sobota, 23 czerwca 2012

I AM I - Event Horizon (2012)


Kiedy w 2010 roku świat obeszła wiadomość o tym, że wokalista power metalowego DRAGONFORCE Zp Heart to wszyscy obawiali się dalszej kariery DRGONFORCE, jak odbije się to rozstanie na muzyce power metalowej kapeli, która wyrobiła sobie już markę na rynku muzycznym, a także jak potoczy się dalsza kariera Zp Heart. DRAGONFORCE nie ucierpiał na stracie tak znakomitego wokalisty jakim jest bez wątpienia Zp Heart, co więcej wielu w tym i ja doszedłem do wniosku, że ta zmiana sprawiła że DRAGONFORCE nagrał swój najlepszy album. Natomiast Zp Heart nie złożył broni i dalej pozostaje w interesie muzycznym i po odejściu z DRAGONFORCE założył zespół I AM I, w skład którego wchodzą: Jacob Ziemba na gitarze, Neil Salmon w roli basisty i perkusista Paul Clark Jr . W takim składzie rozpoczęły pracę nad debiutanckim albumem „Event Horizon” którego już można słuchać i już można ocenić efekt pracy Zp Heart i pomysłu na granie metalu wg wizji byłego wokalisty DRAGONFORCE. Każdy zapewne się zastanawiaj w jaki kierunku pójdzie Zp heart, to on w końcu chciał odejścia od typowego grania DRAGONFORCE, tak więc podobnego grania nie należało się spodziewać. Co więc mamy? Jest power metal, jest i heavy metal, a także pewne elementy progresywnego grania, a więc można rzec, że mieszanka dość ciekawa. Ale pomysł to jedna a wykonanie to całkiem inna rzecz. Tak pod względem technicznym album dobrze się prezentuje, jest solidne, soczyste brzmienie, jest też solidna praca muzyków i każdy z nich potrafi grac, ma pewne umiejętności, jednakże nie do końca mnie przekonuję forma w jakie zespół podaję ten miks heavy/power i progresywnego metalu, nie podoba mi się konstrukcja kompozycji, nie do końca mnie przekonuje to co muzycy prezentują w kompozycjach.

Na pewno dobrze prezentują się utwory, które posłużyły do promowania albumu, czyli otwierający „This Is my Life” gdzie jest i power metal, są klawisze, jest progresywne zacięcie i coś z MASTERPLAN się pojawia, jednak takiego grania na rynku jest pełno i to prezentowane przez zespół Zp Heart niczym specjalnym się nie wyróżnia. Ten utwór jest solidny, ale żebyś za coś pochwalić, żeby wyróżnić, to ciężko już, bo wszystko jest tylko dobre. Również promujący „Silent Genocide” to dobry utwór, jeden z najciekawszych na płycie, z ciekawą melodią, z przebojowym charakterem i zapadającym refrenem, jednak nie takie utwory się już słyszało w tym roku. Na pewno nie można narzekać na zróżnicowanie na albumie. „Stay A While” to spokojna kompozycja o rockowym zacięciu, który w większym ukazuje punkty słabe zespołu. Przede wszystkich chybione pomysły, brak energii, elementu zaskoczenia. „Cross The Line” ma ciekawą partię gitarową, ciekawą rytmikę, ale brakuje tutaj z kolei szybkości, dynamiki, brakuje ognia. Do dobrych kompozycji na pewno zaliczę melodyjny i zwarty „In The Air Tonight” , przebojowy „Dust 2 Dust” i to było na tyle, reszta niestety średnia na jeża i ciężko więcej wycisnąć z tych kompozycji, gdzie jest klepane w kółko tak samo i w takiej samej formie, z topornym, progresywnym zacięciem, z stonowanym tempem, z chybionymi pomysłami i mało interesujące partie muzyków.

Niczego specjalnego się nie spodziewałem po nowym zespole Zp Heart, ale liczyłem że poziomem będzie dorównywał DRAGONFORCE, niestety to już inna liga grania. Może jest nieco bardziej urozmaicona, jest progresywne zacięcie, ale pomysły jak i forma podania tego pozostawia wiele do życzenia i czas pokarze czy ten zespół utrzyma się na powierzchni. Póki co jedno wielkie rozczarowanie. Dobrze, że DRAGONFORCE nie pozwolił Zp heart na takie zmiany w ramach tego zespołu, bo dopiero by to zaszkodziło temu zespołowi.

Ocena: 4/10

2 komentarze: