niedziela, 26 stycznia 2020

TIDAL DREAMS - Access Denied (2020)

Do trzech razy sztuka. Pierwsze dwa wydawnictwa greckiego Tidal Dreams były solidne i przyciągały utwagę potencjonalnego fana melodyjnego heavy/power metalu. Cały czas brakowało pierwiastka przebojowości i agresywności. Brakowało tego czegoś, co by wybiło ten band ponad przeciętność. Dwa razy Tidal Dreams poległ i nie stworzył dzieła o którym można byłoby dłużej dyskutować. Dopiero teraz po 3 latach udało się nagrać album dopracowany i interesujący pod każdym względem. "Access Denied" to bez wątpienia najlepszy album tej grupy.

Band zadbał o każdy detal, aby płyta robiła dobre wrażenie od samego początku. Okładka rodem z płyt Iron Maiden od razu daje znać, że szykuje się ciekawa płyta. Brzmienie jest czyste, mocne i z nutką lat 80. Tidal dreams muzycznie dalej trzyma się stylistyki heavy/power metalu, tak więc nie ma tu niespodzianki.  Na nowej płycie roi się od ostrych riffów i intrygujących melodii i to jest zasługa duetu gitarzystów. Paris i John grają z dużą lekkością i pomysłowością, co przedkłada się na jakość prezentowanych utworów. Każdy kawałek potrafi oczarować pod tym względem. Nektorias to jest bez wątpienia ta osoba, która najbardziej się rozwinęła. Jego wokal jest niezwykle melodyjny i bardzo techniczny. No jest główną atrakcją Tidal Dreams.

Przejdźmy zatem do zawartości, bo tutaj dzieje się najwięcej.   Na start mamy klimatyczny i przebojowy "Tidal  Disruption".  Co za refren, co za popis wokalny Nektoriasa. Petarda! Kto kocha epickie dźwięki i nieco marszowe tempo, ten pokocha stonowany "Reach for the sky". Echa Stratovarius czy Helloween słychać w melodyjnym i nieco słodkim "Acces Denied". Mocny riff i echa Judas Priest to atuty zadziornego "Flesh Hunt" . Niewinnie zaczyna się "Warrior", ale to nie jest ballada, a killer z prawdziwego zdarzenia. Bije z tego kawałka niezła moc i to jest mój faworyt. Hit goni hit i tak mamy "Evil Bringer" czy złowieszczy "Haunted castle".

Nie liczyłem, że Tidal Dreams nagra taki album, a tu taka niespodzianka. Album jest dopracowany i niezwykle przebojowy. Co za przemiana. Do tej pory band grał na średnim poziomie i niczym się nie wyróżniał, a teraz nagrał album z górnej półki. Uczta dla fanów heavy/power metalu.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza