Już od pierwszych dźwięków słychać, że fundamentem pozostaje europejski power metal, ale z wyraźną japońską melodyjnością. Można tutaj wychwycić echa najlepszych czasów Stratovariusa, Helloween czy Sonata Arctica. Jest szybkość, podniosłość, chwytliwe refreny, techniczne solówki i charakterystyczny klimat, który powinien przypaść do gustu miłośnikom klasycznego, melodyjnego grania. Słychać, że stawiają na klasyczne patenty.
Dużą rolę odgrywa oczywiście Ivan Giannini. To wokalista dysponujący mocnym, wysokim głosem, który świetnie odnajduje się zarówno w szybkich, power metalowych fragmentach, jak i bardziej emocjonalnych momentach. Jego interpretacje nadają kompozycjom odpowiedniego rozmachu i charakteru. Właściwy człowiek na właściwym miejscu.
Warto podkreślić, że Violet Eternal to już nie tylko projekt dwóch muzyków, ale pełnoprawny zespół. Obok Ivana Gianniniego i gitarzysty Jiena Takahashiego występują Andrea Cappellari na gitarze, Ollie Bernstein na basie oraz YAMATO za perkusją. Za brzmienie albumu odpowiada Dennis Ward, znany ze współpracy między innymi z Helloween i Angrą. Każdy z muzyków potrafi zaskoczyć forma i wyszkoleniem technicznym. To wszystko przedkłada się na jakość.
Na szczególną uwagę zasługuje otwierający album „The World Beyond the Door”, który wprowadza nas w świat melodyjnego, rozbudowanego metalu. To naprawdę mocne wejście, które odsyła do klasyki gatunku. Duży plus za elementy neoklasyczne.Prawdziwą petardą jest jednak „Azure Explosion” – utwór rozpędzony ,pełen galopujących riffów, efektownych solówek i kapitalnej energii. To właśnie takie granie przypomina, dlaczego power metal potrafi tak bardzo uzależniać. Gdyby cały album taki był to byłoby idealnie. Niestety zdarzają się słabsze momenty. Ten utwór też potrafi przemycić patenty iron mask czy Yngwie malmsteena.
Nie brakuje również bardziej urozmaiconych momentów. „Into the Deep Blue” i „I Can Hear Your Heart” stawiają na melodyjność i emocje, natomiast „Singularity” pokazuje nieco cięższe, bardziej stonowane oblicze zespołu. „Techno Optimist” i „Mars” wprowadzają kolejne odcienie brzmienia, a „Arianne” daje przestrzeń na bardziej rozbudowane melodie. Prawdziwym finałowym akcentem jest ponad ośmiominutowy „RE:Gradational Sky”, w którym zespół pozwala sobie na bardziej progresywne rozwiązania i rozbudowaną konstrukcję.
Azure Stardust” to album, który powinien szczególnie zainteresować fanów melodyjnego power metalu, ceniących zarówno szybkość, jak i piękne melodie oraz gitarową wirtuozerię. Nie jest to próba wymyślania gatunku na nowo, ale bardzo udane rozwinięcie sprawdzonej formuły. Violet Eternal pokazuje, że można czerpać z klasyków, jednocześnie zachowując własną tożsamość. Mamy tutaj mocne kawałki, jak i kilka słabszych momentów, ale całościowo płyta jest dobra i godna uwagi, zwłaszcza jak się kocha klasyczny power metal.
Ocena : 7/10



















