niedziela, 8 kwietnia 2012

AXEL RUDI PELL - Wild Obession (1989)


W roku 1989 AXEL RUDI PELL tworzył już na własne konto tworząc pod szyldem swojego imienia i nazwiska. Zamknął etap w heavy metalowym STEELER i rozpoczął nowy etap, który doprowadzi go właściwie na sam tron melodyjnego metalu. A jak to bywa na początku zawsze jest trudno zerwać ze wcześniejszym stylem, ciężko jest ukształtować nową strukturę, nowy styl, nową koncepcję. To też zaskoczeniem nie będzie dla nie których, że na debiutanckim albumie „Wild Obsession” Axel nie do końca zerwał z przeszłością czyli STEELER. Początkowe albumy Axela to właściwie takie rasowe heavy metalowe granie, z pewnymi przebłyskami melodyjnego metalu jaki Axel zacznie grać wraz z albumem „Between The walls” który okazał się przełomem w jego muzyce. AXEL RUDI PELL to wbrew nazwie zespół i nie tworzy go tylko Axel. Wraz z powołaniem do życia swojego zespołu musiał dobrać odpowiednich ludzi na odpowiednim poziomie umiejętności. Muzyków którzy nie będą odstawać pod względem doświadczenia i oczywiście AXEL jak przystało na mistrza dobrał sobie wyborowe towarzystwo złożone z muzyków RUNNING WILD – którzy zostali obsadzeni w ramach sekcji rytmicznej i mam tu namyśli perkusistę Jorga Micheal i basistę Thomasa Smuszyńskiego. Największe jednak emocje wzbudził wokalista czyli Charlie Huhn który właściwie jest bardziej rockowym śpiewakiem niż metalowym. Axel właściwie przez cały okres swojej działalności miał smykałkę do niezłego doboru muzyków i nie ma albumu który by pod tym względem by nie zachwycał. Co można rzec o „Wild Obsession” i wyczynach muzyków? Huhn jest jednym z moich ulubionych wokalistów Axela. Ma ciekawą manierę, która opiera się na chrypie i zadziorności rockowej. Co więcej jest niezwykle utalentowanym wokalistą który dopasowuje się właściwie do każdego rodzai kompozycji od rozpędzonych typu „Wild Cat” gdzie RUNNING WILD spotyka WARLOCK, ACCEPT czy też spokojniejszych balladach jak choćby piękny „Broken Heart” z niezwykłym romantycznym nastrojem. Axel też bardziej rozwinął swoje umiejętności w stosunku do STEELER, dając upust swoim uczuciom, finezji i właściwie każda solówka, każda sekunda riffu to prawdziwa uczta dla uszu i swoisty triumf gitary nad resztą instrumentów. Tutaj Axel zaczął stosować zróżnicowane zagrywki i szeroki wachlarz pomysłów obejmujących zarówno heavy metal, hard'n heavy jak i hard rock. „Wild Obsession” to właściwie album mieszczący się w ramach niemieckiego heavy metalu, jest to rasowe nieco surowe brzmienie, jest ta dynamika, przebojowość. Tylko w przeciwieństwie do innych tego typu wydawnictw nie ma powszechnej toporności zamiast tego jest sporo finezji, swobody i luzu.

Materiał można właściwie określić jako równy, dynamiczny, zróżnicowany i przepełniony przebojami. To że mamy do czynienia z niemieckim heavy metalem świetnie oddaje taki „Call Of The Wild Dogs” który przypomina pod względem struktury WARLOCK. Trzeba przyznać że Axel świetnie tutaj wpasował się w konwencję hard'n heavy wymieszaną z niemieckim heavy metalem. Jeszcze inny wydźwięk ma taki „Slave Of Love” gdzie pojawiają się elementy ballady zwłaszcza jeśli chodzi o spokojne partie Axela, czy tez romantyczny tekst a także elementy hard rocka. Długie kompozycje na debiucie też brzmi inaczej niż te z późniejszego okresu. Mamy tutaj właściwie hard rockowy „Cold As Ice” z rozbudowanymi i różnicowanymi solówkami Axela, a także zadziornym „Promised Dawn” który zaskakuje przede wszystkim ostrym, pomysłowym riffem i takim stonowanym tempem, a także hard rockowym refrenem. Mroczny klimat jest dopełnieniem ciężkich partii Axela. Mamy też nieco dynamiczniejsze utwory jak choćby „Hear You Calling Me” czy też „Call Her Princess” i te utwory wraz z melodyjnym, przebojowym, nieco BLACK SABBATHowym „Snake Eyes” stanowią utwory najbardziej oddające późniejszą twórczość Axela.

Album może prezentuje muzykę nieco odbiegającą od tego co dzisiaj gra axel, może nie ma tutaj tego charakterystycznego melodic metalu, ale jest już kilka pierwszych prób. Styl Axela właściwie dopiero się krystalizował,a tutaj mamy mieszankę heavy metalu niemieckiego z hard rockiem i słychać pozostałości po STEELER. Album bardzo heavy metalowy, dynamiczny i pod tym względem album wyróżnia się z całej bogatej dyskografii tego muzyka. Są przeboje, jest wyrównany materiał, a różnorodność dostarcza wiele emocji i pozwala zaskoczyć słuchacza. Jeden z moich ulubionych albumów zespoły sygnowanego nazwą AXEL RUDI PELL.

P.s Podziękowania dla Asi Hadzik za dotrzymywanie mi towarzystwa podczas pisania niniejszej recenzji:D

Ocena: 9.5/10

1 komentarz:

  1. Zauważyłam:D
    a proszę:D
    polecam się na przyszłość :D

    OdpowiedzUsuń