czwartek, 7 maja 2026

COBRA FORCE - Cobra Force (2026)


 

Czas sprawdzić kolejny debiut na scenie heavy metalowej – tym razem fińskiego zespołu Cobra Force. Formacja powstała w 2024 roku i od początku postawiła sobie za cel granie klasycznego heavy metalu. Muzycy wyraźnie inspirują się nurtem New Wave of British Heavy Metal, czerpiąc z dorobku takich legend jak Iron Maiden, Judas Priest czy Saxon. Debiutancki album, zatytułowany po prostu „Cobra Force”, ukazał się 1 maja i jest pozycją skierowaną przede wszystkim do fanów klasycznego metalu lat 80. Jeśli ktoś nie szuka świeżości ani eksperymentów, lecz chce usłyszeć „stary, dobry heavy metal”, może śmiało sięgnąć po ten materiał.

„Cobra Force” to album, który nie próbuje odkrywać gatunku na nowo – zamiast tego celebruje jego najbardziej charakterystyczne i sprawdzone elementy. Płyta opiera się na ciężkich riffach, prostych, lecz chwytliwych strukturach oraz wyraźnym nacisku na energię zamiast eksperymentowania. Dzięki temu materiał zyskuje na przystępności i łatwo wpada w ucho, zapewniając bardzo dobrą rozrywkę miłośnikom klasycznego brzmienia.

Już od pierwszych minut słychać wyraźnie inspiracje latami 80. i 90. Gitary są ostre, często oparte na galopujących rytmach, które przywodzą na myśl Iron Maiden. W szybszych fragmentach pojawia się także speedmetalowy pazur w duchu takich zespołów jak Enforcer czy Skull Fist.

Na szczególną uwagę zasługuje wokalista i basista Sampo Oikarinen, który nadaje całości charakterystyczny, klasyczny klimat. Dobrze wypada również duet gitarowy Lehtijoki/Hiekkala – muzycy stawiają na proste, ale chwytliwe solówki i riffy. Choć całość jest wyraźnie wtórna, broni się solidnym wykonaniem.

Na albumie znajdziemy osiem utworów, utrzymanych głównie w szybkim i bezpośrednim tempie. Całość otwiera instrumentalne intro „March Funebre” – bardzo udany, oldschoolowy hołd dla estetyki NWOBHM i twórczości Iron Maiden. To mocny początek, który skutecznie zachęca do dalszego odsłuchu.

Następnie otrzymujemy rozpędzony „Live, Breed and Kill”, utrzymany w klimacie lat 80., gdzie zespół od razu pokazuje swój potencjał. Jeszcze więcej inspiracji Iron Maiden słychać w przebojowym i rytmicznym „Liquid Machine” – prostym, ale bardzo chwytliwym numerze. Energiczny „Sinner Eyes” również dobrze oddaje ducha epoki i stanowi kolejny solidny punkt programu.

Ciekawiej robi się przy bardziej agresywnym „Cobra Force”, w którym zespół skręca w stronę speed metalu. Z kolei „Horisont” to lżejszy, nieco bardziej rockowy utwór, który wyróżnia się melodyjnością i łatwo wpadającym w ucho refrenem – dowód na to, że grupa potrafi pisać nośne kompozycje. Album zamyka bardziej rozbudowany „Surfer Little Children”, kolejny rzemieślniczo solidny kawałek. Wokal w tym utworze może przywodzić na myśl styl King Diamond.

Nie da się jednak ukryć, że momentami album popada w schematyczność. Osłuchani fani gatunku mogą odczuć pewne déjà vu, a całości brakuje jednego lub dwóch utworów, które wyraźnie wyróżniałyby się na tle reszty materiału.

Podsumowując, „Cobra Force” to solidny hołd dla klasycznego heavy metalu – bardziej odtwórczy niż odkrywczy, ale wykonany z pasją i wyczuciem stylu. To propozycja dla słuchaczy, którzy chcą usłyszeć coś „nowego, ale znajomego”. Warto sięgnąć.

Ocena: 6/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz