Kto by pomyślał, że norweski Ghost Avenue istnieje już od 24 lat. Choć zespół działa od tak dawna i ma na koncie pięć albumów studyjnych, nigdy nie zrobił większej kariery. To formacja z trzeciej ligi heavy metalu – rzetelna, sprawna muzycznie i wierna klasycznemu brzmieniu z wyraźnymi wpływami hard rocka. Nigdy jednak nie udało jej się przebić do ścisłej czołówki gatunku i zdobyć statusu prawdziwej gwiazdy.
Po sześciu latach milczenia Ghost Avenue powraca z nowym albumem "Full Throttle", który nie przynosi żadnej rewolucji ani nie stanowi przepustki do grona najlepszych przedstawicieli gatunku. Zespół po raz kolejny dostarcza solidny materiał, ale nic ponadto. Płyta ukazała się 19 czerwca i jest skierowana przede wszystkim do fanów takich klasyków jak Judas priest, dokken czy accept.
W muzyce Ghost Avenue ważną rolę odgrywają gitarzyści Wiik i Berger, którzy konsekwentnie stawiają na sprawdzone rozwiązania. Nie zamierzają eksperymentować ani wychodzić poza dobrze znane schematy. Efektem jest materiał poprawny, lecz przewidywalny i momentami pozbawiony własnej tożsamości. To solidna mieszanka heavy metalu i hard rocka, ale brakuje jej świeżości oraz wyrazistych kompozycji. Niestety nie znajdziemy tu utworów, które na długo zapadają w pamięć lub wywołują większe emocje. Jednym z największych atutów zespołu pozostaje bez wątpienia utalentowany wokalista Sandvik, dysponujący charakterystyczną, chropowatą barwą głosu i odpowiednią dawką drapieżności. Na pochwałę zasługują również atrakcyjna okładka oraz soczyste, nowoczesne brzmienie.
Album jest krótki i treściwy – osiem utworów składa się na zaledwie 35 minut muzyki. Klasyczne heavy metalowe dźwięki otwierają zadziorny "Killer", prosty, ale chwytliwy numer, w którym wpływy Judas Priest są wyjątkowo wyraźne. Podobnie prezentują się "Highwayman" oraz utwór tytułowy "Full Throttle" – to solidny, lecz mało wymagający i niezbyt wyróżniający się heavy metal. Słucha się ich przyjemnie, jednak trudno mówić o większych emocjach. Nieco ciekawiej wypada "Wild and Free", który przyciąga uwagę mocniejszym riffem i marszowym tempem, dzięki czemu wyróżnia się na tle pozostałych kompozycji. Hardrockowy pazur odnajdziemy z kolei w dynamicznym "Coast to Coast", będącym jednym z jaśniejszych punktów albumu. Zespół próbuje także stworzyć nieco mroczniejszy klimat w "Seas of Thunder", a podobne założenia towarzyszą również "Ride the Night", choć ten utwór niestety sprawia wrażenie mocno ogranego.
Mimo niewielkiego rozgłosu Ghost Avenue wciąż istnieje, nagrywa i wydaje nowe albumy. "Full Throttle" to po prostu kolejna solidna płyta heavy metalowa, która ukazała się w 2026 roku, ale trudno doszukiwać się w niej czegoś więcej. Zabrakło naprawdę mocnych kompozycji i przebojów, które mogłyby wynieść ten album na wyższy poziom.
Ocena: 5/10


















