Japońska scena metalowa nie raz udowadniała, że potrafi zaskakiwać rozmachem, techniką i niezwykłym wyczuciem melodii. Chaos Control doskonale wpisuje się w tę tradycję, a najnowszy album to prawdziwy pokaz siły, w którym melodyjność ściera się z agresją, a metalowa energia spotyka się z kompozytorskim rozmachem. To materiał, obok którego trudno przejść obojętnie – szczególnie jeśli w power metalu szuka się czegoś więcej niż tylko sprawdzonych schematów.
Debiutancki "Chaos Control” i udowadnia, że japońska scena metalowa wciąż potrafi dostarczyć materiału pełnego energii, melodii i rozmachu. Zespół, poruszający się na pograniczu power metalu i metalcore’u, przygotował dwanaście kompozycji, a nowym wokalistą formacji został Jinn. Premiera płyty odbyła się 21 października za sprawą repentless records. Sam band tym albumem pozytywnie zaskoczył. Muzycznie przypomina trochę Bloodorn, Persuader czy Primal Fear.
wydawnictwo, które przyciąga uwagę już samym zestawieniem melodyjnego podejścia z cięższym, bardziej agresywnym obliczem metalu. Chaos Control nie musi wybierać między chwytliwymi melodiami a gitarową mocą – właśnie w połączeniu tych elementów tkwi największy potencjał zespołu. Słychać tu kierunek atrakcyjny dla fanów europejskiego power metalu, ale z charakterystyczną dla japońskich wykonawców dbałością o rozbudowane partie instrumentalne i efektowne rozwiązania.
To wydawnictwo, które przyciąga uwagę już samym zestawieniem melodyjnego podejścia z cięższym, bardziej agresywnym obliczem metalu. Chaos Control nie musi wybierać między chwytliwymi melodiami a gitarową mocą – właśnie w połączeniu tych elementów tkwi największy potencjał zespołu. Słychać tu kierunek atrakcyjny dla fanów europejskiego power metalu, ale z charakterystyczną dla japońskich wykonawców dbałością o rozbudowane partie instrumentalne i efektowne rozwiązania. Chaos Control to przede wszystkim znakomicie zgrany duet gitarzystów. Tamotsu i Kaneko stawiają na agresję, drapieżność i przebojowość. Jest w tym pasją i pomysłowość. Całość spina charyzmatyczny wokal Jinn.
Na płycie znajdziemy 12 kompozycji i płyta kryje sporo killerów. "Into the Void” otwarcie, które idealnie pasuje do budowania atmosfery i wprowadzenia słuchacza w świat zespołu. Band startuje od mocnego uderzenia. Szybko wkracza singlowy "after the call", który pokazuje potencjał tej grupy. Jak to świetnie brzmi i praca gitar imponuje od początku. Więcej mroku i topornego charakteru znajdziemy w "Evil eyes". Chaos Control specjalizuje się w szybkim, drapieżnym power metalu i to potwierdza killer w postaci "the sign". Przepiękne wejście perkusji i pomysłowe partie gitarowe. Kocham taki power metal. Trochę tempo siada przy spokojniejszym "fading away", który jest najsłabszym ogniwem. Pewne echa gamma Ray czy Primal Fear można wyczuć w agresywniejszym "tides of Time". Miłym dodatkiem są tutaj pewne elementy progresywne. Główny motyw "other side of me" mocno nawiązuje do thrash metalowej stylistyki. Band zaskakuje techniką i talentem. Chaos Control pokazuje jak świetnie łączy agresję i przebojowość. Utwór ma coś z Persuader.
Jest jeszcze klasycznie brzmiący " lost Universe", który mocno wzoruje się na dokonaniach Gamma Ray, Helloween czy wczesnego dragonforce. Znalazło się miejsce na bardziej rozbudowany utwór i "all is one" świetnie sprawdza się w tej roli. Band zaskakuje jak może i nie ma miejsce na nudę. Pełen agresji power metal z nutką thrash metalu wraca w "hollow" i brzmi to obłędnie. Jest w tym świeżość i dbałość o detale. Mocna rzecz. Podobne emocje wzbudza energiczny "until the end" , który w pełni oddaje piękno power metalu. Całość zamyka melodyjny i agresywny "World of insanity" , który nie kryje zapędów do thrash metalu. Świetne podsumowanie całości.
Chaos Control” to album, który zasługuje na uwagę fanów melodyjnego, dynamicznego metalu. Japońska formacja kontynuuje swoją drogę, stawiając na połączenie powermetalowej melodyjności z cięższymi gitarami i nową jakością wokalną. Zmiana wokalisty mogła stanowić wyzwanie, ale nowy rozdział w historii zespołu zapowiada się obiecująco. Brawa za pomysłowe i godne zapamiętania partie gitarowe. Jedna z najlepszych płyt roku 2026 i prawdziwa uczta dla fanów power metalu.
Ocena :9.5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz