Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tezza F. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tezza F. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 września 2025

TEZZA F - Echoes from the Winter silence (2025)

 


Włoski muzyk Fillipo Tezza powraca z nowym albumem. Jeszcze niedawno mogliśmy delektować się krążkiem "Key to Your Kingdom" z 2024 roku, a już doczekaliśmy się jego czwartej płyty studyjnej zatytułowanej "Echoes from the Winter Silence". Album ukazał się 19 września nakładem Elevate Records. W dalszym ciągu mamy do czynienia z radosnym power metalem w duchu Helloween, Sonata Arctica czy Insania.


Poprzedni album był solidny, lecz nie wniósł nic szczególnie nowego do gatunku. Najnowsze wydawnictwo jest naturalną kontynuacją "Key to Your Kingdom" – to rasowy europejski power metal w klimacie lat 90., ale Fillipo wciąż nie potrafi przebić się ponad poziom solidnego rzemiosła. Całość słucha się przyjemnie, choć brakuje tu elementu zaskoczenia czy efektu „wow”. Należy jednak pochwalić, że jako jednoosobowy projekt Tezza radzi sobie naprawdę dobrze – jest nie tylko kompozytorem i instrumentalistą, lecz także całkiem przyzwoitym wokalistą, który stara się dorównać ikonom gatunku. Partie gitarowe są poprawne i klasyczne, choć momentami przewidywalne i nieco wyświechtane.


Album składa się z ośmiu utworów. Już na otwarcie dostajemy energetyczny "For a New Hope", który brzmi niczym hołd dla wczesnego Helloween – szybko, radośnie i bardzo przebojowo. Świetnym riffem wyróżnia się "The Shining Path", jeden z ciekawszych fragmentów płyty. Chwytliwy motyw przewodni i brzmienie w stylu Gamma Ray z lat 90. sprawiają, że utwór zapada w pamięć. "One Last Sacrifice" to dynamiczna, wielowątkowa kompozycja z interesującymi przejściami i dopracowanymi partiami gitar. Instrumentalny "Tides of War" wypada znakomicie i stanowi miły przerywnik. Nieco mniej porywa ballada "This Journey Begins", przy której wkrada się odrobina nudy. Dużo więcej energii ma rozpędzony "Sacred Fire". Finał płyty to prawdziwa uczta dla fanów power metalu – czternastominutowy "Winter of Souls" to rozbudowana, epicka suita, w której dzieje się naprawdę dużo. Tezza stara się zaskoczyć słuchacza rozbudowaną strukturą i wielowarstwowością kompozycji, co sprawia, że jest to idealne zwieńczenie albumu.


Fillipo Tezza nagrał album solidny i spójny, ale wciąż daleki od najwyższego poziomu. Brakuje mu świeżych pomysłów na riffy i bardziej oryginalnych motywów gitarowych – większość jest poprawna, lecz przewidywalna. Mimo to całość słucha się z przyjemnością, a fani gatunku z pewnością znajdą tu wiele radości.


Ocena: 6/10

poniedziałek, 20 maja 2024

TEZZA F - Key to Your Kingdom (2024)


 Nie mogłem przejść obojętnie obok tej klimatycznej okładki, która daje wyraźny sygnał co nas czeka. Klasyczny power metal, który przenosi nas do lat 90 i znajdziemy tutaj dużo odesłań do klasyki w postaci Insania, Helloween, Heavenly czy Sonata Arctica. Inspiracje godne pochwały, ale jest to też droga łatwa do poniesienia klęski. Nie zawsze udaje się doścignąć geniuszy gatunku i tutaj Tezza F. też poległa w tej kwestii. Jednak "Key to your Kingdom" to nie jakiś gniot, tylko kawał solidnego power metalu w klasycznym wydaniu i choć do najlepszych płyt z tamtego okresu daleko to jednak można czerpać radość z tej muzyki.

Za nazwa Tezza F kryje się jeden człowiek, a mianowicie Filippo Tezza, który odpowiada za wokale i całą warstwę instrumentalną na tej płycie. Ma talent i to słychać, zresztą jego wokal potrafił oczarować na ostatniej płycie Chronosfear. Muzycznie brakuje może tutaj oryginalności, może jest to do bólu wtórne, ale dobrze się tego słucha. Dostajemy porcję sprawdzonych patentów, które dają sporo radości.
Choć jest to projekt muzyczny jednego człowieka, to zadbano o mocne i klimatyczne brzmienie, a do tego ta miła dla oka okładka.

Zawartość jest dobrze skrojona i już otwieracz "The Fire Still burns" pozytywnie nastraja i wprowadza w klimat nowej płyty. Co mnie trochę irytuje te owe spowolnienia i takie wprowadzanie stonowanych dźwięków. Cała reszta jest dobrze rozegrania. Niezwykle melodyjny "Voices" to rasowy power metal w klasycznym wydaniu. Prosty motyw gitarowy i duża dawka melodyjności sprawiają, że utwór wpada w ucho. Nie zabrakło też przebojów i taki chwytliwy "Dead Roses" bardzo dobrze to potwierdza. Coś z Insania czy Helloween można doszukać się w rozpędzonym "Key to Your Kingdom". Oklepana formuła to fakt, ale słychać że Filippo kocha ten gatunek i chciał oddać hołd dla klasyki. Sporo wpływów Hansena można wyłapać w "Cold Rain" i to kolejny hicior na płycie. Z kolei rozpędzony "Moonlight chant" przemyca sporo elementów Sonata Arctica. Całość wieńczy rozbudowany i epicki "For death of glory" .

Tezza F wydał właśnie swój najlepszy album. Jest klasycznie, melodyjnie i nie brakuje w tym wszystkim energii. Minus to brak świeżości, elementu zaskoczenia i wtórność, która nieco psuje ostateczny efekt i tym samym brakuje troszkę do ideału. Dla fanów klasycznego power metalu pozycja obowiązkowa.

Ocena: 7/10