Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oracle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oracle. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 kwietnia 2020

ORACLE - Sign of the hourglass (2020)

Dobra czas na dobry power metal z nieco progresywnym zacięciem. Tym razem jest to propozycja ze Stanów Zjednoczonych. Oracle to band, który działa od 2014r. i dorobił się dwóch albumów. Ktoś powie, co taka młoda kapela może wiedzieć o power metalu. Jednak tutaj jest niespodzianka, bo band wie co gra i wie jak porwać słuchacza. Trzeba przyznać, że najnowsze dzieło amerykanów to płyta z górnej półki. To płyta pełna dynamiki, atrakcyjnych melodii i każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno fan Dragonhammer, Helloween czy Statovarius.

Znakomicie prezentuje się klimatyczna okładka w takim rycerskim wydaniu. Dobrze to wygląda. Troszkę gorzej wypada brzmienie.  Jest surowe, takie nie dopracowane i troszkę garażowe. Jednak mimo wszystko nie psuje to ostatecznego efektu. Materiał jest pomysłowy i wypełniony hitami. "Sign of the Hourglass" to dobrze skrojony album, który wypełniony jest wyrazistymi riffami. Płyta jest bardzo gitarowa i słucha się jej jednym tchem.

Mocnym atutem tej kapeli jest wokalista Andrew Ortega, który znakomicie sprawdza się w wysokich rejestrach. Frontman troszkę przypomina manierą Michaela Kiske.

Sam materiał jest dopracowany i już na starcie dostajemy energiczny i melodyjny "Through the storm". Złożone solówki i zagrywki gitarowe są tutaj po prostu urocze. Stonowany "Soldiers of the light" wyróżnia się pomysłową melodią i przebojowością. Marszowy "Demi human" cechują się epickością i rycerskim wydźwiękiem. Świetny kawałek, który pokazuje jaki potencjał drzemie w tym kawałku. Kolejny energiczny utwór na płycie to "Master the power", który może kojarzyć się ze starym Helloween. Bardzo dobrze wypada bardziej progresywny "Fly with me" i ta progresywność pojawia się również w zamykającym "Starborn Steel".

Może nie jest to czysta perfekcja, ale płyty słucha się tak przyjemnie że zasługuje na uwagę. Znajdziemy tutaj rycerski klimat i bardzo dobrą mieszankę progresywnego heavy metalu i power metalu. Przemyślany i dojrzały krążek, który zachwyca swoją pomysłowością i wykonaniem. Gorąco polecam!

Ocena: 8.5/10

niedziela, 15 września 2013

ORACLE - Selah (1992)

Gdy zobaczyłem pierwszy raz okładkę jedynego albumu zespołu Oracle pomyślałem sobie wygląda intrygująco. Ciekawy dobór kolorów, ciekawy motyw na okładce i do tego nazwa zespołu, która potrafi wzbudzić zainteresowanie. O tej kapeli nie dowiecie się za dużo, ale czy to jest istotne? Czy naprawdę interesuje was to, że kapela została założona w 1990 roku, że nagrała jeden album i się rozpadła? Bardziej was powinno zainteresować co gra ta młoda amerykańska kapela? Z kogo czerpie najbardziej w swojej muzyce? Jak brzmi ich debiutancki album „Selah”, który się ukazał w 1992 roku? To są ważniejsze pytania, na które odpowiedź warto znać.

Styl Oracle można zdefiniować jako heavy/power metal z domieszką thrash metal. Ten amerykański charakter bardzo dobrze tutaj został uchwycony. Każdy kto lubi twórczość Metal Church, Heretic, Raven czy Watchtower polubi też to co gra Oracle. Choć w ich muzyce nie brakuje też wpływów sceny thrash metalowej czy też heavy metalowej prosto z Europy. Słychać gdzieś w tym wszystkim echo Judas Priest, Black Sabbath czy Iron Maiden. Kapela na swoim debiutanckim albumie kładzie nacisk na melodie, na urozmaicenie, ale też i na mroczny, tajemniczy klimat, który jest poparty nieco przybrudzonym, amerykańskim brzmieniem. Znakomicie te cechy oddaje rozbudowany i emocjonalny „Legion”. Pomysłów na ciekawe kompozycje nie brakuje, podobnie jak i na urozmaicenie i słychać to w „Witches And warlocks”. Siła zespołu tkwi nie tylko w kompozycjach, ale i samych muzykach, którzy czynią ten album bardziej zapadający w pamięci. Wystarczy wsłuchać się w soczystą i pełną melancholii sekcję rytmiczną, rozbudowane, pokręcone i bardziej wyszukane partie gitarowe Roberta Kensa, czy w zadziorny wokal Shawna Paleta. Bez wątpienia Shawn jest tutaj największą gwiazdą, bo to jest rasowy amerykański wokal z charyzmą, który potrafi oddać emocje w danej kompozycji. Ci co cenią sobie dobre melodie pokochają Passage Denied” , stonowany „Harlots Destiny” czy marszowy „The Purging Fire”.

W skrócie można napisać, że Oracle nagrał bardzo amerykański album w tonacji heavy/power metalowej z wpływami thrash metalu. Każdy kto szuka troszkę mroku, drapieżności i melodyjności znajdzie to tutaj. Pozycja obowiązkowa dla fanów Warlord czy Heretic. Szkoda że kapeli nie udało się utrzymać na powierzchni, bo drzemał w nich potencjał.

Ocena: 8/10