleją i nie biorą jeńców.  Ich praca bardzo dobrze odzwierciedla stonowany "The human tide". Można też odpłynąć w rytmach przepięknej nastrojowej ballady "Over the moon". Nutka progresywności pojawia się w "The end is near", ale to wciąż granie na wysokim poziomie. "Golden Knights" to też klasyczne heavy metalowe granie, w którym słychać wpływy takich kapel jak Astral Doors. Kingcrown potrafi poruszyć swoją muzykę podziałać na emocje słuchacza i tak też jest w przypadku posępnego i smutnego "Sad song for a dead child". Na koniec mamy rozpędzony "A perfect world", który idealnie podsumowuje całość.

Nasz świat na pewno nie jest perfekcyjny jak wskazuje tytuł płyty. Świat, w którym żyjemy jest pełen wad i rzeczy do poprawek, a z nowym albumem Kingcrown jest inaczej. To płyta dopracowana i znakomita w swoim gatunku. Muzyka stworzona przez pasjonatów dla pasjonatów melodyjnego heavy/power metalu. Perełka!

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza