Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cruel Force. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cruel Force. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 marca 2026

CRUEL FORCE - Haneda (2026)

 


"Dawn of the Axe” był prawdziwym pokazem mocy i talentu niemieckiego zespołu Cruel Force. To jedna z najlepszych płyt wydanych w 2023 roku. Band zaprezentował klasę, ogromny potencjał oraz wielką miłość do heavy i speed metalu z domieszką thrashu. Cruel Force skradł moje serce, dlatego z niecierpliwością wypatrywałem następcy „Dawn of the Axe”.

Album „Haneda” ukazał się 26 marca nakładem Shadow Kingdom Records. Cruel Force wyrasta na nową gwiazdę speed metalu, a najnowsze wydawnictwo tylko potwierdza ich wysoką formę. Na takie płyty zdecydowanie warto czekać.

Już sama okładka przyciąga wzrok – egipski motyw prezentuje się znakomicie i świetnie współgra z charakterem muzyki. Równie dobrze wypada produkcja: brzmienie jest dopieszczone, ostre niczym brzytwa i idealnie pasuje do stylistyki zespołu. Wokalista Michael Dall daje się poznać jako rasowy heavy/speedmetalowy frontman, który nadaje kompozycjom odpowiednią ekspresję i charakter. Gitarzysta ukrywający się pod pseudonimem Slaughter stawia na sprawdzone rozwiązania – agresywne riffy, dynamiczne partie gitarowe oraz pełne finezji i świeżości solówki. Jest się czym zachwycać, bo Slaughter w wyraźny sposób oddaje hołd złotej erze lat 80. Do tego dochodzi energiczna, znakomicie pracująca sekcja rytmiczna. Każdy element, każda cząstka muzyki Cruel Force wydaje się dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.

Album otwiera instrumentalne intro „The Cross”, które w bardzo klimatyczny sposób buduje napięcie i pokazuje muzyczne umiejętności zespołu. Apetyt rośnie błyskawicznie, a zaraz potem wkracza dobrze znany singiel „Whips A Swinging”. To prawdziwa eksplozja agresji i dynamiki, z wyraźnymi zapędami w stronę thrash metalu. Cruel Force w najlepszej formie – do tego świetne przejścia i znakomite solówki.

W podobnych klimatach utrzymany jest rozpędzony „Savage Gods”, kolejny killer na tej płycie. Wszystko brzmi perfekcyjnie i trudno znaleźć jakiekolwiek słabe punkty. Co ważne, zespół unika monotonii i nie gra według jednego schematu, co stanowi jego ogromny atut.

Rozpędzony „Sword of Iron” przywołuje skojarzenia ze speed metalem z pierwszych płyt Blind Guardian czy Helloween z czasów „Walls of Jericho”. Egipski klimat z okładki powraca w instrumentalnym „Crystal Skull” – to bardziej heavy metalowa kompozycja z wyraźnymi wpływami Iron Maiden. Zespół błyszczy tu kreatywnością, a momentami wręcz geniuszem.

Ten nastrój płynnie przechodzi w kolejny utwór – „Warlords”. Wejście syntezatorów i epicki rozmach sprawiają, że kompozycja robi ogromne wrażenie. Sześć minut mija tu błyskawicznie, a zespół świetnie bawi się konwencją.

Nie brakuje też bardziej bezpośrednich, energetycznych momentów – takim numerem jest przebojowy „Black Talon”, kolejna wariacja na temat speed/thrash metalu, w której Cruel Force czuje się jak ryba w wodzie. Emocji dostarcza również rozpędzony „Titans Awakening”, a całość zamyka monumentalny „Haneda”. Kto by się spodziewał, że zespół potrafi stworzyć tak rozbudowany, a jednocześnie atrakcyjny utwór w stylistyce speed/thrash metalowej? Efekt jest znakomity – to jeden z najciekawszych numerów w dorobku Cruel Force i finał w naprawdę wielkim stylu.

Cruel Force rośnie w siłę, a marka zespołu budzi coraz większy respekt. Niemcy po raz kolejny nagrali album praktycznie bezbłędny, który trzyma w napięciu od początku do końca. Świetne instrumentalne wstawki, mnóstwo killerów i epicki finał sprawiają, że „Haneda” to płyta obowiązkowa dla fanów speed i thrash metalu. Wygląda na to, że na scenie wyrosła nam nowa gwiazda tego gatunku – i zdecydowanie warto mieć ten album na swojej półce.

Ocena: 10/10

sobota, 19 sierpnia 2023

CRUEL FORCE - Dawn of the Axe (2023)




 A o to jedna z największych niespodzianek roku 2023. O niemieckim cruel Force do tej pory nie słyszałem, nie miałem styczności, choć band działa od 2008 r i ma na swoim koncie 2 albumy. Pierwszy okres działalności zakończyli w roku 2012. Przez 10 lat band nie dawał znaków życia. Powrócili w 2022 r i przyszedł na album nr 3 zatytułowany "Dawn of the Axe". Nie wiem jak poprzednie albumy, ale ten tutaj to prawdziwy majstersztyk w kategorii speed/thrash metalu. Kto chce sobie przypomnieć początki Kreator, Slayer, Venom czy też Helloween ten powinien odpalić "Dawn of The Axe".

Nie potrzeba wehikułu czasu, żeby przenieść się do lat 80. Słuchając krążka Niemców cały czas towarzyszy nam uczucie, że album został zarejestrowany w tamtym okresie. Nieco przybrudzone, surowe brzmienie, nie okiełznany wokal Carnivore czy wreszcie stylistyka utworów, to są właśnie te cechy, które sprawiają, że album przesiąknięty jest klimatem lat 80. Zresztą, wystarczy spojrzeć na frontową okładkę, że band ma wyraźnie określony cel.  Zespołów grających pod fanów muzyki lat 80 jest pełno. Konkurencji nie brakuje, ale trzeba mieć to coś i pomysł na kompozycje. Trzeba zadbać o jakość i zapadające kompozycje. Cruel Force wszystko zaplanował i stworzył album, który ma wszystko to co powinien taki krążek, a nawet więcej. Zespół zostawił tutaj serce i miłość do speed/thrash metalu. To słychać i tak powstał klasyk.

Album zawiera 9 kawałków z czego dwa to instrumentalne kawałki, które potrafią zauroczyć uroczą grą gitarzystów i dać złapać oddech między killerami. Zespół nie bierze jeńców i tutaj nie trafimy na jakieś smętne utwory i wypełniacze.  Rozpędzony "At the dawn of the Axe" to prawdziwy killer, który opiera się na zadziornym riffie i niesamowitej motoryce. Brzmi to oldscholowo, ale zarazem bardzo mocarnie. Można rzec, że miłość od pierwszych dźwięków jakie dostarcza band, a to dopiero początek. Dużo melodyjnych zagrywek gitarowych i coś z NWOBHM można uchwycić w przebojowym "Night of thunder". Band dalej nie zwalnia i stawia na szybkie granie. Echa wczesnego helloween słychać w "Death Riders The Sky" i znów Cruel Force oczarował ciekawymi przejściami i prostym refrenem. Od razu słychać, że to niemiecka formacja. Kto by pomyślał, że band potrafi także odnaleźć się w nieco dłuższych kompozycjach. Świetnym tego przykładem jest "Devils Dungeon" czy zamykający "Realms of Sands". Jednym z najlepszych kawałków, który od razu skradł mi serce to bez wątpienia "Across The styx", gdzie band przejawia swój geniusz. Początek zalatuje troszkę nwobhm i Iron maiden, potem wkracza agresywny riff i znów band zabiera nas w speed metalową jazdę bez trzymanki. No prawdziwa perełka.  Nie ma słabych punktów.

38 minut zlatuje bardzo szybko. Płyta nie nudzi, a wręcz przeciwnie. Takie wrażenie pozytywnie wywiera, że chce się dalej słuchać, więc zostaje opcja "repeat". "Dawn of the axe" to wydawnictwo przemyślane, stworzone przez fanów speed metalu/thrash metalu dla fanów tej muzyki. Panowie zadbali o każdy detal, o każdy szczegół i sekundę materiału. Nie ma tutaj chybionych pomysłów, czy motywów. Spójna całość, która szokuje, imponuje i uzależnia. Dobrze, że panowie przerwali ciszę u nagrali nowy album. Warto było!

Ocena: 10/10