środa, 10 czerwca 2026

SEAGRAVE - Radiance Supreme (2026)


 

Coraz częściej w ostatnim czasie pojawiają się okładki wyglądające tak, jakby zostały stworzone przez sztuczną inteligencję. Tego typu grafiki potrafią męczyć wzrok, irytować, a niekiedy wręcz odstraszać potencjalnego słuchacza. Niestety, podobnie jest w przypadku najnowszego dzieła fińskiej formacji Seagrave. „Radiance Supreme” ukazał się 17 kwietnia i jest albumem głęboko zakorzenionym w klasycznym heavy metalu, hard rocku oraz progresywnym heavy metalu. Nietrudno doszukać się tutaj inspiracji takimi wykonawcami jak Iron Maiden, Alcatrazz czy Axel Rudi Pell.

Od wydania debiutanckiego krążka minęło jedenaście lat, a w zespole wciąż kluczową rolę odgrywają gitarzyści. Duet Rintala/Karjalainen stawia przede wszystkim na melodyjność, świeżość i przebojowość. Muzycy znakomicie balansują pomiędzy hardrockową ekspresją a melodyjnym heavy metalem. Znajdziemy tu pomysłowe riffy, wciągające melodie oraz chwytliwe refreny. Jest wyraźny hołd dla klasyki gatunku, ale jednocześnie nie brakuje świeżych pomysłów i dbałości o interesujące aranżacje. Seagrave udowadnia, że w ich muzyce jest miejsce zarówno na drapieżność i ciężar, jak i klimat, emocje oraz finezję. Całość brzmi atrakcyjnie, dojrzale i niezwykle przekonująco.

Materiał trwa niespełna godzinę, a dwanaście zawartych na nim kompozycji tworzy spójne i starannie dopracowane wydawnictwo. Już otwierający album „Harlequin” sugeruje, że Seagrave nie zamierza iść na kompromisy. Mocne riffy, wyraziste melodie i klasyczne podejście do budowania napięcia stanowią fundament całego albumu. To znakomita galopada w duchu Iron Maiden i trudno wyobrazić sobie lepsze otwarcie tej płyty.

Kolejne utwory, takie jak „Inner Fire” czy „Hope Arrives”, rozwijają ten kierunek, łącząc energię klasycznego heavy metalu z bardziej współczesnym, przestrzennym hardrockowym brzmieniem. Nie brakuje tu lekkości, muzycznej finezji i umiejętnego oddziaływania na emocje słuchacza.

Centralnym punktem albumu pozostaje utwór tytułowy „Radiance Supreme”. To blisko sześciominutowa kompozycja, która najlepiej oddaje ambicje zespołu. Monumentalne refreny, rozbudowane partie instrumentalne oraz atmosfera balansująca pomiędzy podniosłością a melancholią sprawiają, że jest to jeden z najmocniejszych punktów programu. Seagrave pokazuje tutaj, że potrafi tworzyć utwory nie tylko chwytliwe, ale również pełne emocjonalnej głębi. To kompozycja potwierdzająca klasę i talent fińskiej formacji.

Na uwagę zasługują również drapieżny „The Eagle” oraz inspirowany wydarzeniami historycznymi „Dunkerque 1940”, który wyróżnia się narracyjnym charakterem i niemal filmowym rozmachem. Z kolei „Magic Symphony” wnosi więcej lekkości i melodyjności, stanowiąc przyjemny kontrast dla cięższych fragmentów albumu. To dowód na to, że zespół potrafi skutecznie urozmaicać swój materiał i zaskakiwać słuchacza.

Ponury, a zarazem bardziej progresywny „Seagrave” również ukazuje duży potencjał grupy. Bardzo dobrze wypada marszowy i epicki „Earthbound”, czerpiący pełnymi garściami z dorobku Iron Maiden. Fanom Alcatrazz z pewnością przypadnie do gustu rozpędzony i niezwykle przebojowy „Seeker of Truth”. Na zakończenie otrzymujemy nastrojowy i pełen emocji „The Flicker of Time”, który stanowi godne zwieńczenie całego wydawnictwa.

„Radiance Supreme” nie jest albumem rewolucyjnym, ale z pewnością jest dziełem dopracowanym, szczerym i pełnym pasji. Seagrave stawia na solidne kompozycje zamiast ślepego podążania za eksperymentami, dzięki czemu stworzył płytę, która powinna przypaść do gustu wszystkim miłośnikom tradycyjnego heavy i power metalu. To udany powrót zespołu, który po latach przerwy udowadnia, że wciąż ma wiele do zaoferowania.

Ocena: 8/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz