sobota, 20 czerwca 2026

IRON KOBRA - Eternal Dagger (2026)


 

Po jedenastu latach od wydania „Might & Magic” niemieccy strażnicy tradycyjnego heavy metalu z Iron Kobra wracają z trzecim pełnowymiarowym albumem „Eternal Dagger”. Zespół nie zamierza gonić za współczesnymi trendami, zamiast tego serwując słuchaczom surową mieszankę klasycznego heavy metalu, speed metalu oraz ducha NWOBHM. To muzyka, która brzmi jak szczery list miłosny do lat osiemdziesiątych.
Iron Kobra wyraźnie inspiruje się takimi zespołami jak Enforcer czy Heavy Load. Nie brakuje również odniesień do twórczości Iron Maiden oraz wczesnego Helloween. Fani heavy i speed metalu spod znaku lat 80. z pewnością będą zachwyceni najnowszym wydawnictwem niemieckiej formacji. Premiera albumu odbyła się 19 czerwca nakładem Dying Victims Productions.

Zaryzykuję stwierdzenie, że jest to najlepszy album w dorobku Iron Kobra. Zespół brzmi dojrzale i pewnie, doskonale wiedząc, w jakim kierunku chce podążać. „Eternal Dagger” to materiał dopracowany, pełen energii, pomysłowości i autentycznej miłości do klasycznego heavy i speed metalu. Każdy utwór emanuje pasją oraz szacunkiem do gatunku.

Największym atutem albumu są gitary. Duety riffów i solówek przywołują skojarzenia z wczesnym Iron Maiden czy Running Wild, ale nie sprawiają wrażenia zwykłego naśladownictwa. Słychać również wpływy Enforcer oraz pierwszych płyt Helloween. Duet gitarzystów Russell/Serpent w ogromnym stopniu odpowiada za melodyjny i przebojowy charakter materiału. Panowie prezentują najwyższą klasę, serwując rasową szkołę heavy i speed metalu. Równie dobrze wypada Eli, którego wokal idealnie wpisuje się w konwencję albumu. Nie jest przesadnie wygładzony ani nowoczesny — brzmi szorstko, naturalnie i autentycznie, co dodatkowo wzmacnia oldschoolowy klimat wydawnictwa. Produkcja zachowuje znakomity balans pomiędzy przejrzystością a surowością, dzięki czemu muzyka nie traci swojej naturalnej energii. Wokal Eli nadaje całości odpowiednią drapieżność i charakter.

Jak na klasyczny album z lat 80. przystało, otrzymujemy dziewięć utworów i zaledwie 35 minut muzyki. To jednak w zupełności wystarcza, ponieważ nie znajdziemy tutaj ani jednego zbędnego wypełniacza. Od początku do końca mamy do czynienia z intensywną jazdą bez trzymanki na bardzo wysokim poziomie.

Album otwiera „Trembling Dungeons” — utwór pełen energii, galopujących riffów i znakomitych melodii, który od razu wyznacza kierunek całemu wydawnictwu. Brzmi klasycznie, a jednocześnie świeżo i z odpowiednim rozmachem. Słychać, że zespół doskonale odrobił lekcję z historii gatunku. Następnie pojawiają się dynamiczne „Forbidden Fruits” oraz „Fliehen”, podkreślające zamiłowanie grupy do szybkich temp, chwytliwych refrenów i efektownych partii gitarowych. To prawdziwa uczta dla fanów speed metalu.

Bardzo interesująco wypada również „Shibuya Nights”, w którym Iron Kobra dodaje odrobinę hardrockowego luzu do swojego klasycznego metalowego szkieletu. To prawdziwa gratka dla miłośników Dokken i amerykańskiego hard rocka lat osiemdziesiątych. Moim osobistym faworytem szybko został „Silver Strings and Iron Wings”. Już sam riff oraz motoryka utworu przywodzą na myśl Helloween z czasów „Walls of Jericho”, natomiast znakomite solówki stanowią wyraźny ukłon w stronę Iron Maiden z ery Paula Di’Anno. Całość brzmi wręcz obłędnie — niczym zaginiony klasyk sprzed czterech dekad. To bez wątpienia najlepszy utwór na płycie. Tytułowy „Eternal Dagger” oraz „Unchained & Untamed” pokazują zespół w szczytowej formie — agresywny, melodyjny i pełen entuzjazmu. To kolejne potencjalne hity oraz udana próba nawiązania do stylistyki Enforcer. Z kolei finałowe „Mountains of Madness” zamyka album w bardziej epickim stylu, pozostawiając słuchacza z poczuciem obcowania z dziełem stworzonym przez fanów metalu dla fanów metalu. Zespół odsłania tutaj swoje bardziej monumentalne oblicze, co stanowi znakomite zwieńczenie całego wydawnictwa.

„Eternal Dagger” to szczera, pełna pasji dawka klasycznego heavy metalu, która udowadnia, że Iron Kobra po latach przerwy nadal potrafi komponować chwytliwe, energetyczne i zapadające w pamięć utwory. Album od początku do końca utrzymuje wysoki poziom i dostarcza mnóstwo satysfakcji. To prawdziwa kopalnia metalowych hymnów oraz jeden z najciekawszych albumów 2026 roku.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz