piątek, 25 września 2015

DAVID SHANKLE GROUP - Still a Warrior (2015)

A co powiecie na power metal z elementami neoklasycznego metalu czy tez shredowego grania? W tej kategorii na pewno warto wspomnieć o David Shankle Group znanym również pod skrótem DSG. Jest to kapela, która została założona w 2002 roku i główną rolę odgrywa maestro Shankle, który dał się poznać jako znakomity gitarzysta już gdy grał w Manowar. Choć teraz w swoim zespole może rozwijać się i pokazać na co go stać. Pod tym szyldem wydał 3 albumy, z czego ostatni pojawił się teraz nie dawno, więc możemy jeszcze na świeżo przeżywać nowe dzieło dawnego muzyka Manowar. „Still a Warrior” to album, który pokazuje że David wciąż ma to w sobie i trzeba się z nim liczyć w metalowym światku.

Nie dajcie się zwieść nieco kiczowatej okładce, bo za nią kryję się naprawdę bardzo solidny materiał z kręgu heavy/power metalu. Wszystko skupia się na mocnych i intrygujących popisach Davida. Faktycznie zna się na technice i potrafi oczarować gracją i finezją. Ma ciekawe pomysły i to właśnie one czynią ten album taki wyjątkowy i godny uwagi. Słychać, że mamy do czynienia z amerykańskim bandem. Wystarczy wsłuchać się w album by poczuć to mocarne brzmienie, które oddaje to co najpiękniejsze w US heavy/power metal. Pomijając już te kwestie to sam materiał wypada bardzo dobrze. Jest urozmaicenie, są przeboje i każdy utwór ma nieco innych charakter, tak więc nie można narzekać na nudę. Może i David kradnie całe show, ale trzeba przyznać że kawał dobrej roboty odwala wokalista Warren, którego wokal jest specyficzny i się wyróżnia na tle innych. Już dobrze zostały uchwycone jego umiejętności w zadziornym otwieraczu „Still a Warrior”. Utwór z jednej strony prosty, a z drugiej zapada w pamięć przez swoją przebojowość. Nieco toporniejszy jest „Resurection” i może brzmi nieco nowocześniej, ale to wciąż heavy/power metal na wysokim poziomie. Nie brakuje też szybszych kompozycji czego dowodem jest rozpędzony „Glimpse of Tommorow” i chciałoby się jak najwięcej takich utworów na płycie. Kto wątpi w talent Davida, ten niech posłucha lepiej „Demonic Solo”, które pokazuje małą próbkę talentu tego pana. Do grona najciekawszych utworów śmiało można zaliczyć „Fuel For The Fire” czy „Eye for An Eye” które przypominają heavy/power metal spod znaku Helstar czy Vicious Rumours. Nieco odstaje przekombinowany „Hitman”, gdzie zespół oddalił się w stronę rocka. Na szczęście niesmak zacierają szybszy „Into The Darkness” i chwytliwy „Across the Line” z magiczną solówką Davida.


8 lat przyszło czekać fanom Davida ale warto było, bo w nagrodę dostaliśmy solidny album, który oddaje to co najlepsze w muzyce Shankle. Sporo shredowych popisów gitarowych, ale nie zapomniano o kompozycjach, które mają porwać nie tylko pod względem gitar. Długa przerwa nie odbiła swojego piętna na jakości zawartości. Solidny heavy/power metal w amerykańskim wydaniu, gdzie partie gitarowe są prawdziwą atrakcją. Wielki powrót dawnego gitarzysty Manowar.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza