piątek, 30 października 2026

DAWN OF DESTINY - Ashes over tommorow (2026)


 Dziesięć albumów studyjnych na koncie to naprawdę imponujący wynik, szczególnie jeśli mówimy o zespole, który nigdy nie należał do największych gwiazd europejskiej sceny metalowej. Niemiecki Dawn of Destiny powraca z płytą „Ashes Over Tomorrow” i udowadnia, że wciąż ma sporo do zaoferowania miłośnikom melodyjnego, rozbudowanego power metalu. Tym razem jednak przygotowano coś więcej niż tylko kolejną porcję symfonicznych melodii i podniosłych refrenów. To materiał, w którym nie brakuje emocji, dramatyzmu i naprawdę interesujących kompozycji. Płyta ukazała się 30 października i  jest to jedna z ich najlepszych płyt. Na pewno odnajdą się tutaj fani Visions of Atlantis, magica, kamelot czy ancient bards.

Muzycznie otrzymujemy połączenie symphonic power metalu z klasycznym heavy metalem, momentami ocierające się o bardziej gotycki klimat. Charakterystycznym elementem pozostaje dwugłos Jeanette Scherff i Jensa Fabera. Ich odmienne barwy głosu dobrze się uzupełniają, nadając poszczególnym utworom dodatkowej głębi. Jeanette potrafi zarówno zaśpiewać delikatnie i emocjonalnie, jak i pokazać większą siłę, natomiast Jens wnosi nieco mroku i ciężaru. To akurat mocny atut tej płyty.  Warto pochwalić współpracę Jensa Febera i Veitha Offenbachera, którzy są zgranym duetem gitarowym. Stawiają na urozmaicenie, przebojowość i chwytliwe melodie. Słychać rozwój względem ostatnich płyt.

Ciekawa okładka i mocne brzmienie robią robotę, ale siłą tej płyty jest zawartość. Już otwierający „Still Here” pokazuje, że nie będzie to wyłącznie festiwal szybkich gitar i efektownych refrenów. To kompozycja budowana stopniowo, pełna emocji i świetnie wykorzystująca wokalny dialog. „Too Weak” jest bardziej bezpośredni, natomiast „Chasing Dreams” to jeden z najbardziej przystępnych momentów płyty. Nie bez znaczenia jest tutaj gościnny udział Fabio Lione, którego charakterystyczny głos doskonale odnajduje się w tej power metalowej kompozycji.

Tytułowy Ashes Over Tomorrow” to kolejny mocny punkt wydawnictwa. Rozbudowana kompozycja, w której nie brakuje klimatycznych przejść, symfonicznych akcentów i chwytliwych melodii. Z kolei „Above The Noise” z udziałem Ralfa Scheepersa z Primal Fear wnosi więcej metalowej agresji i zdecydowania. To bardzo udane połączenie, które pokazuje nieco cięższe oblicze zespołu. To tylko pokazuje w jak dobrej formie jest band i tym razem dopracował swój materiał. 

.„Leave Me Now” to emocjonalny, świetnie rozwijający się utwór, w którym zespół potrafi umiejętnie budować napięcie. To ciekawy utwór, ale trochę czuć przerost formy nad treścią. Prawdziwą perełką jest natomiast „When The World Ends Quietly”. Ponad dziewięć minut muzycznej podróży, w której nie chodzi o bezmyślne popisy instrumentalne, ale o atmosferę, odpowiednie dawkowanie emocji i przemyślaną konstrukcję. To zdecydowanie jeden z najciekawszych momentów całego albumu. Piękny kolos z epickim rozmachem.

Those Moments” czy „One Small Lie” są przyzwoite, ale nie pozostawiają aż tak dużego wrażenia. Przy niemal 67 minutach materiału można również odnieść wrażenie, że niektóre fragmenty można było nieco skrócić. Nie zmienia to jednak faktu, że Dawn of Destiny potrafi komponować interesujące, wielowątkowe utwory.

Jeżeli lubicie połączenie melodyjnego power metalu, symfonicznego rozmachu i emocjonalnych kompozycji, Dawn of Destiny powinien znaleźć się na waszej liście do sprawdzenia. Solidna porcja europejskiego metalu, która zasługuje na uwagę. Band w końcu pokazał swój potencjał i na co ich stać. Jedna z ich najlepszych płyt.


Ocena : 8.5/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz