Kto tęskni za dawnym, energetycznym obliczem Battle Beast, Metalite czy Frozen Crown, ten z pewnością powinien zainteresować się melodyjnym, momentami kiczowatym, ale niezwykle chwytliwym albumem „Heavens Falling” szwedzkiego zespołu Shadowborne. Warstwa tekstowa nawiązuje do świata Gra o tron, a sama muzyka stanowi czystą, bezpretensjonalną rozrywkę. Battle Beast od dawna nie nagrał nic szczególnie porywającego, więc tym bardziej cieszy fakt, że pojawił się album przywołujący klimat debiutu Beast in Black. Premiera płyty zaplanowana jest na 19 czerwca nakładem Scarlet Records.
Sercem Shadowborne jest charyzmatyczna i pełna energii wokalistka Eira Shadowborne, która zachwyca swoim stylem i nadaje utworom wyjątkowej przebojowości. Istotny wkład wnosi także duet gitarowy – The Warden i The Oathbearer – stawiający na chwytliwe melodie, lekkość i pozytywny wydźwięk. Inspiracje twórczością Battle Beast są wyraźne, choć można usłyszeć również echa Victorius czy Bloodbound. Całość brzmi świeżo, a jednocześnie znajomo – to radosny power metal w najlepszym wydaniu. Dopełnieniem są klimatyczna okładka oraz dopracowana produkcja.
Album otwiera podniosłe, choć nieco kiczowate intro „Winter Is Coming”, które skutecznie buduje nastrój. Następnie pojawia się „High and Low” – utwór przywołujący najlepsze momenty Battle Beast: mocne riffy, chwytliwość i świetna forma wokalna Eiry. „Wolf and the Queen” kontynuuje tę stylistykę, oferując melodyjny, łatwo wpadający w ucho refren. W rozpędzonym „Custodians” słychać wyraźne wpływy Bloodbound – może schematycznie, ale bardzo efektownie.
„Hold the Door” jest nieco słodszy i ociera się o kicz, natomiast tytułowy „Heavens Falling” ponownie podnosi poziom energii i przebojowości. „Stranger to Myself” z kolei wprowadza lekko dyskotekowy klimat, przypominając nie tylko Battle Beast, ale także Nightwish czy Beast in Black. Zespół wyraźnie ma talent do tworzenia hitów. Podobnie prezentuje się energiczny i zadziorny „The Wall”. Album zamyka ballada „End of the World”, która jednak skręca w stronę popu i nie dorównuje reszcie materiału.
To płyta skierowana do konkretnego odbiorcy. Fani Battle Beast, Bloodbound czy Beast in Black bez trudu odnajdą się w tej stylistyce. „Heavens Falling” to album niezwykle melodyjny, przebojowy i nastawiony na czystą przyjemność ze słuchania.
Ocena: 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz