Belgijski Drakkar nie należy do zespołów, które regularnie zasypują fanów nowymi wydawnictwami. Grupa działa od 1983 roku i przez lata wypracowała sobie solidną pozycję na europejskiej scenie heavy i power metalu. Po dziewięciu latach od poprzedniego albumu powraca z czwartym krążkiem studyjnym zatytułowanym „Invasion”, który ukazał się 19 czerwca 2026 roku nakładem Wormholedeath. Album zawiera dziewięć utworów i niespełna 40 minut muzyki utrzymanej w klasycznej stylistyce heavy/power metalu. Nowa płyta, odświeżony skład i kolejna dawka metalowych emocji. Czy Drakkar mimo upływu lat nadal potrafi utrzymać wysoki poziom? Czas to sprawdzić.
Do zespołu powrócił wokalista Leni Anderssen, doskonale znany fanom grupy. Jego charakterystyczny głos idealnie wpisuje się w estetykę Drakkar. Potrafi nadać kompozycjom zarówno mroczny klimat, jak i odpowiednią dawkę drapieżności. Warto również wspomnieć o zmianach personalnych w sekcji gitarowej. Od 2025 roku za gitary odpowiadają Nico RR oraz Vanhotebeek. Nie brakuje im technicznych umiejętności, wyczucia melodii ani ciężaru, jednak momentami można odnieść wrażenie, że ich kompozycjom brakuje większej przebojowości.
Mimo pewnych niedociągnięć Drakkar nadal prezentuje solidny poziom w ramach klasycznego heavy/power metalu. Problemem okazuje się jednak niedostatek wyrazistych hitów oraz ograniczona liczba momentów, które na dłużej zapadają w pamięć. Brakuje także elementu zaskoczenia i świeżości, które mogłyby wyróżnić album na tle konkurencji. Nie zmienia to jednak faktu, że „Invasion” pozostaje materiałem godnym uwagi.
Największą słabością płyty jest właśnie zachowawczość. Drakkar porusza się po doskonale znanym sobie terytorium i rzadko wychodzi poza sprawdzone gatunkowe schematy. Z drugiej strony właśnie tego mogą oczekiwać miłośnicy klasycznego heavy i power metalu. Zespół nie próbuje na siłę uwspółcześniać swojego brzmienia, stawiając na tradycyjne rozwiązania i solidne muzyczne rzemiosło.
Pod względem produkcyjnym „Invasion” prezentuje się bardzo dobrze. Brzmienie jest selektywne, ale nieprzesadnie sterylne. Gitary mają odpowiednią moc, sekcja rytmiczna pracuje bez zarzutu, a wokal Anderssena brzmi pewnie i przekonująco. Całość zachowuje oldschoolowy charakter, dzięki czemu album nie traci swojej autentyczności.
Płytę otwiera „To The Shores”, pełniący rolę klimatycznego wprowadzenia do świata Drakkar. Chwilę później otrzymujemy tytułowy „Invasion” – szybki i energiczny numer oparty na galopujących riffach oraz mocnym refrenie. To jeden z tych utworów, który natychmiast przywołuje skojarzenia z klasycznym Running Wild. Mocne otwarcie albumu i jeden z jego najjaśniejszych punktów.
Więcej melodyjności przynosi „Far Away”, w którym nie brakuje charakterystycznej dla niemieckiego heavy metalu surowości oraz mrocznego klimatu. Najdłuższym utworem na płycie jest „Mad Clown” – kompozycja przebojowa i nieco bardziej teatralna, momentami przywodząca na myśl klimat „Majesty” Blind Guardian. To właśnie tutaj zespół pokazuje, że potrafi urozmaicić swój materiał i wyjść poza najbardziej oczywiste rozwiązania.
Więcej ciężaru i mroku odnajdziemy w „Bloody Mary”. To solidny utwór, choć właśnie w tym miejscu album zaczyna nieco tracić impet. „Crying Out” wypada dość blado na tle wcześniejszych kompozycji i trudno odnaleźć w nim elementy, które wyróżniałyby go spośród pozostałych utworów. Podobnie jest z zamykającym album „The Everlasting Journey”. To przyzwoita kompozycja, jednak sprawia wrażenie niedostatecznie rozwiniętej i pozostawia pewien niedosyt.
„Invasion” nie jest albumem rewolucyjnym, ale z pewnością można uznać go za udane wydawnictwo. To kawał solidnego europejskiego heavy/power metalu, pełnego energii, melodyjnych gitar i klasycznego metalowego ducha. Fani Running Wild, Helloween, Tokyo Blade czy tradycyjnego speed metalu znajdą tutaj wiele powodów do zadowolenia.
Ostatecznie zabrakło nieco większej dawki przebojowości, mocniejszych refrenów oraz kilku bardziej zapadających w pamięć kompozycji. Mimo to jest to album godny uwagi, który powinien przypaść do gustu wszystkim miłośnikom klasycznego metalu.
Ocena: 7/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz