22 stycznia światło dzienne ujrzał debiutancki album włoskiej formacji Maliant. „Oracle” to przede wszystkim propozycja z pogranicza metalu symfonicznego, choć nie brakuje tu również wpływów power metalu oraz melodyjnego death metalu. W muzyce zespołu można odnaleźć inspiracje twórczością Epica, Amaranthe, Bring Me The Horizon czy Arch Enemy. Grupa stawia na współczesne, świeże i momentami agresywne brzmienie. Choć nie jest to album bez skazy, z pewnością zasługuje na uwagę.
Motorem napędowym zespołu jest utalentowana wokalistka Kyrah Aylin, która z wyczuciem buduje napięcie, kreuje tajemniczy klimat i nadaje kompozycjom podniosłego charakteru. Istotną rolę odgrywa również gitarzysta Valerio De Rosa, znany m.in. ze współpracy w projekcie Ellefson-Soto. Jego gra wnosi do muzyki nowoczesność, dynamikę i drapieżność, a jednocześnie pokazuje dbałość o detale. Słychać, że za materiałem stoi konkretny pomysł, choć momentami pojawiają się drobne niedociągnięcia i mniej wyraziste fragmenty. Mimo to całość pozostaje przyjemna w odbiorze i prezentuje solidny poziom w swojej kategorii. Warto również docenić dopracowaną oprawę wizualną oraz profesjonalne brzmienie albumu.
Krążek oferuje niespełna 39 minut muzyki utrzymanej w klimacie symfonicznego metalu. Otwierający „Annihilation” to mocne uderzenie i jeden z najciekawszych punktów programu. Potężny riff, szybkie tempo i agresywne partie wokalne — momentami przywodzące na myśl Arch Enemy — doskonale ukazują potencjał zespołu. W przebojowym „Elementary” pojawiają się elementy elektroniki, które nadają kompozycji świeżości i nowoczesnego charakteru.
„Rise and Fall” eksponuje power metalowe inspiracje, a chwytliwy refren sprawia, że utwór ma duży koncertowy potencjał. Zadziorny „Stigmata” przyciąga uwagę mrocznym riffem i lekko progresywnym zacięciem. „The Ritual Fire” kontynuuje dynamiczną narrację, oferując drapieżność połączoną z symfonicznymi aranżacjami. W bardziej stonowanym i klimatycznym „Mirror of Deception” ponownie pobrzmiewają echa Arch Enemy.
Nieco bardziej komercyjny „Cyber 9” wpisuje się w stylistykę całego wydawnictwa, utrzymując równy poziom i potwierdzając, że zespół potrafi tworzyć przystępne, a jednocześnie solidne kompozycje. Album zamyka bardziej rozbudowany „The Witches Brew”, który mimo kilku mankamentów stanowi interesujące zwieńczenie całości. To solidna dawka symfonicznego metalu — bez rewolucji, ale z wyraźnym potencjałem.
Gdyby cały album dorównywał energii i pomysłowości otwierającego utworu, efekt końcowy byłby jeszcze bardziej imponujący. Miejscami zabrakło większej konsekwencji i dopracowania, które pozwoliłyby utrzymać najwyższy poziom przez cały czas trwania płyty. Mimo to Maliant prezentuje się obiecująco i daje podstawy, by z optymizmem patrzeć w przyszłość. To udany debiut, który stanowi solidny fundament pod kolejne, być może jeszcze dojrzalsze wydawnictwa.
Ocena : 7/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz