"Dawn of the Axe” był prawdziwym pokazem mocy i talentu niemieckiego zespołu Cruel Force. To jedna z najlepszych płyt wydanych w 2023 roku. Band zaprezentował klasę, ogromny potencjał oraz wielką miłość do heavy i speed metalu z domieszką thrashu. Cruel Force skradł moje serce, dlatego z niecierpliwością wypatrywałem następcy „Dawn of the Axe”.
Album „Haneda” ukazał się 26 marca nakładem Shadow Kingdom Records. Cruel Force wyrasta na nową gwiazdę speed metalu, a najnowsze wydawnictwo tylko potwierdza ich wysoką formę. Na takie płyty zdecydowanie warto czekać.
Już sama okładka przyciąga wzrok – egipski motyw prezentuje się znakomicie i świetnie współgra z charakterem muzyki. Równie dobrze wypada produkcja: brzmienie jest dopieszczone, ostre niczym brzytwa i idealnie pasuje do stylistyki zespołu. Wokalista Michael Dall daje się poznać jako rasowy heavy/speedmetalowy frontman, który nadaje kompozycjom odpowiednią ekspresję i charakter. Gitarzysta ukrywający się pod pseudonimem Slaughter stawia na sprawdzone rozwiązania – agresywne riffy, dynamiczne partie gitarowe oraz pełne finezji i świeżości solówki. Jest się czym zachwycać, bo Slaughter w wyraźny sposób oddaje hołd złotej erze lat 80. Do tego dochodzi energiczna, znakomicie pracująca sekcja rytmiczna. Każdy element, każda cząstka muzyki Cruel Force wydaje się dopracowana w najdrobniejszych szczegółach.
Album otwiera instrumentalne intro „The Cross”, które w bardzo klimatyczny sposób buduje napięcie i pokazuje muzyczne umiejętności zespołu. Apetyt rośnie błyskawicznie, a zaraz potem wkracza dobrze znany singiel „Whips A Swinging”. To prawdziwa eksplozja agresji i dynamiki, z wyraźnymi zapędami w stronę thrash metalu. Cruel Force w najlepszej formie – do tego świetne przejścia i znakomite solówki.
W podobnych klimatach utrzymany jest rozpędzony „Savage Gods”, kolejny killer na tej płycie. Wszystko brzmi perfekcyjnie i trudno znaleźć jakiekolwiek słabe punkty. Co ważne, zespół unika monotonii i nie gra według jednego schematu, co stanowi jego ogromny atut.
Rozpędzony „Sword of Iron” przywołuje skojarzenia ze speed metalem z pierwszych płyt Blind Guardian czy Helloween z czasów „Walls of Jericho”. Egipski klimat z okładki powraca w instrumentalnym „Crystal Skull” – to bardziej heavy metalowa kompozycja z wyraźnymi wpływami Iron Maiden. Zespół błyszczy tu kreatywnością, a momentami wręcz geniuszem.
Ten nastrój płynnie przechodzi w kolejny utwór – „Warlords”. Wejście syntezatorów i epicki rozmach sprawiają, że kompozycja robi ogromne wrażenie. Sześć minut mija tu błyskawicznie, a zespół świetnie bawi się konwencją.
Nie brakuje też bardziej bezpośrednich, energetycznych momentów – takim numerem jest przebojowy „Black Talon”, kolejna wariacja na temat speed/thrash metalu, w której Cruel Force czuje się jak ryba w wodzie. Emocji dostarcza również rozpędzony „Titans Awakening”, a całość zamyka monumentalny „Haneda”. Kto by się spodziewał, że zespół potrafi stworzyć tak rozbudowany, a jednocześnie atrakcyjny utwór w stylistyce speed/thrash metalowej? Efekt jest znakomity – to jeden z najciekawszych numerów w dorobku Cruel Force i finał w naprawdę wielkim stylu.
Cruel Force rośnie w siłę, a marka zespołu budzi coraz większy respekt. Niemcy po raz kolejny nagrali album praktycznie bezbłędny, który trzyma w napięciu od początku do końca. Świetne instrumentalne wstawki, mnóstwo killerów i epicki finał sprawiają, że „Haneda” to płyta obowiązkowa dla fanów speed i thrash metalu. Wygląda na to, że na scenie wyrosła nam nowa gwiazda tego gatunku – i zdecydowanie warto mieć ten album na swojej półce.
Ocena: 10/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz