Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Temperance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Temperance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 17 października 2026

TEMPERANCE - Arcani (2026)


 

Jedno spojrzenie na kolorystyczną i magiczną okładkę nowej płyty Temperence i od razu na myśl przychodzi okładka "Tarot" Dark Moor. Nic różnego, bo obie płyty poruszają sprawy związane z kartami tarota. Najlepsze jest w tym to że na obydwu płytach pojawia się wokale damsko- męskie. Włoski Temperance to zespół z wielkim potencjałem, ale dopiero nowy album tej grupy mną pozamiatał i stał się z miejsca ich najlepszym wydawnictwem. "Arcani" ukazał się 16 października nakładem Napalm Records. Zespół ponownie łączy melodyjny power metal z symfonicznym rozmachem, rozbudowanymi harmoniami wokalnymi i nowoczesnymi aranżacjami.  Jedna z najmilszych niespodzianek roku 2026.

Nie jest to propozycja dla zwolenników surowego, klasycznego heavy metalu. Temperance stawia na efektowność, chwytliwe refreny i bogate partie wokalne, przywodzące na myśl dokonania takich zespołów jak Nightwish czy Visions of Atlantis. Największym atutem pozostaje tutaj współpraca trzech głosów – Kristin Starkey, Michele Guaitoliego i Marco Pastorino – które nadają kompozycjom teatralnego charakteru. Właśnie te pojedynków wokalne, to budowanie świata Temperance i to jest mocny atut tej formacji.

Pięknie układa się współpraca gitarzysty Pastorino z partiami klawiszowymi Guaitoli. Panuje między nimi chemia i tworzą coś wyjątkowego. To przedkłada się na jakość zawartości. Płyta zawiera 13 utworów i jest to prawie godzinny materiał. Jest zróżnicowanie, jest pasją i miłość do melodyjnego power metalu. Pełno tutaj pięknych melodii i emocji.

Płytę otwiera przebojowy "the fool". To bardzo mocne otwarcie, w którym podniosły rytm, rozpędzone zwrotki i nośny refren tworzą efektowną wizytówkę albumu. Już na wstępie czuć, że czeka nas wyjątkowa płyta. Drugi utwór to "The Magician: Into the Fire” i jest to bardziej dynamiczna odsłona zespołu, z męskim wokalem na pierwszym planie i wyraźnie powermetalowym charakterem. Ten podniosły charakter jest uroczy.  Moim faworytem z miejsca stał się bardziej emocjonalny i nastrojowy "Death: Right Before We Die”. To spokojniejsza, emocjonalna kompozycja, w której najważniejszą rolę odgrywają melodie wokalne i stopniowo budowane napięcie. Prawdziwy pokaz talentu i geniuszu muzyków. 

Na uwagę zasługuje "The Tower: Lean Into Fear” – mroczniejszy, mocniej osadzony w hard rocku utwór, dający Kristin Starkey okazję do zaprezentowania mocniejszej strony głosu. To taki stadionowy hymn, który rozgrzeje każdy koncert. Pełno tutaj hitów i The Devil: Sin, Sin, Sin”  to znakomity tego przykład . Jeden z najbardziej przebojowych utworów na płycie. Chwytliwy refren i wielogłosowe partie wokalne sprawiają, że utwór ma spory potencjał koncertowy. Więcej symfonicznego charakteru dostajemy w The "chariot: Alla Ricerca dell’America” – wyróżnia się wykorzystaniem języka włoskiego oraz bardziej operowym podejściem do wokali.

Justice: Shame & Glory” to  kolejna porcja triumfalnych melodii i symfonicznego rozmachu. Band idzie droga emocjonalnego melodyjnego metalu i to zdaje egzamin. Można pochwalić za "The Star: Surrender Control” , który pokazuje bardziej nowoczesne oblicze grupy, łącząc syntezatorowe brzmienia z rockowym refrenem. Utwór wpada w ucho. Kolejna petarda na płycie to "wheel of Fortune: Come and Call Me” . To szybki, energiczny numer, który wyróżnia się rozbudowanymi harmoniami wokalnymi i mocnym refrenem. W takiej stylizacji band wypada bezbłędnie. 

Jest jeszcze "The Moon: The Man of Moonlight” – melodyjny utwór o symfonicznym charakterze, przywołujący skojarzenia z bardziej przebojowym obliczem Nightwish. Nad potrafi też tworzyć rozbudowane i pełne smaczków kompozycje. Potwierdza to The Hanged Man: Petrichor” . To kompozycja, w której akustyczne fragmenty przeplatają się z cięższymi riffami, operowymi wokalami i dynamiczną perkusją. Całość wieńczy akustyczny i trochę nijaki " the World".

„Arcani” to bez wątpienia najlepsze wydawnictwo w dorobku Temperance! Album zachwyca chwytliwymi melodiami, świetnymi refrenami i znakomitymi partiami wokalnymi. Włoska formacja pokazuje się tutaj z najlepszej strony, dostarczając power metal na najwyższym poziomie!

Ocena : 9.5/10

środa, 24 listopada 2021

TEMPERANCE - Diamanti (2021)

Marco Pastorino ostatnio jest mocno zapracowany. Nie tak dawno błyszczał w Flames of Heaven, w tym roku pojawił się w Wonders, a teraz jeszcze dochodzi nowe dzieło Temperance. "Diamenti" to 6 wydawnictwo w dorobku Włoskiej formacji.  To bez wątpienia jedna z mocniejszych pozycji w ich dorobku. Pozycja obowiązkowa dla fanów melodyjnego heavy metalu.

Skład zespołu ustabilizował się już tak naprawdę w roku 2018 i tą stabilizację tu słychać. Band ma wypracowany styl i trzyma się jego. Nie ma może niespodzianek, ale wszystko jest przemyślane i pomysłowo zaaranżowane.  Znakomicie układa się współpraca właśnie Marco i wokalistki Allesie, bowiem ich duet buduje napięcie i jest niczym połączenie dwóch różnych światów.  Lekki klimat i nieco rockowy feeling też są tutaj mocnym atutem.  Materiał jest zróżnicowany i już na uwagę zasługuje przebojowy otwieracz "Pure life unfolds".  Bardzo ciekawie poukładano tutaj linie wokalne i brzmi to atrakcyjnie. Przyspieszamy w nieco bardziej zadziornym "breaking the rules of heavy metal",w którym band pokazuje pazur. Szybko wpada w ucho melodyjny "Diamanti" i ta podniosłość jest naprawdę urocza. Kolejny mocny filar tej płyty to dynamiczny "Black is my heart" oraz klimatyczny i niezwykle nastrojowy "You only live Once". Pojawia się też nutka progresywności w "Codebreaker", czy komercyjności w "Lets get started".
 
Odsłuch całej płyty mija szybko i przyjemnie. Choć bywają zgrzyty i słabsze momenty, to jako całość płyta wypada bardzo korzystnie. Jest sporo atrakcyjnych melodii, no i Marco jak zawsze czaruje i czyni ten album jeszcze ciekawszym. Zespół umacnia swoją pozycję, a ja chce jeszcze więcej muzyki temperance.

Ocena: 8/10

wtorek, 9 czerwca 2015

TEMPERANCE - Limitless (2015)



Mogło się wydawać, że pozycja takich tuzów jak Nightwish czy Epica nie jest zagrożona. No jednak nie do końca tak jest, bowiem jest wiele młodych zespołów głodnych sukcesu. Gatunek w którym rządzą kobiety na wokalu i gdzie liczy się symfoniczny klimat przeżywa pewien kryzys. Nie ma się co oszukiwać, bo ciężko znaleźć dobrą płytę z taką muzyką. Jasne ostatni album Epica był perfekcyjny, ale Nightwish nie do końca zachwycił. Wiele osób pewnie już szuka jakiegoś dogodnego zamiennika. Moją propozycją w tej kategorii jest włoski Temperance. To jest młody band działający od 2013r, ale wiedzą jak zadowolić fanów tej muzyki, jak porwać słuchaczy. Charakteryzuje ich wokalistka równie utalentowana co Simone z Epica, ostre riffy, spora ilość ciekawych melodii i ciekawy styl. Do tego wyróżnia ich umiejętność tworzenia hitów i czegoś zaskakującego. Dodatkowym atutem jest bezwątpienia nowoczesny wydźwięk, zwłaszcza to słychać w brzmieniu czy samej strukturze utworów. Styl kapeli też nie jest tak łatwy do określenia.  Z jednej strony mamy słodki heavy metal taki do bólu przypominający Battle Beast i to słychać w takim nieco kiczowatym „Here and Now”.  Słodkie klawisze wzorowane na muzyce disco tylko jeszcze bardziej podkreślają podobieństwa tych dwóch kapel. Choć czego jest najwięcej w muzyce Temperance  to progresywnego metalu, modern metalu i symfonicznego metalu w stylu Epica. Tak właśnie zespół się prezentuje w otwierającym „Oblivion”. Momentami jest nieco kiczowato i zbyt słodko jak to jest w „Save me”.  Nowoczesny metal pełną gębą mamy w „Mr. White”. W sam raz coś dla fanów Adrenalina Mob.  Najlepiej włoski band wypada w stricte symfonicznym graniu i to udowadnia w ostrzejszym „Side By Side”.  Na płycie nie brakuje również prostych i chwytliwych przebojów i tutaj dobrze prezentuje się lekki „Burning”.  Sandro i Marco to zgrany duet gitarowy, który potrafi urozmaicić swoją grą i czasami zaskoczyć ciekawym riffem czy ciekawym pojedynkiem na solówki.  Te najciekawsze w sumie zostały upchane w zamykający album „Limitless”.  Może nie jest jeszcze ta klasa co wspomniane kapela na samym początku recenzji, ale już Temperance zaczyna dobrze prosperować i jest szansa, że w przyszłości zajmie wysokie miejsce w symfonicznym metalu, w którym liczy się kobiecy głos. Póki co jest dobrze.

Ocena: 7.5/10