Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evilizers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Evilizers. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 marca 2025
EVILIZERS - Lord of the lost souls (2025)
Kto lubi klasyczny heavy metal i takie dźwięki w klimatach Judas Priest czy saxon , ten powinien posłuchać "Lord of the lost Souls". To najnowszy album włoskiej formacji Evilizers. To włoski band, który zaczynał jako cover band Judas Priest, a od 2017 r staje się evilizers i zaczyna tworzyć własną muzykę. Nowy album ukazał się po 4 letniej przerwie od czasu wydania "Solar Quake". Premiera "Lord of the lost souls" odbyła się 28 lutego nakładem Punishment 18 Records.
Okładka klimatyczna i zachęca by sięgnąć po owe wydawnictwo. Nie ma tu za grosz oryginalności i dostajemy odgrzewane kotlety. Na szczęście band grać potrafi i dzięki temu dostajemy kawał solidnego heavy metalu, gdzie dostajemy zadziorne riffy i chwytliwe melodie. Band idzie utartymi schematami i nie próbuje tworzyć czegoś nowego, ani też zaskoczyć słuchacza. Dobrze układa się współpraca gitarzystów Novarese/Ruffa. Panowie stawiają na sprawdzone i ograne patenty. Dobrze się tego słucha, ale nie wzbudza większych emocji. Najsłabszym ogniwem jest tutaj wokalista Fabia Attaco, który momentami tak jakby się męczył. Nie do końca przemawia do mnie jego maniera wokalna.
Co znajdziemy tutaj? Rozpędzony "Rise Up", gdzie band czerpie garściami z dokonań Iron maiden i to taki klasyczny kawałek, który kipi energią. Więcej maniery judas priest uświadczymy w prostym i chwytliwym "No return". Nie ma tutaj niczego odkrywczego, ale słucha się tego przyjemnie. Praca gitar robi robotę i pokazuje, że band potrafi grać. Mamy jeszcze melodyjny i taki przesiąknięty nwobhm "Scanners". Banalny tez w swojej konstrukcji jest "Facing my Fear", tylko że tutaj band stara się brzmieć mroczniej i agresywniej. Końcówka płyty bardzo energiczna i melodyjna. Na wyróżnienie zasługuje przebojowy i rozbudowany "Lord of the lost souls".
Włoski Evilizers nie odkrywa ameryki, ale spełnia się w graniu klasycznego heavy metalu w stylu swoich idoli - Judas Priest. Nie jest to złe, bowiem dobrze się tego słucha i nawet można wskazać dobre momenty na płycie. Troszkę popracować nad aranżacjami, nad wokalistą i można przejść do kolejnego etapu.
Ocena: 6/10
czwartek, 25 marca 2021
EVVILIZERS - Solar Quake (2021)
"Solar Quake" to drugi album włoskiej formacji Evilizers, która gra mieszankę klasycznego heavy metalu i thrash metalu. Kapela działa od 2017r i pokazują że potrafią grać solidnie czerpiąc z twórczości Rage, Judas Priest, czy Artillery. To może nie płyta, która namiesza w tegorocznych zestawieniach, ale to kawał solidnego grania.
Niby wszystko jest, bo płyta zawiera sporo mocnych riffów, ale czegoś tu brakuje. Wokal Fabio Attaco momentami irytuje, a wszystko przez specyficzną manierę. Brakuje troszkę techniki i agresji. To jeszcze nie największy problem tej płyty. "Solar Quake" jest pozbawiony jakiś wyrazistych hitów i brakuje bardziej świeżych pomysłów. To wszystko już było i nie raz lepiej podane. Do grona ciekawych kompozycji zaliczamy na pewno otwierający "Solar Quake", który kipi energią i melodyjny zagrywkami gitarzystów. Novarese i Ruffa stawiają na solidne riffy i sprawdzone patenty. Nie ma tutaj elementu zaskoczenia i brakuje nutki świeżości. Band potrafi też pójść w rejony hard rocka co pokazuje "Shiver of the fate". Elementy thrash metalu z kolei dostajemy w zadziornym "Terror Dream" czy "Holy shit".
Evilizers to kapela jakich pełno i w zasadzie niczym specjalnym się nie wyróżnia. Band grać potrafi, ale trzeba jeszcze dopracować styl i jakość prezentowanej muzyki. Kto wie może jeszcze w przyszłości ta włoska kapela wyda coś lepszego? Oby!
Ocena: 5/10
Niby wszystko jest, bo płyta zawiera sporo mocnych riffów, ale czegoś tu brakuje. Wokal Fabio Attaco momentami irytuje, a wszystko przez specyficzną manierę. Brakuje troszkę techniki i agresji. To jeszcze nie największy problem tej płyty. "Solar Quake" jest pozbawiony jakiś wyrazistych hitów i brakuje bardziej świeżych pomysłów. To wszystko już było i nie raz lepiej podane. Do grona ciekawych kompozycji zaliczamy na pewno otwierający "Solar Quake", który kipi energią i melodyjny zagrywkami gitarzystów. Novarese i Ruffa stawiają na solidne riffy i sprawdzone patenty. Nie ma tutaj elementu zaskoczenia i brakuje nutki świeżości. Band potrafi też pójść w rejony hard rocka co pokazuje "Shiver of the fate". Elementy thrash metalu z kolei dostajemy w zadziornym "Terror Dream" czy "Holy shit".
Evilizers to kapela jakich pełno i w zasadzie niczym specjalnym się nie wyróżnia. Band grać potrafi, ale trzeba jeszcze dopracować styl i jakość prezentowanej muzyki. Kto wie może jeszcze w przyszłości ta włoska kapela wyda coś lepszego? Oby!
Ocena: 5/10
Subskrybuj:
Posty (Atom)

