Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bullet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bullet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2025

BULLET -Kickstarter (2026)

Nie ma nowych płyt od AC/DC, Krokus, Airbourne czy Accept, więc z odsieczą przychodzi szwedzki Bullet, działający na scenie od 2001 roku. Po ośmiu latach milczenia zespół wreszcie przygotował nowy materiał. Siódmy album studyjny, zatytułowany „Kickstarter”, ukaże się w styczniu nakładem Steamhammer. Formacja wciąż trzyma wysoki poziom i konsekwentnie gra swoje charakterystyczne połączenie heavy metalu oraz hard rocka w klimacie lat 80. Kto zna wcześniejsze dokonania Bullet, będzie usatysfakcjonowany – ten zespół doskonale wie, co robi, i nie zawodzi.

Miło widzieć okładkę utrzymaną w duchu „Storm of Blades” oraz klasycznych płyt Krokus. Taki styl świetnie pasuje do wizerunku Bullet. Warto wspomnieć, że w 2024 roku skład zasilił Freddie Johansson, wspierający Hampusa Klanga jako drugi gitarzysta. Zespół stawia na hardrockowy feeling oraz wyrazisty klimat lat 80. Słychać tu mnóstwo patentów rodem z AC/DC czy Accept, a skojarzenia te jeszcze bardziej się nasilają, gdy wsłuchamy się w głos Daga Hella Hoffera. Ma w sobie coś z maniery Udo Dirkschneidera i Briana Johnsona, co – moim zdaniem – idealnie dopełnia stylistykę Bullet. Wokal to zdecydowany atut formacji. Duet gitarowy Hampus–Freddie oferuje klasyczne zagrywki, zadziorne riffy, chwytliwe solówki i solidną dawkę dobrej zabawy.

Sam materiał jest równy, przebojowy i pełen energii. Nie ma tu elementu zaskoczenia – otrzymujemy dokładnie to, z czego Bullet słynie. Jest melodyjnie, jest pazur, a klimat lat 80 unosi się nad każdym utworem. Tytułowy „Kickstarter” otwiera album i od razu daje przedsmak tego, co czeka słuchacza dalej – to rasowy hit i jednoznaczny hołd dla AC/DC. Hardrockowe szaleństwo znajdziemy w prostym, zadziornym „Caught in the Action”. Bardzo efektownie buja szybszy, rockowy „Open Fire”, i na takie perełki zdecydowanie warto czekać. Bullet w takiej formie po prostu wymiata.

W „Keep Rolling” zespół lekko zwalnia, kierując się w stronę bardziej klasycznego brzmienia AC/DC. Szybsze tempo i agresywny riff powracają w mocarnym „Hit the Road”. Z kolei dynamiczny „Avenger” pozwala odpłynąć w nieco bardziej epicki klimat – kolejny dowód na to, że Bullet potrafi pisać wpadające w ucho hymny. Więcej heavy metalowego pazura otrzymujemy w rozpędzonym „Chained by Metal”, gdzie słychać wyraźniejsze inspiracje Accept. Rytmiczny „Spitfire” przywołuje ducha AC/DC z lat 90., a zespół znów daje czadu – niby znajomo, a jednak bardzo przyjemnie.

Pozytywna energia skutecznie napędza dynamiczny „Strike at Night”. To wszystko może być wtórne i ograne, ale dzięki świetnemu wykonaniu słucha się tego z dużą frajdą. Na finał dostajemy nieco bardziej stonowany „Night Falls Down” – dobry kawałek, choć do ideału nieco mu brakuje.

Bullet nie ogląda się na trendy ani konkurencję. Gra to, co gra im w sercach – klasyczny miks heavy metalu i hard rocka, z wyraźnymi wpływami Accept i AC/DC. Zespół zna swoją wartość i nie marnuje potencjału. „Kickstarter” to kolejny mocny album w ich dorobku. Warto znać, zwłaszcza jeśli wychowało się na muzyce takich legend jak AC/DC czy Accept.

Ocena: 8.5/10

sobota, 24 marca 2018

BULLET - Dust to gold (2018)

Szwedzki Bullet to kapela, która żyje cały czas latami 80. Ich image, muzyka, styl i aranżacje nawiązują do kultowych kapel. Kiedy słychać w głośnikach muzykę Bullet to od razu na myśl przychodzi Ac/dc, Accept, Judas Priest, czy Scorpions. Stawiają na proste motywy, na przebojowość i klimat lat 80. Właśnie w takim stylu nagrywają muzykę od 2001r. Mają na swoim koncie już 6 albumów i ten najnowszy "Dust to gold"  to kwintesencja tej grupy. Wokalista Dag śpiewa tak jak zawsze z niezłą chrypą i przy tym przypomina Briana Johnsona czy Udo Dirkschneidera. Bullet to również udany duet gitarowy Alexander/Hampus. Jest hard rockowy luz i heavy metalowa drapieżność i do tego dochodzi klimat lat 80, co tylko dodaje uroku całości. Nowy album bullet to nic nowego i mamy świetną kontynuację "Storm of blades". Na płycie znajdzie się 12 dobrze wyważonych kawałków, które pokazują jak zespół imponuje pomysłowością i dbałością o szczegóły.  Na start wybrano speed metalową petardę czyli "Speed and attack". Jest szybko, agresywnie i klimatycznie. Jednak stara szkoła heavy metalu rządzi. Panowie zrobiliby niezłą karierę, jakby działali w latach 80. Fanom Hard rocka i Ac/Dc mogę polecić przebojowy "Aint Enough" i to robi ogromne wrażenie. Niby prosty i oklepany riff, ale jakże wpada w ucho. Dużo Accept znajdziemy w zadziornym i ostrym "Fuel The Fire". Kolejnym szybszym kawałkiem na płycie jest energiczny "One more round", który ma w sobie sporo hard rockowego feelingu.  "Highway love" to mieszanka kiss, Ac/Dc i Accept, tak więc znów stara szkoła hard rocka. Jednym z moich faworytów jest rozpędzony "Screams in the night", który nawiązuje do starych płyt Judas Priest. Jest tutaj sporo energii i mocnych popisów gitarowych. Nic tylko słuchać.  Lżejszy "Forever Rise" też może porwać swoim klimatem i aranżacjami. Całość zamyka marszowy, heavy metalowy hymn "Dust to gold", który idealnie podsumowuje cały krążek. Płyta jest bezbłędna i pokazuje, że trzeba się liczyć z tą formacją na rynku muzycznym. Soczyste brzmienie, zgrany band i pomysłowe kawałki sprawiają, że "Dust to gold" to jeden z ich najlepszych albumów.

Ocena: 8,5/10

sobota, 6 września 2014

BULLET - STORM OF BLADES (2014)

Chcecie jeszcze raz przeżyć lata 80? Pamiętne czasy, kiedy sukces odnosiło wiele znakomitych kapel? Znów chcecie poczuć dreszczyk emocji, przeżyć euforię i posmakować muzyki z kręgu hard rocka i heavy metalu? A może po prostu nie macie dość stylu Ac/Dc, Accept, czy Warlock? Jeśli tak, to szwedzki band o nazwie Bullet zabierze Was w niezapomnianą podróż do lat 80, do tamtych rytmów. Zespół ma doświadczenie w tej kwestii i zdobył swoje grono fanów, a ich siła z każdym albumem rośnie i wszystko wskazuje na to, że „Storm Of Blades” wydany pod skrzydłem Nuclear Blast jest najlepszym wydawnictwem Bullet. Pewnie się zastanawiacie dlaczego i już spieszę z odpowiedzią.

Nie ma kombinowania, nie ma udawania ani też skoku na kasę. Bullet to jeden z tych zespołów, który jest szczery do bólu, który gra z pasji, z miłości do lat 80 i nie mówi nam że grają coś zupełnie odkrywczego. Nie, oni mówią nam to jest muzyka naszego dzieciństwa, na tym się wychowaliśmy, to na gram w serca i lubimy stare płyty Accept, Ac/Dc czy Krokus. Oni tym właśnie żyją i to właśnie nam sprzedają. Dobrą muzykę z tamtych lat. Już okładka wszystko nam mówi. Jest klimatyczna i w pełni oddaje styl okładek z lat 80. Można doszukać się powiązania z okładkami Warlock, czy Running Wild z debiutu. Bullet nie zastosował jakiegoś nowoczesnego i przekombinowanego brzmienie, nie chce nas odstraszyć technicznymi nowinkami. Jeśli chodzi o materiał to jest spójny, dość krótki, ale bardzo treściwy. Zaczyna się dość niewinnie bo od krótkiego intra” Uprising”. Szybko dostajemy znany nam z promocji „Storm of Blades” i to jest przykład jak można znakomicie przenieść się do lat 80. Nie jest to ani sztuczne ani irytujące. Brzmi to jak nawiązanie do Ac/Dc i Accept w najlepszym stylu. Mówi tutaj o prawdziwym hicie, który bardzo łatwo zapada w pamięci. Nie ma się co dziwić, skoro kawałek wyróżnia się pomysłowym riffem i chwytliwym refrenem. Od razu co też można zauważyć, to że Alexander i Hampus bawią się dobrze na tej płycie. Jest energia, jest przebojowość, a melodie, solówki i cała gitarowa warstwa jest imponująca. Dzieje się sporo i można delektować się klimatem lat 80. No bo jak tutaj przejść obojętnie obok takiego przeboju jak „Riding High”? Bullet bardzo związany jest z twórczością Ac/Dc co potwierdzają w „Tornado” czy w hard rockowym „Crossfire”. Stary dobry Accept z okresu „Metal Heart” można usłyszeć w szybszym „Hawk Eyes”, w pomysłowym „This one's For You” z dość oryginalnie brzmiącym riffem czy klimatycznym „Hammer Down”. Skojarzenia z Accept są jak najbardziej na miejscu, zwłaszcza że Dag Hall Hoffer brzmi jak Udo Dirkschneider. Całość zamyka hard rockowy hicior w postaci „Coming in Loud” przypominający twórczość Krokus. Bardzo dobre podsumowanie płyty.

Podróż do lat 80 z Bullet trwa 38 minut, może i krótko, ale przez co materiał jest zwarty i nie ma nudnych fragmentów. Płyta jeszcze bardziej przebojowa i dojrzała niż dwie poprzednie, które i tak były bardzo dobre. Każdy kawałek zapewnia przednią rozrywkę i dla fanów starych płyt z lat 80, tych wszystkich którzy jarali się Accept czy Ac/Dc nowy album Bullet będzie nowym faworytem do płyty roku 2014. Bullet rośnie w siłę i z każdym wydawnictwem są coraz bardziej groźni. Niech konkurencja będzie czujna.

Ocena: 9.5/10

niedziela, 23 września 2012

BULLET - Full Pull (2012)

Muzyka AC/DC zawsze była popularna i zawsze miała wzięcie i nic dziwnego że przybywa ostatnio zespołów nawiązujących do zespołu Angusa Younga. Do grona takich kapel jak BIG BALL, czy też AIRBOURNE śmiało można zaliczyć szwedzki BULLET, który początkowo gustował w tradycyjnym metalem przesiąkniętym hard rockiem, a za sprawą nowego albumu „Full Pull” odmienił nieco formułę, stawiając przede wszystkim na hard rock, a potem metal. Założony w 2001 r BULLET na swoim nowym albumie nie szczędzi sobie nawiązań do AC/DC a to w konstrukcji utworów, pomysłów na motywy, czy tez w kwestii partii wokalnych. Punktów stycznych jest naprawdę sporo. Dag Hell Hofer wokalnie na nowym albumie stara się śpiewać pod Briana i wychodzi mu to nadzwyczaj dobrze. Jest agresja, rockowy feeling, zadziorność i manierą bardzo przypomina wokalistę AC/DC. Również stylistycznie jak i gitarowo jest sporo styczności z AC/DC. To w jaki sposób wygrywają riffy, solówki Almstrom/Klang dowodzi jak duży wpływ na ich styl miał Angus Young. Gitarzyści wygrywają energiczne, rockowe riffy, z zachowaniem luzu, szaleństwa trzymając się stylu i feelingu AC/DC czy też KROKUS. Jest nie tylko styl i feeling tych kapel ale też i poziom nie wiele gorszy i „Full Pull” to bardzo dojrzały album z muzyką hard rockową i w tej kategorii w roku 2012 ten album zajmie wysoką pozycję. Wszystko dzięki pomysłowości, energii jaką niosą ze sobą kompozycję, za sprawą wyczynów muzyków oraz przebojów, nie wspominając o dopracowanej aranżacji.

Jak przystało na AC/DC jest energicznie, każdy utwór to potencjalny przebój, każdy utwór ma prosty i zapadający motyw i mamy stylistyczne nawiązanie do AC/DC. Zaletą materiału jest nie tylko przebojowy charakter, ale także równy poziom i stylistyczne podobieństwo do AC/DC. Dobrym pomysłem było postawienie na krótkie,z warte i dynamiczne utwory, gdyż nic nie nuży i nie doprowadza do senności. „Midnight Oil”, dynamiczny „Full Pull”, nieco łagodniejszy „Running Away”, energiczny „All Fired Up”, rozbudowany „Rolling Home” , szybki „In The Heat”, przypominający ostatni album AC/DC „High On The Hog”, rozpędzony „Rush Hour” , przebojowy „Gutterview”, czy też spokojniejszy „Warriors” to kompozycje, które śmiało mogłyby trafić na któryś z albumów AC/DC z Brainem Johnsonem na wokalu. Co ciekawe kompozycje poziomem muzycznym również dorównują hiciorom AC/DC.

Dotychczasowe wydawnictwa BULLET nie przekonywały mnie, brakowało mi czegoś co by przykuło uwagę na dłużej, zespół dobrze radził sobie w konwencji hard'n heavy w stylu lat 80, jednak to jeszcze nie było to. Dopiero teraz za sprawą 4 albumu w postaci „Full Pull” odnaleźli właściwą drogą przejawiająca się w energicznym hard rocku z elementami heavy metalu w stylu AC/DC. Może jest to mało oryginalne, ale szczere, przebojowe, energiczne i na bardzo wysokim poziomie. Jeden z mocniejszych albumów w kategorii hard rock 2012. Idealna muzyka do samochodu, do domu, na imprezę, idealna nie tylko dla fanów AC/DC ale i prawdziwego hard rocka z wykopem. Gorąco polecam.

Ocena: 8.5/10

czwartek, 23 sierpnia 2012

BULLET - Execution (1981)

Zanim zaczniecie czytać dalej tą recenzję musicie sobie odpowiedzieć na jedno, ale za to bardzo ważne pytanie: czy lubicie muzykę opierającą si e o tradycyjny heavy metal i hard rocka, nawiązującą dość wyraźnie do AC/DC, KROKUS, RIOT, czy ACCEPT? Jeżeli macie słabość takiego grania, a ponadto do niemieckiej sceny metalowej, przebojowego grania, gdzie liczy się każda melodia, każda partia gitarowa, każda fraza wyśpiewana przez wokalistę, jeśli kochacie granie na wysokim poziomie i to z okresu, kiedy znakomity albumy i ciekawe solidne zespoły były czymś na porządku dziennym. Jeśli odpowiedzią na postawione pytanie jest „Tak” to możecie śmiało czytać. Dla tych osób, która odpowiedź jest pozytywna mam nagrodę w postaci niemieckiego zespołu BULLET, który działał w latach 80. proszę nie mylić z obecnie działającym BULLET, który również gra muzykę z pogranicza heavy metalu/ hard rocka muzykę. Opisywany przeze mnie BULLET został założony w roku 1978 i choć swoją działalność muzyczną zakończył dawno temu, choć jest to kapela mało znana, to jednak zostawiła po sobie dwa znakomite albumy utrzymane w konwencji wcześniej wspomnianych kapel. Debiutancki album”Execution” z 1981r. To dzieło, które zbiera elementy wyżej wspomnianych kapel, łączy je i daję wspaniałą muzykę, która po prostu oczarowuje swoją szczerością, przebojowością, melodyjnością, lekkością, a także zapaleniem muzyków w przypadku samych aranżacji, które cechuje się wyrafinowaniem technicznym jak i pomysłowością, pomimo że sporo w tym temacie już zostało powiedziane. Skojarzenia z ACCEPT są jak najbardziej na miejscu, bo w tym zespole pierwsze kroki stawiali muzycy, którzy współpracowali z Udo Dirkschneiderem w ramach UDO. Mam tutaj na myśli basistę Fittiego Wienholda i gitarzystę Jurgena Grafa, który wraz z liderem Klaus Thielem wygrywają na debiutanckim albumie dynamiczne, ostre i przede wszystkim melodyjne partie, który swoim prostym stylem porywają dogłębnie. „Execution” to album nie tylko dopracowany pod względem brzmienia, to nie tylko świetna praca muzyków, to także miłe skojarzenia z wcześniej wspomnianymi kapelami, to trafne pomysły co kompozycji, to również przebojowy charakter, a także wokal Klausa, który przypomina Briana z AC/DC i Udo Dirkschneidera.

Materiał jest dynamiczny, rozegrany według reguły „szybko, dynamicznie i do przodu”. Zespół dostarcza nie małej rozrywki bawiąc się patentami charakterystycznymi dla AC/DC, KROKUS czy ACCEPT. Jest luz, nie spinania się,jest radość z grania i przebój goni właściwie przebój. „Execution” to kawałek, który zdradza inspiracje zespołu, to w czym dobrze się czują. Jest to utwór utrzymany w średnim tempie, z duża dawką energii i rytmiczności. Nie znajdziecie tutaj jakiś skomplikowane partie, wyszukane melodie. To wszystko już było, ale w tym przypadku nie jest to jakaś poważna wada, wręcz przeciwnie. Wzrasta przez to poziom atrakcyjności i przyswajalności materiału. Rock'n rollowe zacięcie, AC/DC z lat 70 i szaleństwo, a także pomysłowość to cechy które opisuje najlepiej „Cold hearted woman”. Nie wiele odbiega od tej formuły rytmiczny „Dancer On The Rope”. Klimat AC/DC jest kontynuowany w wolniejszym „‘The Devil’s Got You’ gdzie zespół zabiera nas do takich albumów elektryków jak „Powerage” czy też „Highway To Hell”. I może nie jest to AC/DC to poziom nie wiele od nich odbiega. Nie brakuje też mocniejszych utworów jak „Gimme Some Powers” gdzie dominują patenty ACCEPT. Natomiast wolniejszy, rockowy i bardzo przebojowy ‘You Know How to Love Me’ nawiązuje do najlepszych dokonań KROKUS. Ostry riff, rozpędzona sekcja rytmiczna, dynamika, chwytliwość, to zalety jednego z najlepszych utworów na płycie, a mianowicie „Locked In cage” gdzie zespół stara się też wmieszać nieco stylu spod znaku ANVIL. Jednak mimo pewnych nawiązań do ANVIL, czy ACCEPT, album jest z dominowany przez wpływy AC/DC i to wyraźnie słychać w końcówce albumu, gdzie mamy do czynienia z takimi rockowymi utworami jak „Breakfast in Heaven” czy też „Burn Out Of Flame” .

Kocham AC/DC i ciężko jest znaleźć antyfana ich muzyki. Wychowałem się również na takich legendach jak ACCEPT czy też KROKUS. Tak więc styl grania BULLET spodobał mi się od razu i nie trzeba było tutaj dłuższej walki. Materiał i muzycy są tak szczerzy, że nie sposób nie pokochać ich muzyki. Muzyki, która jest prosta, dynamiczna i łatwo wpadająca w ucho. Album jak i zespół godny polecenia fanom muzyki hard rockowej z elementami heavy metalu.

Ocena: 8.5/10