Po trzech albumach osadzonych w realiach fantasy projekt Lucid Dreaming, prowadzony przez Tilla Oberboßela, wykonuje odważny zwrot. Upon the Barricades porzuca smoki i baśniowe krainy na rzecz historii – konkretnie wydarzeń prowadzących do Wiosny Ludów i rewolucji 1848 roku w Niemczech. To konceptalbum ambitny zarówno pod względem tematycznym, jak i muzycznym, który pokazuje, że klasyczny power metal wciąż potrafi opowiadać fascynujące historie. Dodatkowym atutem jest imponująca lista gości, choć szkoda, że obecność tak uznanych muzyków nie przełożyła się na coś naprawdę spektakularnego. Płyta ukazała się 10 lipca 2026 roku.
Gościnnie pojawiają się tu między innymi Blaze Bayley, Piet Sielck, Ralf Scheepers, Harry Conklin czy Daniel Heiman. Te nazwiska działają na wyobraźnię i skutecznie przyciągają uwagę fanów gatunku. Niestety, sama obecność gwiazd nie wystarczy, by wynieść materiał na wyższy poziom. Niedostatecznie dopracowane kompozycje oraz brak utworów o prawdziwie przebojowym potencjale sprawiają, że mamy do czynienia przede wszystkim z poprawnym, a nie wybitnym albumem.
Muzycznie krążek opiera się przede wszystkim na gitarach, spychając symfoniczne elementy na dalszy plan. Słychać inspiracje klasykami pokroju Running Wild, Judas Priest czy Blind Guardian, jednak Lucid Dreaming nie brzmi jak bezmyślna kopia swoich idoli. Monumentalne refreny, dynamiczne riffy i liczne partie chóralne budują epicki klimat, który dobrze współgra z historyczną narracją. Za całość odpowiada Till Oberboßel – basista, gitarzysta i główny kompozytor projektu. Potencjał był tutaj naprawdę duży, jednak w wielu momentach słychać brak ostatecznego szlifu i kompozycji, które mogłyby rzucić słuchacza na kolana.
Nie oznacza to jednak, że album pozbawiony jest mocnych stron. Problemem pozostaje przede wszystkim jego długość. Ponad godzina muzyki sprawia, że materiał momentami traci impet, a część riffów nie zapada w pamięć tak skutecznie, jak najlepsze fragmenty płyty. Ambitny koncept historyczny również może okazać się wymagający dla słuchaczy mniej zainteresowanych tematyką Wiosny Ludów. Z czasem daje o sobie znać pewne znużenie, a nierówna forma poszczególnych utworów staje się coraz bardziej odczuwalna.
Na albumie znalazło się dziesięć zróżnicowanych kompozycji. Otwierający całość „Confederation” to klimatyczny, zadziorny numer pełen epickiego rozmachu i chwytliwości. Duet Scheepers/Bayley wypada bardzo przekonująco, a wpływy Running Wild są wyraźnie słyszalne. To zdecydowanie udane otwarcie.
Jeszcze większą energią imponuje rozpędzony „Black and Red and Gold”, w którym można doszukać się nawiązań do Primal Fear czy Cloven Hoof. Mocny riff i łatwo wpadający w ucho refren sprawiają, że jest to jeden z najmocniejszych punktów programu. Klasyczny power metal w najlepszym wydaniu, a Conklin i Scheepers prezentują tu znakomitą formę. "The Springtime of Peoples” kieruje album w bardziej epickie rejony. Dużą rolę odgrywa tutaj marszowe tempo, budujące podniosły nastrój. Miło ponownie usłyszeć w jednym utworze Scheepersa i Sielcka, a dodatkowym atutem jest obecność niezawodnego Daniela Heimana.
Początek płyty wypada więc bardzo obiecująco. Nie brakuje także szybkiego grania. „Tyrant in Disguise” bywa nieco chaotyczny, ale nadrabia agresją i drapieżnym charakterem. Także tutaj można odnaleźć inspiracje twórczością Running Wild.
Nie do końca przekonuje mnie natomiast nastrojowy, bardziej balladowy „Upon the Barricades”, któremu brakuje wyrazistości. Podobnie jest ze stonowanym „Parliament of Spring”, który nie pozostawia po sobie większego wrażenia.
Jednym z najciekawszych momentów albumu pozostaje „A Courageous Decision” – utwór zadziorny, pomysłowy i niezwykle przebojowy. Tutaj wszystko działa tak, jak powinno. Gdyby cały album prezentował podobny poziom, moglibyśmy mówić o jednym z ciekawszych power metalowych wydawnictw roku. Niestety, pozostaje pewien niedosyt.
Power metalowa dynamika napędza również „Waves of Danube”. Nie ma tu może nic szczególnie odkrywczego, ale utwór dostarcza sporo satysfakcji. Zespół stawia na sprawdzone rozwiązania i tym razem wychodzi mu to zdecydowanie na dobre.
Całość zamyka „Puppets on Strings”, stanowiący godne zwieńczenie opowieści. To epicki finał, który pozostawia słuchacza z poczuciem niespełnionej nadziei i doskonale podsumowuje historyczny charakter albumu. Utwór świetnie współgra również z wyjątkowo udaną okładką wydawnictwa.
Upon the Barricades to solidny album, który może pochwalić się interesującym gronem gości i kilkoma naprawdę mocnymi momentami. Ambitny koncept oraz liczne udane melodie skutecznie przyciągają uwagę, jednak całość pozostaje nierówna, a obok bardzo dobrych kompozycji pojawiają się także utwory wyraźnie słabsze. Ostatecznie jest to udane, choć dalekie od ideału wydawnictwo, które powinno zainteresować fanów klasycznego power metalu.
Ocena: 7/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz