Jeżeli nie macie dość klonów
Helloween, Gaia Epicus, czy Gamma Ray to znajdziecie z pewnością
siły, aby posłuchać debiutancki album fińskiej formacji Enforce.
Album się zwie „Superhero Diary part 1” i jest to wydawnictwo
skierowane do maniaków gatunku power metal i właściwie tylko
do nich. Bo Enforce to kapela jakich wiele i niczym się nie wyróżnia
i teraz od was zależy czy to akceptujecie czy też nie.
Już okładka zdradza nam, że mamy do
czynienia z power metalem i to raczej mało oryginalnym. To się
sprawdza i od samego początku zespół raczy nas dźwiękami
rodem z albumów Helloween, Gaia Epicus, Sonata Arctica czy
Gamma Ray. Krótkie klimatyczne intro „Anthem”
ma być czymś na miarę instrumentalnych intr Helloween, ale nie
wzbudza takiego entuzjazmu. Oczywiście Enforce nie mógł
sobie odpuścić słodkich i radosnych melodii i te się ujawniają w
„Im Hero”. Pierwszym utworem, który przypadł
mi do gustu jest „Gift Of Prophecy”. Plusem tutaj
nie jest oryginalność, lecz przebojowość i taki ostrzejszy
wydźwięk. Czyste i złagodzone brzmienie uwypukla wszelkie
niedoskonałości, zwłaszcza to jak spisują się gitarzyści. Ade i
Matias niestety rzadko kiedy wygrywają jakieś ciekawe melodie czy
motywy. Brakuje im ikry i determinacji. Tutaj trzeba czegoś więcej
niż tylko rzemiosła. Często zespół stawia na szybkość
tak jak to ma miejsce w „Redeemer from the stars”
czy „All Hope is lost”. Zespół jeszcze
bardziej staje się przewidywalny kiedy do akcji wkracza klon Kiske,
bo właśnie tak należy mówić o wokaliście Rickim Tournee.
Materiał z każdym utworem staje się nudniejszy i bardziej
oklepany, tak więc na próżno tutaj szukać hitów czy
czegoś nie powtarzalnego i godnego uwagi.
Ci którzy nie mają dość
klonów Helloween i Gamm Ray, ci którzy lubią power
metal w słodkiej i melodyjnej oprawie, bez pomysłu, bez zaskoczenia
i nie ceniąc sobie jakości prezentowanej muzyki mogą spróbować
sił z Enforce. Przesłuchałem i nie widzę sensu żeby kiedyś
wracać do tej płyty. Można sobie darować.
Ocena: 3/10
Enfarce:)
OdpowiedzUsuńA ja mam całkiem inne odczucia co do tej płyty , faktycznie jest to słodkie i radosne ale bardzo fajnie się tego słucha , wokalista ma świetny głos , ale czy zaraz do Kiske go porównywać trzeba? Całkiem dobrze wyszedł cover Bonnie Tyler , a materiał nie jest nudny , klonem Helloween czy GammaRay bym tego nie nazwał blizej temu do Freedom Call. Dla mnie jeden z lepszych debiutów tego roku w melodyjnym Power Metalu \m/.
OdpowiedzUsuńTo już wolę Stachild czy Twilight Force:P dla mnie to norma, że zawsze znajdzie się druga inna opinia :P Pozdrawiam
Usuń