środa, 25 marca 2026

SCARLET HORIZON - Genesis of the end (2026)


 

Brazylijski zespół Scarlet Horizon po niemal 22 latach działalności wreszcie wydaje swój debiutancki album. „Genesis of the End” ukazał się 20 marca i jest to pozycja skierowana przede wszystkim do fanów takich zespołów jak Angra, Almah, Vision Divine czy Labyrinth. Można tu również odnaleźć wpływy Avantasia, Helloween czy Blind Guardian. Zespół stawia na klasyczne rozwiązania, ale jednocześnie na pomysłowość, świeżość i dbałość o detale. Scarlet Horizon jest głodny sukcesu i długo kazał czekać na swój pierwszy pełnowymiarowy album. W tym czasie muzycy jednak nie próżnowali – przygotowali coś naprawdę wyjątkowego.

Już sama okładka przyciąga uwagę – pełna jest smaczków, ukrytych motywów i potrafi oddziaływać na wyobraźnię, kusząc klimatem. Zespół dopracował ten aspekt równie starannie jak samo brzmienie płyty. Produkcja jest nowoczesna, mocna i selektywna, dzięki czemu każdy dźwięk nabiera odpowiedniej mocy. Atutem tej kapeli jest zgrany skład oraz utalentowani muzycy, którzy imponują swoimi umiejętnościami. Wokalista Caio Alexandre śpiewa z pazurem i bez trudu operuje wysokimi rejestrami. To rasowy power metalowy frontman, który potrafi zrobić prawdziwe show. Wtóruje mu uzdolniony klawiszowiec Thales Guimaraes, nadający muzyce odpowiedni klimat i melodyjny charakter. Z kolei za energię, drapieżność i progresywny sznyt odpowiada gitarzysta Daniel do Valle. Dużym plusem jest jego zamiłowanie do urozmaiconych, pomysłowych partii gitarowych. Jest się czym zachwycać, zwłaszcza jeśli gustuje się w power metalu i progresywnym heavy metalu. Wszystko jest tu na swoim miejscu, a zawartość płyty dostarcza sporo frajdy i rozrywki na bardzo wysokim poziomie.

Album otwiera klimatyczne intro, po którym następuje pomysłowy i klasycznie brzmiący „Worst Awakening”. To utwór oddający wszystko to, co najpiękniejsze w power metalu, a przy tym wyraźnie inspirowany dokonaniami Stratovarius, Sonata Arctica czy Helloween. Brzmi to bardzo obiecująco i zachęca do dalszego odkrywania muzyki Scarlet Horizon. W nastrojowym „Hope Dies First” można wyłapać wpływy Blind Guardian. Zespół bawi się tu konwencją i ciekawymi motywami, a moment, w którym tempo nagle przyspiesza, robi ogromne wrażenie – prawdziwa power metalowa petarda. Elementy rockowe i progresywne pojawiają się w nieco lżejszym „Train to the Pit”. Kolejnym mocnym punktem płyty jest „Crossroads Riverside” – piękny pokaz emocji i epickiego rozmachu. Utwór przesiąknięty jest symfonicznymi ozdobnikami, które nadają mu wyjątkowego charakteru.

Forever Prisoner” rozwija się dość powoli, ale z czasem nabiera mocy i mrocznego klimatu, choć w tej formie wydaje się nieco zbyt rozbudowany. Z kolei „Aurora Borealis” momentami sprawia wrażenie lekkiego przerostu formy nad treścią – utwór jest nieco przekombinowany. Progresywny charakter zespołu można natomiast wyraźnie poczuć w rockowym „Delusion”. Wykonanie stoi na bardzo wysokim poziomie i słucha się tego z dużą przyjemnością. Klasyczny power metal powraca z pełną siłą w rozpędzonym „Forbidden Sacrament”. Solówki stoją tu na najwyższym poziomie i potrafią przyprawić o dreszcze. Momentami ocierają się nawet o klimaty neoklasyczne, co jest zdecydowanie dużym atutem. Zespół nie zwalnia tempa – agresywny „Crush Down the Throne” to kolejny dynamiczny i niezwykle przebojowy numer. Płytę zamyka podniosły i klimatyczny „Down to Hades”, który stanowi idealne podsumowanie całości oraz pokaz możliwości zespołu.

Scarlet Horizon długo kazał czekać na swój pełnowymiarowy debiut, ale zdecydowanie było warto. Ten czas nie został zmarnowany – zespół przygotował dojrzały i dopracowany album z pogranicza progresywnego power metalu. Słychać tu pasję, talent muzyków oraz dużą pomysłowość kompozytorską. To bardzo mocny start Scarlet Horizon i zdecydowanie warto obserwować dalsze poczynania tej kapeli.

Ocena: 8,5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz