„No More Life” to debiutancki album szwedzkiej formacji Alkine. Zespół działa od 2023 roku i stawia na mieszankę heavy metalu oraz thrash metalu. Wyraźnie słychać, że muzycy inspirują się nowszymi dokonaniami Metalliki – podobieństwa są momentami bardzo wyczuwalne. Płyta ukazała się 13 marca i zdecydowanie jest to pozycja warta uwagi. Nie jest to materiał bez wad, ale zapewnia całkiem solidną dawkę rozrywki.
Pod względem gitarowym album prezentuje się przyzwoicie. Duet Starcevski/Karambatdakidis robi wszystko, by nadać kompozycjom melodyjności i energii. Riffy są stosunkowo proste i przystępne, co sprawia, że utwory łatwo wpadają w ucho. Nie brakuje tu chwytliwości ani charakteru, choć inspiracje Metalliką są aż nadto wyraźne. Niestety, wokal nie stoi na równie wysokim poziomie – Robin Starcevski momentami próbuje naśladować Jamesa Hetfielda, jednak efekt końcowy pozostawia sporo do życzenia. To zdecydowanie najsłabszy element zespołu. Szkoda również, że okładka albumu jest dość nijaka, a produkcja brzmi raczej standardowo, bez większego wyróżnika.
Alkine postawił na zwięzły materiał trwający około 37 minut. Album otwiera „Freedom of Speech”, który zaczyna się spokojnie, by po chwili nabrać mocy i agresji. To dynamiczny numer z solidnym riffem – bardzo udane otwarcie. Więcej mroku i heavy metalowego pazura przynosi „Dire Distress” – to dobry utwór, choć niezbyt zaskakujący. Tytułowy „No More Life” wypada znacznie lepiej – to dopracowana kompozycja, w której połączenie thrashu i heavy metalu brzmi szczególnie przekonująco. Energia i pomysłowość stoją tu na wysokim poziomie.
Na uwagę zasługuje również rytmiczny „Last Reside”, który przyjemnie buja i dobrze wpisuje się w konwencję albumu. „Demoralized” to z kolei rasowy, agresywny thrash metal – w takim wydaniu Alkine wypada naprawdę korzystnie. Podobne klimaty słychać w „Into the Unknown”, gdzie ponownie pojawiają się wyraźne wpływy nowszych płyt Metalliki. Album zamyka „Chronus Chase” – solidne połączenie heavy i thrash metalu z interesującymi partiami gitarowymi, choć i tutaj wokal pozostaje pewnym mankamentem.
Szwedzki Alkine dopiero stawia pierwsze kroki na scenie metalowej, ale już pokazuje spory potencjał. Zespół potrafi tworzyć energiczne i chwytliwe utwory, w których nie brakuje szybkości, agresji i melodyjności. Wymagają jeszcze dopracowania aranżacje oraz – przede wszystkim – warstwa wokalna, która obecnie stanowi najsłabsze ogniwo. Mimo tych niedociągnięć jest to debiut, na który warto zwrócić uwagę.
Ocena: 6.5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz