Szwajcarscy weterani melodyjnego hard rocka wracają z nową energią! Band działa od 1998 i już dawno wypracował swój styl.Crystal Ball 23 października 2026 roku wydali „Reset” – dwunasty album studyjny, który otwiera kolejny rozdział w historii zespołu. Nowy skład, świeża dawka gitarowych riffów i charakterystyczne, chwytliwe refreny mają udowodnić, że ta ekipa wciąż potrafi dostarczyć solidną porcję rockowego grania. To solidny materiał, ale do ideału trochę brakuje.
Tytuł płyty nie jest przypadkowy. Po zmianach personalnych Crystal Ball postanawia złapać drugi oddech, ale nie wyrzeka się swojego sprawdzonego stylu. „Reset” to wciąż melodyjny hard rock z metalowym pazurem, oparty na wyrazistych gitarach, mocnym rytmie i refrenach, które szybko wpadają w ucho. Nie ma tutaj rewolucji ani prób ścigania się z nowoczesnymi trendami. Jest za to konsekwentne granie, które powinno przypaść do gustu miłośnikom klasycznego europejskiego hard rocka. Słychać wpływy Udo, Eclipse czy sinner.
Crystal ball to przede wszystkim rockowy głos Stevena Mageney, który ma swoją charyzmę i odpowiednie technikę. Potrafi nadać całości melodyjności i przebojowego stylu. Dobrze radzi sobie duet gitarzystów Leach/Berger, który balansuje między hard rockiem i heavy metalem. Na uwagę zasługuje również nowa sekcja rytmiczna, którą tworzą perkusista Mike „Mr. Killjoy” Fahrni i basista Chris Lauper. Za produkcję, miks i mastering odpowiada Stefan Kaufmann, znany także z działalności w świecie niemieckiego heavy metalu. Całość otrzymuje brzmienie odpowiednio mocne i czytelne, pasujące do charakteru zespołu.
Album rozpoczyna utwór tytułowy, który od razu pokazuje, że Szwajcarzy nie zapomnieli, jak budować chwytliwe kompozycje. „I Wanna Know” podąża podobnym tropem, natomiast „Fire In Your Heels” dodaje całości więcej dynamiki i gitarowego ognia. „Good To The Bone” stawia na przystępność i stadionowy refren, choć nie każda melodia ma taką samą siłę rażenia. Początek płyty jest udany i zachęca by wysłuchać się w całość. Słychać przede wszystkim wkład Stefana Kaufmanna.
W dalszej części płyty znajdziemy kilka naprawdę interesujących momentów. „Revolving Door” napędzają mocniejsze gitary, a „Back To Square One” wyróżnia się swobodnym, bujającym rytmem. Prawdziwy ogień pojawia się jednak przy „Just Because You Are”, gdzie riffy nabierają ciężaru, oraz „More Is Yet To Come” – jednym z najbardziej przekonujących fragmentów albumu, łączącym melodyjność z konkretnym, metalowym uderzeniem. Niby nie ma tutaj nic odkrywczego, ale słucha się naprawdę przyjemnie. Zwłaszcza kiedy słychać pewne echa twórczości Udo.
Nieco spokojniejsze „Valley Of Tears” i „For Better Or Worse” wprowadzają chwilę wytchnienia, ale niekoniecznie pozostawiają po sobie największe wrażenie. Z kolei „Rotten To The Core” zamyka całość mocnym, energicznym akcentem. To wszystko jest dobre, ale na kolana nie powala.
Nie wszystkie kompozycje trzymają jednakowo wysoki poziom, a momentami przydałoby się więcej drapieżności i mocniejszych riffów. Mimo tego Crystal Ball dostarcza solidną porcję gitarowego grania, z kilkoma naprawdę udanymi momentami. To dobry powrót po zmianach personalnych, choć nie każda kompozycja zostaje w pamięci na dłużej. Niestety czuć spory niedosyt.
Ocena : 6/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz