Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coroner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coroner. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2025

CORONER - dissonance theory (2025)

Czas na chwilę oderwać się od słodkiego power metalu, klasycznego heavy metalu czy przebojowego hard rocka. Na scenę powraca bowiem szwajcarski Coroner – zespół, który w latach 80. i 90. zyskał miano jednego z najbardziej ambitnych przedstawicieli technicznego thrash metalu z progresywnym zacięciem. Po rozwiązaniu działalności w 1996 roku i reaktywacji w 2010, grupa wreszcie powróciła z nowym albumem – „Dissonance Theory”, wydanym 17 października nakładem Century Media Records.

Na ten krążek przyszło czekać aż 34 lata – i to naprawdę robi wrażenie. Co jednak najważniejsze, Coroner nie próbuje na siłę cofnąć się w czasie. Zespół brzmi świeżo, nowocześnie i z pomysłem. „Dissonance Theory” to płyta dojrzała, intrygująca i pobudzająca zmysły. Pełna połamanych melodii, złożonych partii gitarowych i niespodziewanych zwrotów. To album, który wymaga czasu – z każdym kolejnym odsłuchem odkrywa się nowe niuanse i muzyczne smaczki.

Okładka utrzymana w mrocznej stylistyce przywodzi na myśl wydawnictwa doom metalowe, a sam klimat płyty momentami zahacza o tę estetykę. Thrash metal stanowi trzon brzmienia, ale nie brakuje tu progresywnych wędrówek i eksperymentów. Dzięki temu album oferuje bogate i niepowtarzalne wrażenia.

Imponuje również forma muzyków. Ron Royce jako basista i wokalista wciąż brzmi agresywnie, pewnie i charyzmatycznie – idealny głos do tego rodzaju grania. Tommy T. Baron, odpowiedzialny za partie gitarowe, zachwyca różnorodnością i emocjonalnym podejściem. Jego riffy i solówki pulsują klimatem, a każdy utwór ma własny charakter. Mroczna oprawa graficzna oraz ponure, gęste brzmienie dopełniają spójnego obrazu całości.

Album trwa 47 minut i jest prawdziwą podróżą po świecie dźwięków – pełną napięcia i emocji. Po klimatycznym wstępie następuje pierwsze uderzenie: „Consequence”, w którym czuć techniczny, zadziorny thrash metal w najlepszym wydaniu. Energia, precyzja i dzikość – to Coroner, jakiego pamiętamy.

Z kolei „Sacrificial Lamb” rozpoczyna się niemal rockowo, by z czasem zanurzyć się w mrok i progresywną głębię. Narastające napięcie, ciężar i porywające solówki tworzą niezwykłą aurę. W „Crisium Bound” początkowa tajemniczość przeradza się w pełen agresji, nowoczesny atak – dowód, że zespół potrafi połączyć współczesność z własnymi korzeniami.

Więcej energii i chwytliwych melodii przynosi „Symmetry”, utwór-singiel promujący płytę. To połączenie thrashowej dynamiki z przebojowością i pasją. Band zaskakuje kreatywnością i nie popada w rutynę. „The Law” przynosi z kolei bardziej stonowane, rockowe brzmienia, utrzymane w mrocznej konwencji. Finał utworu zachwyca pomysłowością i energią.

Transparent Eye” to pokaz technicznego kunsztu i dojrzałego podejścia do kompozycji – thrash metal z progresywną duszą, który można smakować w każdym detalu. Z kolei „Renewal”, utwór promujący album, powraca do rasowego thrashowego żywiołu. Płytę zamyka nastrojowy, złożony „Prolonging”, który stanowi idealne zwieńczenie tego muzycznego spektaklu.

Coroner udowadnia, że można tworzyć muzykę na poziomie Voivod czy Vektor, pozostając przy tym w pełni autentycznym. Zespół ma swój niepowtarzalny styl i własny świat. Na „Dissonance Theory” znajdziemy złożone melodie, finezyjne motywy gitarowe, zakręcone solówki i gęsty, mroczny klimat. Dla Coroner przebojowość nigdy nie była priorytetem – tu liczy się atmosfera, struktura i emocja.

To album, który za każdym razem odkrywa przed słuchaczem coś nowego. W tym roku nie pojawiła się druga tak intensywna, dojrzała i magnetyczna płyta. Coroner powrócił w wielkim stylu. Brawo.

Ocena 10/10

niedziela, 6 maja 2012

CORONER - Punishment For decadence (1988)


Jednym z bardzo wartościowych thrash metalowych kapel lat 80 jest bez wątpienia szwajcarska CORONER, który dość nie dawno bo w 2010 się reaktywował po tym jak w 1996 r zawiesił działalność. CORONER to kapela która powstała w 1985 r z inicjatywy ludzi pełniących funkcję ekipy technicznej CELTIC FROST. Kiedy wydali demo „Deathcult” to od razu zainteresowali się nimi wytwórnia NOISE i pod jej skrzydłami wydali debiutancki album „R.I.P” który odniósł spory sukces, jednak jeśli o mnie chodzi to bardzo mocno zawrócił mi „Punishment For Decadence” z 1988 r. gdzie kapele zaprezentowała inteligenty thrash metal z elementami death, heavy metalu, a nawet progresywnego metalu. Na tym albumie słychać szybkie dynamiczne tempo, pazur, agresję, a także urozmaicenie konstrukcji utworów różnymi połamanymi melodiami i wszelkimi zwolnieniami, które zapewniają atrakcyjną rozrywkę dla słuchacza. Ci którzy kochają thrash metal, zwłaszcza z okresu lat 80-90 to na pewno zakocha się w tym wydawnictwie. Śmiało można rzec że każdy element muzyki CORONER ściśle powiązany jest ze starą szkołą thrash metalu, gwarantując jednocześnie sporą dawkę adrenaliny. W tym momencie należy wyróżnić wyczyny T. T. Barona jako gitarzysty który jest niczym czarodziej i cały czas stwarza niezwykłe melodie, solówki a sam ich poziom wykonania, aranżacji i konstrukcji sprawia, że album nabywa rumieńców i odpowiedniego melodyjnego podłoża, gdzie jest to czasami odstępstwem od thrash metalu i tutaj słychać jakby więcej heavy metalowego czy też speed metalowego grania i świetnie ten aspekt odzwierciedla instrumentalny „ Arc Of Life” gdzie mamy do czynienia z 3 minutowym popisem umiejętności Barona. Do tego mamy mocną perkusję Marka, który tworzy odpowiednie tło dla ostrego, zadziornego i pełnego agresji wokalu Rona Royrca. Tematycznie zespół porzuca ponurą tematykę związaną z śmiercią i skupia się na tematyce politycznej.

Niezwykłe surowe, nieco przybrudzone brzmienie, imponujący warsztat techniczny to tylko część atrakcji związanej z tym wydawnictwem, a największą niespodziankę sprawia sam materiał, który od początku do końca zapewnia wysoki poziom prezentowanej muzyki i zdarzają się pewne smaczki urozmaicającą owa zawartość. Ogólnie rzecz biorąc jest dominacja szybkich, dynamicznych, ostrych takich trash metalowych petard w stylu „Absorbed” , urozmaicony i złożony „ Skeleton on your Shoulder” , rozpędzony, złowieszczy „Sudden Fall” z pomysłowym zwolnieniem w fazie refrenu, czy też w „Shadow of Lost A Dream” gdzie zespół bawi się różnymi motywami i po raz kolejny w krótkim utworze dzieje całkiem sporo. Z grona szybkich utworów najbardziej spodobał mi się taki „Voyager to insanity” gdzie mamy naprawdę intrygujący motyw, połamaną melodię, urozmaiconą sekcję rytmiczną, niezwykłą szybkość, nieco power metalu, speed metalu i wszystko w topione w thrash metalową strukturę. Również spore urozmaicenie albumowi dostarcza cover Jimiego Hendrixa, czyli „Purple Haze” gdzie dużo progresywności daje o sobie znać i sam kawałek brzmi nieco inaczej niż autorskie kompozycje CORONER, jednak ów utwór nawet się odnalazł w tym dynamicznym i ostrym materiale.

Sporo pochwał i słodzenia w kierunku „Punishment For Decadence” ale ciężko innych słów tutaj użyć, zwłaszcza kiedy zespół stworzył tak udany album, który budzi zachwyt a to przez warsztat techniczny muzyków, a to przez wyostrzone brzmienie, czy też przez sam materiał który dostarcza słuchaczowi jazdę bez trzymanki. Można by wytknąć może lekką monotonię przez fakt trzymania stylu ciągle w dynamicznej strukturze. Jednak mimo tego drobnego błędu, album robi furorę i w sumie dobrze że zespół się reaktywował, może pokarzą innym wielkim zespołom, jak się gra thrash metal?

Ocena: 9/10