niedziela, 1 listopada 2026

SCARBLADE - Guardians of Time (2026)


 Szwedzki Scarblade powraca po dziesięciu latach od wydania debiutanckiego „The Cosmic Wrath” i trzeba przyznać, że jest to powrót całkiem udany. „Guardians of Time” to drugi pełnowymiarowy album formacji z Göteborga, która postanowiła przypomnieć słuchaczom, że tradycyjny heavy metal wciąż ma sporo do zaoferowania. Nie znajdziemy tutaj żadnej rewolucji ani prób wywracania gatunku do góry nogami. Zamiast tego otrzymujemy dziewięć kompozycji opartych na klasycznych riffach, melodyjnych refrenach, gitarowych solówkach i wyrazistym wokalu. To muzyka mocno zakorzeniona w latach 80., ale podana z odpowiednią energią i współczesnym brzmieniem. Płyta ukazała się 30 października i jest skierowana do fanów Acid, Warlock  czy chastain. 

Za muzycznym obliczem Scarblade stoi przede wszystkim klasyczny heavy metal z domieszką melodyjnego power metalu. Słychać tutaj inspiracje takimi wykonawcami jak Judas Priest, Iron Maiden czy warlock. Momentami pojawiają się również bardziej epickie i symfoniczne akcenty. Zespół nie próbuje jednak nikogo kopiować jeden do jednego. Największą siłą tej muzyki jest umiejętne łączenie chwytliwych melodii z tradycyjnym metalowym pazurem. Szczególnie dobrze wypadają gitarowe partie, które potrafią zarówno rozpędzić utwór, jak i zbudować odpowiednio podniosły klimat. Robią to bardzo dobrze, aczkolwiek nie ma tutaj niczego odkrywczego.

Na szczególną uwagę zasługuje wokalistka Alicke Kostopoulou, która jest jednocześnie założycielką zespołu. Jej głos jest mocny, wyrazisty i dobrze odnajduje się w klasycznym heavy metalowym repertuarze. Nie próbuje przesadnie popisywać się możliwościami wokalnymi, ale potrafi nadać kompozycjom odpowiedniego charakteru. Warto również wspomnieć o gitarzystach, których praca stanowi jeden z najmocniejszych punktów albumu. Całość uzupełniają klawisze Johana Bernspånga, perkusja Viktora Heinesona oraz bas Jorgego B'Atza. Każdy z muzyków wkłada serce w to co robi i dlatego taki dobry mamy efekt. 

Na płycie znajdziemy 9 kompozycji, co daje 38 minut muzyki. Zabawa jest przednia i w kategorii rozgrywki album sporo zyskuje. Album otwiera tytułowy „Guardians of Time”, który od pierwszych chwil pokazuje, w jakim kierunku podąża zespół. Jest melodyjnie, dynamicznie i z odpowiednią dawką klasycznego metalu.  Mocniejszy riff, tajemniczy klimat i zapędy w stronę Judas priest działają tutaj na korzyść. Band pokazuje, że te 10 lat oczekiwania na nową muzykę nie zostało zmarnowane. The Walls” kontynuuje ten kierunek, oferując chwytliwe partie gitarowe i bardzo przyjemną solówkę. Klimatyczne partie klawisze dodają uroku i trochę przypominają rainbow z czasów Dio. 

Prawdziwym ukłonem w stronę lat 80. jest „Ready for Action” – bezpośredni, przebojowy kawałek, który szybko wpada w ucho. To taki ukłon w stronę Dio, Accept czy dokken.Craving Heart” przyciąga napędzającym rytmem i bardzo udaną linią refrenu. Znów mocniejszy riff napędza utwór i pokazuje potencjał grupy. Natomiast „Alive” podkręca tempo i dostarcza kolejnej porcji energetycznego heavy metalu.

Ciekawiej robi się przy „Judas Kiss the Serpent”, gdzie pojawia się nieco mroczniejszy klimat i bardziej rozbudowane, momentami symfoniczne podejście do kompozycji. „Damnation” to z kolei bardziej stonowana propozycja, oscylująca wokół średniego tempa z interesującym rozwinięciem w środkowej części. Na wyróżnienie zasługuje również „A Sign of Heaven”, rozpoczynający się spokojniej, niemal balladowo, by następnie przerodzić się w melodyjny, podniosły hymn z wyraźnymi nawiązaniami do klasycznego metalu. To jeden z moich ulubionych utworów na płycie. Całość zamyka „Blind”, czyli kolejny dynamiczny numer, w którym nie brakuje szybkich riffów, energii i chwytliwych melodii.

Guardians of Time” to solidna propozycja dla wszystkich miłośników tradycyjnego heavy metalu, którzy cenią sobie melodyjność, klasyczne gitarowe riffy i charakterystyczny klimat lat 80. Scarblade nie sili się na oryginalność za wszelką cenę, ale doskonale wykorzystuje sprawdzone metalowe patenty, tworząc materiał, którego słucha się z przyjemnością. Nie wszystkie kompozycje zapadają w pamięć równie mocno, a miejscami przydałoby się nieco więcej drapieżności i świeżości, jednak całość broni się dobrym wykonaniem i konsekwencją stylistyczną. To udany powrót szwedzkiej formacji i płyta, która powinna przypaść do gustu fanom klasycznego heavy metalu. Gorąco polecam!

Ocena: 8.5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz