sobota, 21 marca 2026

MORBID DEATH - Veil od ashes (2026)

W okresie 1990–2024 portugalski Morbid Death prowadził aktywną działalność, nagrywając cztery albumy i udowadniając, że potrafi umiejętnie łączyć elementy thrash metalu z melodyjnym death metalem. W ich muzyce wyraźnie słychać inspiracje dokonaniami takich legend jak Death czy Morbid Angel. W 2025 roku wokalista i basista Ricardo Santos reaktywował zespół, kompletując zupełnie nowy skład. Efektem tej decyzji jest świeży materiał, a album „Veil of Ashes” ukazał się 13 marca.

Ricardo Santos to utalentowany wokalista, którego głos idealnie wpisuje się w stylistykę melodyjnego death i thrash metalu. Bardzo dobrze wypada również nowy duet gitarzystów – Raposo i Pinheiro. Choć nie otrzymujemy tu nic przełomowego, dostajemy solidną dawkę thrash metalu z wyraźną domieszką death metalu. Całość jest dopracowana, pełna agresji, chwytliwości i dbałości o szczegóły. 

Już od pierwszych sekund płyty atakuje nas energiczny i bezkompromisowy „Evil Remains”. To imponujący pokaz mocy – agresja i pomysłowość stoją tu na bardzo wysokim poziomie. Utwór stanowi znakomitą mieszankę death i thrash metalu. Z kolei tytułowy „Veil of Ashes” to kompozycja bardziej przebojowa i melodyjna, w której zespół wyraźnie eksponuje swoje inklinacje do melodyjnego death metalu. „Vanity” przyciąga uwagę świetnym wejściem basu i ponownie ukazuje potencjał zespołu – muzycy nie biorą jeńców, a ta stylistyczna mieszanka wypada niezwykle przekonująco. Całość dopełnia soczyste, potężne brzmienie, które podkreśla jakość kompozycji. Nieco bardziej ponury i stonowany „Hole Worm” zdradza wpływy heavy metalu. To utwór, który dostarcza sporo satysfakcji i pokazuje talent zespołu do tworzenia chwytliwych numerów. „Souls of Trauma” brzmi świeżo i nowocześnie – tutaj zespół kładzie większy nacisk na technikę i złożoność aranżacji. Kolejnym mocnym punktem jest melodyjny i łatwo wpadający w ucho „World of Lies”. Wszystko brzmi tu dokładnie tak, jak powinno – trudno znaleźć jakiekolwiek słabe strony. Więcej thrashowego charakteru odnajdziemy w zamykającym album „Death Row” – mocny riff, mroczny klimat i wyraźne nawiązania do klasyki gatunku. Słychać, że zespół czerpie ogromną radość z grania, a ta energia udziela się słuchaczowi.

To mój pierwszy kontakt z Morbid Death i muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Zespół imponuje zgraniem, pomysłowością i konsekwencją stylistyczną. „Veil of Ashes” to około 40 minut dopracowanej, intensywnej muzyki – pełnej zarówno chwytliwych momentów, jak i potężnych riffów. Trudno tu mówić o nudzie.
To zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla fanów takiego grania.

Ocena: 8.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz