niedziela, 8 grudnia 2019

RAGE - Wings of Rage (2020)

Za wielkiego fana Rage nigdy się nie uważałem. Kocham poszczególny utwory, a najlepiej zapadł mi w pamięci "Black in Mind". Ostatnie dzieła tej zasłużonej formacji dość miło się słucha. Nie brakuje chwytliwych melodii, czy owej niemieckiej toporności. Jednak nie da się ukryć, że to wciąż co najwyżej bardzo dobre albumy, które świata nie są w stanie zwojować.  W styczniu 2020 premierę będzie miał najnowszy krążek Rage czyli "Wings of Rage".

Mogę uspokoić fanów Rage. To jest płyta, która nawiązuje do starych albumów tej formacji.  Jest agresja, jest szybkość, duża dawka power metalu i tej niemieckiej toporności. Pater Wagner mimo swoich lat wciąż brzmi bardzo dobrze, choć na tym albumie wyjątkowo dobrze. "Wings of Rage" to przede wszystkim świetna gra gitarzysty Marcosa. Znajdziemy tutaj ciekawe pojedynki, ostre riffy i dużo interesujących melodii. Ta płyta kipi energią i przebojowością. Już sama okładka jest taka bardziej klasyczna i oddaje klimat starych płyt. Należy pochwalić Rage za soczyste i takie nieco przybrudzone brzmienie. To jest Rage na jaki wielu czekało.

Jak pierwszy raz usłyszałem "True" to jakoś mnie nie powaliło. Utwór zyskał, kiedy wysłuchałem całości. Znakomicie współgra z pozostałymi utworami i też bardzo dobrze wprowadza w nastrój "Wings of Rage". O wiele ciekawszy jest melodyjny i zadziorny "Let them rest in peace". Znakomicie wypada tutaj refren i już widzę jak ten kawałek sprawdzi się na koncertach.Kolejny hicior na płycie to rozpędzony "Chasing the twilight zone". Rage przyspiesza i daje nam prawdziwą petardą w postaci "Tommorow". Prosty, ale jaki energiczny kawałek z naprawdę agresywnym riffem. zieje się tutaj sporo.  Elementy thrash metalu znajdziemy w złowieszczym "Wings of Rage". Po raz kolejny band sięga po elementy symfoniczne i "a nameless grave" to kawałek z mrocznym klimatem i nieco progresywnym zabarwieniem. Nie przekonuje mnie rozwlekła ballada "Shine light", która niczym nie zachwyca. Złe wrażenie zaciera petarda w postaci "HTTS 2.0" czy drapieżny "For those who wish to die".

Rage mimo upływu czasu wciąż trzyma się swojego stylu, wciąż gra swoje i robi to bardzo dobrze. Ostatnie albumy nie były zły, ale brakowało gdzieś tego pierwiastka klasycznych wydawnictw. Czasami materiał bywał nie równy, albo brakowało dużej ilości przebojów. Tutaj "Wings of rage" nadrabia te rzeczy i to z nawiązką. Bardzo dobry krążek i warto czekać na premierę!

Ocena: 8.5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza