Mogłoby się wydawać, że sięgamy po album z kręgu death metalu lub innych brutalnych odmian heavy metalu – okładka Aggressive Perfector może być w tym względzie myląca. Owszem, znajdziemy tu spore pokłady black metalu w klimacie Venom czy wczesnego Running Wild, jednak muzyka Brytyjczyków czerpie również z innych nurtów ciężkiego grania. Słychać tu wpływy NWOBHM, dużo speed metalu, a także inspiracje zespołami pokroju Exciter czy Hellripper. Otrzymujemy więc mieszankę wybuchową, która nie do końca współgra z brutalną oprawą graficzną – i jest to bardzo przyjemne zaskoczenie.
„Come Creeping Fiends”, wydany 27 marca nakładem Dying Victims Productions, to album zdecydowanie wart uwagi. Aggressive Perfector działa od 2014 roku, a jego liderem jest Dan Chainshaw, odpowiedzialny za partie gitarowe i wokalne. Jego styl wokalny przywodzi na myśl blackmetalową ekspresję – jest surowy, agresywny i pełen energii, co doskonale współgra z charakterem muzyki zespołu.
Od strony instrumentalnej również nie ma miejsca na nudę. Chainshaw serwuje ostre riffy i speedmetalową dynamikę, a wszystko to podane jest z wyraźną pasją i zamiłowaniem do klasycznego heavy metalu. Co istotne, zespół nie zapomina o chwytliwych melodiach i przebojowości, dzięki czemu – mimo korzystania ze sprawdzonych schematów – materiał dostarcza sporo satysfakcji.
Wspominałem o wpływach Running Wild? Wystarczy włączyć otwierający „Dead undead”, który już od pierwszych sekund przemyca charakterystyczne zagrywki tej legendy. To prawdziwy hit – energetyczny, bezpośredni i niezwykle nośny. Zadziorny, nieco surowy „Strange Companion” również świetnie odnajduje się w heavy metalowej estetyce. Zespół nie zwalnia tempa – „Fiend in You” garściami czerpie z twórczości Motörhead i Iron Maiden, przenosząc słuchacza w klimat lat 80.
Nieco lżejszy, bujający „Like a Beast” wprowadza elementy NWOBHM, natomiast mroczny „Obscene Cult” przyciąga cięższym, bardziej ponurym klimatem. „Denied by the Reaper” to kolejny szybki, heavy/speedmetalowy killer – agresywny riff i tempo robią tu świetną robotę. Dalej dostajemy przebojowy i pomysłowy „Harlot’s Spell”, w którym ponownie wybrzmiewają chwytliwe melodie i bardziej klasyczne podejście do heavy metalu. Echa Running Wild powracają w rozpędzonym „Return of the Axe”, będącym kolejną perełką na płycie.
Aggressive Perfector stworzył album, który z powodzeniem łączy mrok i agresję z dużą dawką przebojowości. Materiał jest dopracowany i spójny, oferując atrakcyjną mieszankę heavy i speed metalu z domieszką blackmetalowej surowości. Co prawda brakuje tu momentami elementu zaskoczenia czy wyraźnego błysku geniuszu, jednak mimo drobnych niedociągnięć płyta robi bardzo dobre wrażenie i zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz