Oto kolejna przepiękna okładka roku 2026 w klimacie heavy metalowym. Intrygujące połączenie motywów egipskich z kosmiczną estetyką od razu przywodzi na myśl power metal, thrash, a nawet progresywny rock. A co tak naprawdę znajdziemy na „Cosmic Mirage”? Przede wszystkim solidną dawkę heavy metalu z domieszką black metalu oraz progresywnego rocka. Miłym dodatkiem są partie organów Hammonda, które nadają całości wyjątkowego charakteru i czynią ten album niezwykle interesującą propozycją.
Warto zaznaczyć, że niemiecki Astral Spectre to stosunkowo młody zespół, działający na scenie od 2020 roku. Kluczową postacią formacji jest Tenebros, odpowiedzialny za wokal, gitary oraz bas. To właśnie jego ekspresyjny, charyzmatyczny głos nadaje muzyce wyraźny blackmetalowy klimat. W składzie znajdziemy również Befanę, odpowiadającą za partie klarnetu, oraz Moroi’a, który zajmuje się perkusją. Wspólnie stworzyli materiał balansujący pomiędzy NWOBHM, klasycznym heavy metalem, black metalem oraz progresywnym rockiem lat 70. Całość uzupełnia lekka nutka przebojowości i mrocznego klimatu doom metalu. Album został zrealizowany z wyczuciem, rozmachem i dużą dawką kreatywności. „Cosmic Mirage” to trzeci album studyjny Astral Spectre, a zarazem – moim zdaniem – najciekawszy w ich dotychczasowym dorobku.
Płyta jest spójna, zwarta i treściwa – oferuje 47 minut muzyki dopracowanej pod względem detali, pełnej świeżości i pomysłowości. Wpływy progresywnego rocka lat 70. wyraźnie słychać w rozbudowanym „Stardrifter” – utworze klimatycznym, pełnym subtelnych smaczków i przy tym bardzo melodyjnym. Echa NWOBHM, przywołujące skojarzenia z Iron Maiden, pojawiają się w przebojowym „Chronomancer”, gdzie zespół pokazuje swoje bardziej chwytliwe oblicze. Na całym albumie można również wychwycić inspiracje twórczością Black Magick SS, utrzymane w podobnej estetyce. Z kolei wpływy Deep Purple pobrzmiewają w nastrojowym „The Demon’s Offer”, który skręca w stronę psychodelicznego i progresywnego rocka. To naprawdę wybuchowa mieszanka stylistyczna. Dynamiczny i energetyczny „The Witch’s Waltz” to prawdziwa petarda – jeden z najmocniejszych punktów albumu. Szczególną uwagę przyciągają dwa dziewięciominutowe kolosy. Klimatyczny „Death of Orsis”, przepełniony egipskimi motywami, stanowi prawdziwą muzyczną podróż – utwór płynie niespiesznie, wciągając słuchacza w swój magiczny świat. Znajdziemy tu wiele elementów progresywnych oraz inspiracji rockiem lat 70., co daje imponujący efekt końcowy. Album zamyka tytułowy „Cosmic Mirage” – również dziewięciominutowa kompozycja, będąca kolejną dawką emocji, orientalnych klimatów i zmiennych nastrojów. To prawdziwa muzyczna huśtawka, której słucha się z ogromną przyjemnością – i to właśnie stanowi o sile tej płyty.
Czy czegoś tu zabrakło? Być może odrobiny większej mocy i jeszcze większej przebojowości, które pozwoliłyby mówić o albumie idealnym. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z wydawnictwem wyróżniającym się na tle innych. To eksplodująca mieszanka stylistyczna, ciekawe podejście do tematyki oraz wyraźna wizja artystyczna. Od początku do końca jest to fascynująca podróż, która na długo pozostaje w pamięci. Obok tej płyty nie da się przejść obojętnie.
Ocena: 9/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz