poniedziałek, 29 czerwca 2026

WRATHFORGE - Reaper of souls (2026)


 

Sage Zavage to muzyk o wielu talentach. Podobnie jak Ces Forsberg potrafi samodzielnie stworzyć materiał i położyć solidne fundamenty pod wartościowy album. Fani mogą kojarzyć go z takich projektów jak Bitter Velvet czy Blades Edge. W tym roku powraca z nowym przedsięwzięciem pod nazwą Wrathforge.

To prawdziwy hołd dla heavy i speed metalu lat 80., dlatego każdy miłośnik twórczości Skull Fist, Enforcer, Striker czy Stallion powinien zainteresować się debiutanckim albumem pochodzącego z Ekwadoru Wrathforge. „Reaper of Souls” ukazał się 23 czerwca i od pierwszych minut słychać fascynację Sage'a klasycznym metalem spod znaku Judas Priest, Exciter, wczesnego Helloween czy Blind Guardian. To speed metal w najczystszej i najbardziej porywającej formie.

Na szczególne uznanie zasługuje fakt, że Sage Zavage odpowiada za całą warstwę instrumentalną albumu. To właśnie dzięki niemu muzyka emanuje odpowiednią dynamiką, agresją i energią. W każdej ze swoich ról wypada znakomicie, jednak największe wrażenie robi jako gitarzysta. Jego riffy są pełne pasji, polotu i szacunku dla klasycznych płyt gatunku. Choć czerpie inspiracje od legend heavy i speed metalu, potrafi zachować własny charakter i autentyczność. To sztuka trudna, ale w tym przypadku zakończona pełnym sukcesem.

Efektem jest dopracowany, przebojowy album, który potrafi skraść serce każdego fana tradycyjnego metalu. Od początku do końca utrzymuje wysoki poziom, nie pozwalając słuchaczowi choćby na chwilę nudy. To prawdziwa kopalnia chwytliwych kompozycji i klasycznych metalowych patentów. Do współpracy Zavage zaprosił wokalistę Jareda Pineirosa, który znakomicie odnajduje się w tej stylistyce. Jego wokal dodaje utworom charakteru i pazura, a całość brzmi tak, jakby została nagrana w złotej erze metalu.

Na pochwałę zasługuje również oprawa graficzna. Okładka doskonale oddaje klimat lat 80., podobnie jak produkcja i ogólna estetyka kompozycji. Debiutancki album zawiera dziewięć utworów, które składają się na około czterdzieści minut muzyki.

Całość otwiera rozpędzony utwór tytułowy „Reaper of Souls”, który błyskawicznie wprowadza słuchacza w klimat płyty. Szybkie tempo, mocarny riff i oldschoolowy charakter sprawiają, że trudno przejść obok niego obojętnie. Nie ma tu nic szczególnie odkrywczego, ale Wrathforge nadrabia to autentycznością i ogromną dawką energii.

Kolejny punkt programu, „Streetlights Bleed”, pokazuje talent kompozytorski Sage'a. Utwór stawia na przebojowość i klasyczny heavy metalowy feeling, który niezmiennie działa na wyobraźnię fanów gatunku. Więcej tradycyjnego heavy metalu znajdziemy w zadziornym „They Leave You Behind”. To prosta, ale niezwykle chwytliwa kompozycja, która szybko zapada w pamięć.

W bardziej agresywnym „Fight Until the End” można doszukać się inspiracji debiutem Running Wild. Przewodni motyw gitarowy robi ogromne wrażenie i doskonale pokazuje możliwości Zavage'a jako gitarzysty. Emocji nie brakuje również w „Infernal Summoning”, gdzie zespół ponownie stawia na szybki, bezkompromisowy speed metal.

Powiew świeżości wnosi bardziej rozbudowany i utrzymany w heavy metalowym klimacie „Abismo”. To niezwykle przebojowy utwór, który świetnie oddaje charakter i potencjał zespołu. Fakt, że wykonano go w języku hiszpańskim, tylko dodaje mu wyjątkowego uroku.

Z kolei „You're Gonna Pay” przywołuje skojarzenia z Accept i Judas Priest. To jeden z najmocniejszych punktów albumu – prawdziwa perełka, będąca znakomitym podsumowaniem talentu Sage'a Zavage'a oraz możliwości Wrathforge.

„Reaper of Souls” to album stworzony przez muzyka, który doskonale rozumie ducha klasycznego heavy i speed metalu. Nie znajdziemy tutaj rewolucji ani prób odkrywania gatunku na nowo. Zamiast tego otrzymujemy szczerość, pasję i autentyczny hołd dla starej szkoły metalu. Dla jednych będzie to wada, dla innych ogromna zaleta. Ja zdecydowanie należę do tej drugiej grupy.

Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz