Jeżeli ktoś lubi ostatnie płyty Metalliki czy Megadeth, czyli mieszankę heavy i thrash metalu, powinien zwrócić uwagę na najnowsze dzieło szwedzkiej formacji Ataraxia. Album "Dance by the Storm" ukazał się 17 marca. Zespół dopiero stawia swoje pierwsze kroki w branży metalowej i choć nie oferuje jeszcze rewolucji, ich płyta przyciąga uwagę i sprawdza się jako solidna, energetyczna rozrywka.
Na plus zasługują mocne riffy, chwytliwe melodie i klasyczne zagrywki, które sprawiają, że trudno przegapić ten materiał. Okładka wyróżnia się przyjemną kolorystyką, która łatwo zapada w pamięć. W kwestii produkcji i brzmienia nie ma wielkich niespodzianek – wszystko jest solidne, dopracowane i pełne energii. Band potrafi grać i dostarcza zróżnicowanej muzyki, choć momentami można poczuć brak ostatecznego szlifu. Mimo pewnych niedociągnięć, "Dance by the Storm" to pozycja obowiązkowa dla fanów klasycznego heavy/thrash metalu.
W składzie Ataraxii znajdziemy zgrany duet gitarowy: Ostmana i Andre. Panowie stawiają na klasyczne zagrywki, agresję i charakterystyczną zadziorność. Partie wokalne powierzono Myrvoldowi – nie jest to wokalista pierwszoligowy o niezwykłej technice, ale nadrabia charyzmą i umiejętnością budowania klimatu, co świetnie pasuje do muzyki zespołu.
Album rozpoczyna się od mocnego uderzenia w tytułowym "Dance by the Storm" – solidnej mieszanki heavy i thrash metalu. Brakuje tu może nieco świeżości, ale riffy i konstrukcja utworu są zdecydowanym atutem. Łatwo wpadające w ucho kompozycje znajdziemy w "As Black Star Rise", w którym dzieje się naprawdę dużo – kawałek zapada w pamięć i buja słuchaczem od początku do końca. Thrash w agresywnej odmianie otrzymujemy w szybkim i dynamicznym "The Night of Frozen Tears", pełnym chwytliwych melodii.
Rozbudowany "Sonder" pokazuje wyraźne inspiracje Metalliką i jest całkiem udaną balladą. Z kolei "Storm of Sorrow to agresywna kompozycja, w której można doszukać się wpływów Megadeth, także w warstwie wokalnej. Zespół radzi sobie świetnie w stricte thrashowych numerach, czego przykładem jest "Cycle of Revenge" – refren momentami wydaje się nieco niedopracowany, ale całość działa. Równie dobrze wypada "Slaves of Times", bardziej rozbudowany i z heavy metalowym charakterem, pokazujący złożoną formę kompozycji.
"Dance by the Storm" to solidnie skrojony album thrash metalowy z wyraźnymi wpływami heavy metalu. Choć nie znajdziemy tu błysku geniuszu ani nowatorskich rozwiązań, płyta dostarcza przyjemnej, energetycznej rozrywki i warto poznać, co Ataraxia ma do zaoferowania.
Ocena: 6,5/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz