Hiszpańska scena tradycyjnego heavy metalu ma się coraz lepiej, a kolejnym dowodem na jej potencjał jest katalońska formacja STREAMER. „Into The Void” to trzeci album grupy, który ukazał się 16 października 2026 roku nakładem High Roller Records. Dziesięć kompozycji wypełnionych klasycznymi riffami, melodyjnymi solówkami i mroczną atmosferą pokazuje, że muzycy doskonale rozumieją ducha złotej ery heavy metalu. Nie ma tutaj rewolucji, ale jest autentyczna pasja i sporo grania, które powinno przypaść do gustu miłośnikom starej szkoły. Płyta ukazała się 16 października nakładem high roller records. Fani Iron maiden, judas priest, enforcer, a przede wszystkim lat 80 powinni tego posłuchać.
Na uwagę zasługuje przede wszystkim wokal Edu Halena, który swobodnie porusza się w wysokich rejestrach i nadaje kompozycjom odpowiednią dawkę teatralności. Dużym atutem pozostaje praca gitarzystów – pojedynki, solówki i klasyczne harmonizowane melodie stanowią jeden z filarów tego wydawnictwa. Anhelloty i Cabezas radzą sobie bardzo dobrze w roli gitarzystów. Brzmienie jest odpowiednio surowe, a zarazem czytelne, dzięki czemu album zachowuje oldschoolowy charakter bez utraty przejrzystości.
Już otwierający album „Almanzor” buduje tajemniczy klimat za sprawą nastrojowego wstępu, przygotowując grunt pod właściwą metalową ucztę. „The Day That Barchinona Died” rozwija ten pomysł za pomocą klasycznych gitarowych harmonii, chwytliwych riffów i wysokich partii wokalnych. Słychać tu wyraźne przywiązanie do brytyjskiej szkoły heavy metalu, ale nie brakuje również epickiego charakteru. Pięknie band nawiązuje do lat 80.
Jednym z mocniejszych punktów płyty jest „No Turning Back”, gdzie cięższe riffy spotykają się z mroczną atmosferą i bardziej rozbudowaną konstrukcją. To właśnie w takich momentach Streamer pokazuje, że potrafi wyjść poza proste odtwarzanie sprawdzonych patentów. „Never Said Goodbye” stawia na melodyjność, klasyczne prowadzenie gitar i wyrazisty refren, natomiast „Falling Again” dostarcza kolejnej porcji dynamicznego grania, w którym pierwsze skrzypce odgrywają gitarzyści i ich efektowne solówki. To wszystko jest solidne i miłe w odsłuchu,ale nie ma tutaj nic odkrywczego.
Nieco inną twarz zespołu prezentuje „Rock All Around” – bardziej bezpośredni, rock'n'rollowy numer, który rozluźnia atmosferę i dodaje całości przebojowości. Nie jest to jednak najbardziej interesujący moment albumu. Znacznie lepiej wypada „Insane World”, gdzie Streamer wraca do mroczniejszych klimatów, rozbudowanych partii instrumentalnych i bardziej epickiego podejścia do kompozycji. To jeden z utworów, w których najlepiej słychać umiejętności instrumentalistów. Band dobrze się prezentuje i sprawdzają się w takie granie.
„Wanted Head” przyspiesza tempo i dostarcza konkretnej dawki klasycznego heavy metalu z energicznymi riffami oraz chwytliwymi melodiami. Te speed metalowa propozycja robi wrażenie „Liar's End” kontynuuje tę dobrą passę, umiejętnie łącząc dynamikę z melodyjnym charakterem. Całość zamyka tytułowe „Into The Void” – kompozycja podkreślająca zamiłowanie zespołu do tradycyjnego metalu, z wyraźnymi wpływami amerykańskiej szkoły heavy metalu. Band idealnie podsumowuje całość.
Streamer udowadnia, że klasyczny heavy metal wciąż ma się dobrze. „Into The Void” to bardzo udany album dla fanów starej szkoły, który może nie odkrywa nowych lądów, ale dostarcza mnóstwo solidnego grania i kilka naprawdę mocnych momentów.
Ocena : 7.5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz