wtorek, 24 września 2019

MIDNIGHT FORCE - Gododdin (2019)

Brytyjska formacja Midnight Force po roku przerwy wraca z nowym albumem. "Gododdin" to już drugi album tej kapeli i można mówić tu o udanej kontynuacji debiutu  "Dunsinane". W dalszym ciągu mamy wycieczkę do lat 70 czy 80. Band stawia na klasyczne patenty i surowe brzmienie, które jeszcze bardziej zbliża nas do tamtych lat. To wszystko ze sobą znakomicie współgra, zresztą tak jak na debiucie.  Muzycznie panowie nawiązują do twórczości Angel Witch czy Black Sabbath, choć nie brakuje też nawiązań do Angel Sword, czy też Manilla Road.

Midnght Force to przede wszystkim charyzmatyczny wokalista John Gunn i to on napędza ten band.  Jego wokale dodają uroku i brzmią intrygująco.  Swoje 3 grosze dorzuca również gitarzysta Ansgar Burke. Klasyczne riffy i klimatyczne solówki robią tutaj sporą robotę. Płytę otwiera energiczny "Eternal Emporer" i można już poczuć się jak w latach 70. Nie brakuje tutaj killerów i jednym z nich jest rozpędzony "The doom of kiev". Ponury klimat i elementy doom metalu pojawiają się w "Walls of Acre". W podobnych klimatach utrzymany jest bardziej złożony "Over the phanthom Sea". W takiej kompozycji mamy już bardziej złożone solówki i fani Nwobhm czy starego Iron Maiden mogą być zachwyceni warstwą instrumentalną tego kawałka. Całość zamyka 7 minutowy "Gododdin".

Werdykt? Ciężko ocenić ten album, bo mamy plusy jak i minusy. Płyta jest klimatyczna, ma sporo patentów z lat 70 czy 80, ma też swój charakter.  John Gunn robi tutaj dobrą robotę i same kompozycje też są dobre. Czego więc brakuje?  Hitów,  powera i mocy. Brakuje czegoś, co pozwoliłoby zapamiętać ten album na dłużej, a szkoda bo potencjał był.

Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza