wtorek, 16 czerwca 2026

ATOMIC TERROR - Acts of violence (2026)

Po zeszłorocznym Live Aggression wielu mogło przypuszczać, że Atomic Terror utknęli w klasycznym, choć dość przewidywalnym thrashmetalowym schemacie. Acts of Violence szybko burzy jednak te założenia — to album bardziej dopracowany, szybszy i zdecydowanie pewniejszy siebie. Ten młody i ambitny amerykański zespół udowadnia, że thrash metal wciąż może być agresywny, dynamiczny, pełen pasji i autentycznych emocji. Nowe wydawnictwo brzmi tak, jakby mogło ukazać się w złotej erze gatunku, gdzieś na początku lat 90.

Grupa ma już na koncie dwa udane albumy, jednak tym razem postawiła na jeszcze wyższą jakość kompozycji i większą pomysłowość. Muzycy nie boją się czerpać inspiracji z dokonań Kreator czy Slayera. Na płycie nie brakuje agresji, surowości i naturalności, które stanowią fundament jej charakteru.

Thomas Brower prezentuje agresywny, chropowaty styl wokalny, ale jednocześnie potrafi zaskoczyć różnorodnością środków wyrazu. Od klasycznych thrashowych wrzasków po hardcore’owe i bardziej ekstremalne partie – wszystko to nadaje materiałowi głębi i sprawia, że nie popada on w monotonię. To bez wątpienia jeden z największych atutów Atomic Terror.

Równie mocnym filarem zespołu są gitarzyści Brower i King, którzy doskonale wiedzą, jak przyciągnąć uwagę słuchacza. Potrafią zaskakiwać ciekawymi aranżacjami, chwytliwymi riffami oraz interesującymi rozwiązaniami kompozycyjnymi. To właśnie dzięki nim album emanuje energią, agresją i przebojowością. Owszem, zespół bazuje głównie na sprawdzonych patentach gatunku, ale robi to z wyczuciem i odpowiednią dawką świeżości.

Na Acts of Violence znalazło się dziesięć utworów będących kwintesencją tego, co najlepsze w thrash metalu. Już otwierający album „The Beast Within” pokazuje, że zespół postawił na większą precyzję i intensywność. Riffy są zwarte i bezkompromisowe, a sekcja rytmiczna pracuje z niemal chirurgiczną dokładnością, nie tracąc przy tym charakterystycznego brudu i energii. Produkcja pozostaje przejrzysta, ale nieprzesadnie wygładzona — nadal wyczuwalny jest garażowy pazur doskonale współgrający z tematyką materiału.

Zadziorny „Into the Storm” brzmi wyjątkowo oldschoolowo i doskonale ukazuje potencjał grupy. Jeszcze większą dawkę agresji przynosi „Death’s Head Revisited”, wyraźnie inspirowany twórczością Death Angel i Kreator. To jeden z najmocniejszych punktów programu, pokazujący pełnię możliwości zespołu.

Nieco więcej heavy metalowego charakteru odnajdziemy w masywnym i topornym „Inquisition”. Chwilę później zespół ponownie przyspiesza, atakując słuchacza rozpędzonym utworem tytułowym „Acts of Violence”. To thrash metal w najczystszej postaci — bez kompromisów, za to z ogromną energią i skutecznością.

Do najjaśniejszych punktów albumu należy również „Reptilian Lineage”, który przywołuje wspomnienia najlepszych lat Kreator i Destruction. Podobne emocje wzbudza zadziorny „Caricature”. Charakterystyczna praca gitar i klasycznie brzmiące riffy doskonale eksponują najmocniejsze strony Atomic Terror. Nawiązania do niemieckiej szkoły thrash metalu są również wyraźnie słyszalne w mrocznym „Night Flier”. Całość wieńczy „To Rule Them All” — kolejna thrashmetalowa petarda, która stanowi godne zakończenie albumu.

Nie wszystko jest jednak idealne. Niektóre solówki sprawiają wrażenie nieco chaotycznych, a część przejść między utworami pełni bardziej funkcję praktyczną niż pozostaje w pamięci na dłużej. Są to jednak drobne mankamenty, które nie wpływają znacząco na końcowy odbiór wydawnictwa.

Acts of Violence to wyraźny krok naprzód w karierze Atomic Terror. Album jest dojrzalszy, lepiej skomponowany i zwyczajnie bardziej angażujący niż poprzednie dokonania zespołu. Nie rewolucjonizuje gatunku, ale w bardzo przekonujący sposób pokazuje, że grupa rozwija się we właściwym kierunku i potrafi utrzymać wysoką intensywność przez cały czas trwania płyty.

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz