Francuski Evolution Zero powraca po 6 latach z trzecim albumem studyjnym zatytułowanym "Gateway to Deviance" który ukazał się 13 czerwca. Nie jest to muzyka dla fanów ugrzecznionego metalu. Zespół porusza się gdzieś na styku melodyjnego death i thrash metalu, sięgając po agresywne riffy, ciężkie zwolnienia i charakterystyczną dla lat 90. surowość. Lubią czerpać z muzyki Arch Enemy, Slayer czy machine.head. Całość trwa zaledwie około 28 minut, ale dzięki temu album nie zdąży się niepotrzebnie rozciągnąć. Na pewno dla fanów takiej muzyki jest to pozycja obowiązkowa.
W porównaniu do poprzedniej płyty mamy nową sekcje rytmiczną. Na basie jest Kev Boomer, a na perkusji Cyril Leriche. Dodają całości mocy i energii. Sporo dobrego do zespołu wnosi wokalistka Coralie, która wprowadza aspekt brutalności i agresji. To za jej sprawą mamy pierwiastek melodyjnego death metalu. Cała siła zespołu tkwi w duecie gitarowym tworzonym przez Cyril i Davida. Znają się na swojej robocie i dostarczają nam solidnych i dobrze wyważonych riffów. Balansują między agresją i melodyjność, a to sprawdza się tutaj bardzo dobrze. Do tego mroczniejszy klimat i mocne brzmienie i robi się naprawdę ciekawie.
Otwierający „Scathing Memories” od razu pokazuje główne atuty zespołu – ostre, cięte gitary, mocną sekcję rytmiczną i wokal pełen agresji. Jest tutaj sporo thrashowego pędu, ale Evolution Zero nie ogranicza się wyłącznie do szybkiego łojenia. Mocne otwarcie płyty.
„From Pleasure to Pain” jest bardziej bezpośrednim numerem, w którym świetnie słychać połączenie thrashowej dynamiki z deathmetalową brutalnością. To jeden z tych utworów, które dobrze pokazują, że Francuzi potrafią pisać konkretne, zwarte kompozycje bez zbędnego przeciągania. Utwór był zresztą prezentowany jeszcze przed premierą albumu. Nic dziwnego, bo to przemyślany i zapadający w pamięci utwór.
„Endless Drowning” przynosi nieco więcej ciężaru i ponurego klimatu. Z kolei „Cancer Business” należy do najbardziej agresywnych momentów płyty. Te kompozycje potwierdzają, że band nie boi się wtrącać do swojej muzyki elementy death metalowe. Robią to z pomysłem i dbałością o detale. Dobrze się tego słucha, choć nie ma w tym nic oryginalnego.
W „Spineless Humanity” zespół pokazuje bardziej groove'owe oblicze. Ciężkie riffy przeplatają się z szybszymi partiami, dzięki czemu utwór nie jest jednostajny. „Excommunicate the Scapegoat” ponownie przyspiesza i mocno pachnie klasycznym death/thrashem z początku lat 90.
Jednym z ciekawszych punktów albumu jest „Empire of Plagues”. To kompozycja, w której brutalność zostaje uzupełniona cięższymi, niemal doomowymi fragmentami. To kolejny bezpośredni strzał, który ukazuje brutalność tej płyty. Nie ma miejsca na niepotrzebne zwolnienia.
Na zakończenie dostajemy „Corrosive Mother Earth”, który dobrze podsumowuje charakter całego materiału – agresywny, ponury i bezpośredni.
Gateway to Deviance to przede wszystkim konkretny, agresywny i dobrze skrojony kawał death/thrash metalu. Evolution Zero nie bawi się tutaj w zbędne eksperymenty, tylko stawia na mocne riffy, odpowiednią dawkę szybkości i ciężaru oraz surowy klimat. Krótki czas trwania działa na korzyść albumu – materiał nie nuży i zostawia po sobie ochotę na ponowne przesłuchanie. Fani starej szkoły thrashu i death metalu powinni znaleźć tutaj coś dla siebie. To solidna, pełna energii płyta, która pokazuje, że francuski underground potrafi jeszcze konkretnie przyłożyć.
Ocena : 8/10

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz