sobota, 20 czerwca 2020

SCROLLKEEPER - Auto Da Fe (2020)

W 2016r powstała amerykańska formacja Scrollkeeper, która stawia na klasyczny heavy metal z domieszką epickości. Ta młoda kapela lubi nawiązywać do stylu takich kapel jak Savarage, Manilla Road, czy Iron Maiden. Właśnie w takich klimatach utrzymany jest debiutancki album Scrollkeeper zatytułowany "auto da fe".

Pomysł i umiejętności są, ale to czasami nie wystarczy.  Scrollkeeper gra na dobrym poziomie i nie można im odmówić wyczucia rytmu, dynamika i tworzenia ciekawych melodii. Brakuje jednak finalnego szlifu, wyrazistych riffów czy typowych petard. Mimo wszystko "Auto da Fe" zasługuje na uwagę bo solidny amerykański heavy metal z domieszką epickiego heavy metalu. Dużym plusem jest bez wątpienia fakt, że całość utrzymana jest w klimatach lat 80.  Justin Mckittrick też swoją specyficzną barwą dodaje uroku całości.

Minusem jest to że po kilku utworach można odczuć znużenie i album mógł być nieco krótszy. Dobrze płyta otwiera niezwykle melodyjny "Lady Death". Tutaj gitarzysta Alexander K. błyszczy. Co za chwytliwy riff, co za lekkość i przebojowość. Jeden z mocniejszych utworów na płycie.  Band potrafi też grać nieco szybciej, co pokazuje "Valhalla's gates", ale tutaj słychać jak skromnie brzmi sekcja rytmiczna. Wkrada się chaos i momentami brzmi to trochę irytująco.Kolejny hicior na tej płycie to zadziorny "Scrollkeeper". Dobrze też wypada nieco szybszy "Blood  & Sand", który nawiązuje do twórczości Iron Maiden. Na wyróżnienie zasługuje również melodyjny "Path to glory" i energiczny "Hellion".

Jak na debiut to nie jest źle. Scrollkeeper potrafi grać klasyczny heavy metal w klimatach lat 80, potrafią tworzyć mroczny klimat i ciekawe melodie. Wszystko jest na dobrej drodze, bo w zespole drzemie potencjał. Brakuje ostatecznego szlifu i nieco bardziej zadziornego materiału, ale i tak płyta zasługuje na uwagę.

Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza