Szwedzki Fighter V powrócił z nowym albumem zatytułowanym „Deja Vu”. To trzeci krążek w dorobku zespołu, który działa od 2019 roku. Formacja koncentruje się na melodyjnym hard rocku z wyraźną nutą AOR – to przystępne, radiowe granie z wpływami takich zespołów jak Bon Jovi, Survivor, Journey czy Foreigner. Grupa stawia na lekki klimat, chwytliwe melodie i potencjalne radiowe hity, co ma swój niezaprzeczalny urok. Płyta z pewnością przypadnie do gustu fanom tego stylu. Premiera odbyła się 10 kwietnia nakładem Frontiers Records.
Fighter V to przede wszystkim udana współpraca na linii gitarzysta Valentino Lobe – klawiszowiec Victor Olson. Muzycy stawiają na klasyczne brzmienie, lekkość, finezję i przebojowość. Partie klawiszy budują klimat i przywołują ducha lat 80. Mocnym atutem zespołu jest także wokalista Emmo Acar, który imponuje techniką, charyzmą i drapieżnością. Świetnie odnajduje się w hardrockowej stylistyce, a jego głos dodaje utworom charakteru. Klawisze wprowadzają momentami lekko kiczowaty, ale jednocześnie nostalgiczny klimat tamtej dekady – i wszystko doskonale ze sobą współgra.
Zawartość płyty jest dobrze wyważona i dostarcza wielu potencjalnych hitów. Energiczny „Ranging Heartbeat” to klasyczny hard rock w duchu lat 80. – mocny riff i chwytliwy refren sprawiają, że już na otwarciu otrzymujemy bardzo nośny utwór. Podobne emocje wywołuje melodyjny „Victory”, który momentami przywodzi na myśl Foreigner, Pretty Maids czy Europe. Zespół potrafi również zwolnić tempo i sięgnąć po bardziej romantyczne klimaty, inspirowane Whitesnake czy Foreigner, czego przykładem jest „Foolish Heart”.
Na albumie nie brakuje radiowych numerów – tytułowy „Deja Vu” łatwo wpada w ucho i zdradza pewne wpływy Def Leppard. Wokal Emmo Acara robi ogromne wrażenie, co słychać chociażby w „Stand By Your Side” – jego drapieżność i ekspresja zasługują na uznanie. Niezwykle melodyjny „Hold the Time” to kolejny ukłon w stronę klasycznego hard rocka lat 80., z motywem przewodnim, który brzmi znajomo, ale jednocześnie przyjemnie.
Fighter V błyszczy na tej płycie, pokazując serce do grania zarówno zadziornego, jak i nastrojowego hard rocka. Kolejnym wyróżniającym się utworem jest „Break Those Limits”, gdzie ponownie siłą napędową jest prosty, lecz bardzo chwytliwy motyw przewodni. Cieszy fakt, że zespół pozostaje wierny klasycznym rozwiązaniom zamiast eksperymentować na siłę.
Każdy, kto szuka klimatycznego, melodyjnego hard rocka w stylu lat 80., z wyraźnymi wpływami Survivor, Foreigner czy Bon Jovi, znajdzie to na nowym albumie Fighter V. Choć nie obyło się bez drobnych niedociągnięć, płyta jest bardzo przyjemna w odbiorze i dobrze oddaje esencję tego gatunku.
Ocena: 7/10























