wtorek, 7 kwietnia 2026

ABORCJA - Do krzyża abarotem (2026)


 Czas na kolejne wydawnictwo z polskiej sceny metalowej. Tym razem na tapet trafia debiutancki album pochodzącej z Rzeszowa formacji Aborcja. Od 2022 roku zespół publikował dema i single, aż w końcu przyszedł czas na pełnometrażowy materiał. „Do krzyża abarotem” ukazał się 26 marca i jest propozycją skierowaną przede wszystkim do maniaków oldschoolowego thrash metalu w duchu takich zespołów jak Sodom, Kreator czy Slayer. Grupa stawia na klasyczne patenty, agresję oraz dużą dawkę dynamiki, budując solidne fundamenty pod udany thrashmetalowy album.

Kluczową rolę w Aborcji odgrywa Michał Szafran, odpowiedzialny za agresywne i drapieżne partie wokalne. Jego sposób śpiewania jest brutalny, bezpośredni i mocno zakorzeniony w estetyce klasycznego thrashu. Z kolei Wojciech Bendarczyk i Kacper Szymczycha odpowiadają za potężne riffy, pełne energii solówki oraz charakterystyczne gitarowe zagrywki. Dzięki nim płyta nabiera drapieżności, jest dopracowana i stosunkowo łatwo wpada w ucho. Momentami można odczuć brak większego urozmaicenia czy elementu zaskoczenia, jednak w obranej przez siebie formule zespół wypada naprawdę solidnie. Warto też podkreślić, że muzycy sami odpowiadają za miks, wydanie płyty i całą resztę produkcyjnych obowiązków – za to należą im się duże brawa.
Klimatyczna okładka bardzo dobrze oddaje charakter i zawartość albumu – już na pierwszy rzut oka wiadomo, że mamy do czynienia z rasowym thrash metalem.

 Płyta jest zwarta i konkretna: dziewięć utworów zamyka się w około 35 minutach muzyki. Zespół od początku nie bierze jeńców. Już na starcie dostajemy agresywny i dynamiczny „Nietuzinkowa afera grabarska”, który oferuje ciekawe przejścia, mroczny klimat oraz wyraźne odwołania do klasyki gatunku. Echa Kreatora czy Sodoma pobrzmiewają w rozpędzonym „Kazamaty”. To proste, niewyszukane granie, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonujące. Zespół potrafi też sięgnąć po bardziej melodyjne rozwiązania i zahaczyć o speedmetalową estetykę, co dobrze słychać w „Ciosy mistrza karata”. W takim wydaniu formacja prezentuje się naprawdę przekonująco. Prostolinijny, przystępny thrash metal otrzymujemy również w energicznym „Strażniku”. Nutę grozy wprowadza „Lalkarz”, który mimo bardziej mrocznego klimatu wciąż stawia na szybkość i brutalność. W dalszej części albumu pojawiają się jeszcze szybki „Samosąd” oraz bardziej melodyjny „Świński lament”. Finał płyty przynosi kolejny solidny i drapieżny numer – „Zabić pozera”. W niektórych momentach daje się jednak odczuć pewna wtórność i schematyczność kompozycji.

Debiutancki album Aborcji to propozycja skierowana przede wszystkim do zagorzałych fanów thrash metalu. Zespół stawia na agresję, wysokie tempo i klasyczne rozwiązania gatunkowe. Być może momentami jest to muzyka nieco naiwna i prosta w swojej konstrukcji, ale jednocześnie dostarcza sporo czystej frajdy. Słychać w tym wszystkim autentyczną miłość do thrashu oraz ogromne zaangażowanie młodych muzyków. Zdecydowanie warto dać im szansę.

Ocena: 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz