Nazwa Thunderkill niewiele mi mówiła, ale już sama okładka jasno sugeruje, że czeka nas solidna dawka oldschoolowego thrash metalu. Trzeba przyznać, że grafika przyciąga uwagę i zapada w pamięci – to wyraźny ukłon w stronę estetyki lat 80. Album „Global Cataclysm”, który ukazał się 10 kwietnia, to debiut zespołu tworzonego przez muzyków z Argentyny i Stanów Zjednoczonych. To prawdziwa gratka dla fanów wczesnego Megadeth, Anthrax czy Testament – klasyczny thrash metal w najlepszym wydaniu zawsze znajdzie swoich odbiorców.
Thunderkill to przede wszystkim projekt multiinstrumentalisty Keitha D, odpowiedzialnego za partie gitarowe i basowe. Zespół nie próbuje odkrywać Ameryki na nowo – bazuje raczej na sprawdzonych schematach gatunku. Muzyka bywa więc wtórna i odtwórcza, ale jednocześnie wykonana z dużą pasją i wyraźnym oddaniem dla thrash metalu. Specyficzny wokal Miny może jednak nie każdemu przypaść do gustu – jest agresywny i surowy, choć momentami utrudnia odbiór całości. Nie można mu jednak odmówić zaangażowania – robi wszystko, by materiał kipiał energią i drapieżnością. Ostatecznie album pozostaje spójny i potrafi dostarczyć sporo satysfakcji.
Zespół wyraźnie inspiruje się brzmieniem lat 80. i 90. Surowa, lekko „przybrudzona” produkcja oraz klimatyczna okładka dobrze wpisują się w tę konwencję. Sama muzyka również potrafi wpaść w ucho. Już na otwarcie dostajemy dynamiczny i rozbudowany „Global Cataclysm” – esencję speed/thrash metalu, którą kupuję bez zastrzeżeń. Nawet do mało technicznego wokalu można się z czasem przyzwyczaić.
W „Scorched” pojawia się bardziej heavy metalowy pazur i nieco toporny, ale skuteczny riff – to solidny kawałek, choć wokal ponownie zdradza pewne niedociągnięcia. Klasyczny thrash metal powraca w „Trauma Conditioning”, gdzie Mina stawia głównie na agresję i brutalność, kosztem techniki. Z kolei „Destroyer of Reality” wypada bardziej melodyjnie i różnorodnie, choć i tutaj nie brakuje drobnych mankamentów.
Pozostałe utwory utrzymane są w podobnym klimacie – nawet mroczny, bardziej stonowany „Dismantling the Mechanism” nie zaskakuje, choć wyraźnie nawiązuje do stylistyki Megadeth. Całość wieńczy agresywny „Beyond the Boiling Point”, który skręca nieco w stronę heavy metalu. Pojawia się tu chwytliwa melodia i łatwo wpadający w ucho refren – zespół pokazuje się z bardzo dobrej strony i daje nadzieję na rozwój.
Thunderkill postawił dopiero pierwsze kroki, ale mimo braku doświadczenia i pewności siebie wyraźnie słychać ich miłość do speed i thrash metalu. Zaangażowanie muzyków jest bezdyskusyjne, a przy dalszej pracy – zwłaszcza nad wokalem – formacja ma potencjał, by w przyszłości nagrać naprawdę interesujący materiał. Warto dać im szansę.
Ocena: 6.5/10























