poniedziałek, 25 stycznia 2016

HYDRA'S FATE - Worlds Apart (2015)

Na niemieckiej scenie metalowej nie tak dawno pojawił się ciekawy zespół, a mianowicie Hydra's Fate. Działają od 2013r i dali się poznać jako zespół, który lubi mieszać hard rocka z heavy i power metalem. W efekcie dostajemy muzykę, która w dużej mierze przypomina tą wykonywaną przez takie zespoły jak Sinner, Primal Fear, czy Brainstorm. Nie brakuje też w ich muzyce elementów progresywnego metalu wyjętego prosto z twórczości Queensryche czy Symphony X. W efekcie dostajemy ciekawą mieszankę stylów, którą naprawdę dobrze się słucha. Debiutancki album formacji zatytułowany „Worlds Apart” to kawał dobrej muzyki, którą ciężko sklasyfikować jako dzieło młodzieńców, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę w metalowym światku.

Słabym punktem tego wydawnictwa jest szata graficzna, która nie zachwyca do końca. Tutaj można dostrzec jeszcze brak doświadczenia. Znacznie lepiej jest gdy odpalimy płytę. Od razu z głośników wydobywa się soczyste i mocne brzmienie. To dzięki niemu cały materiał zyskuje na mocy i jest bardziej nowoczesne. Specyficzny wokal Markusa Branda dodaje zespołowi autentyczności i oryginalności. Największą bronią zespołu jest jednak duet gitarzystów, bo zarówno Igor jak i Sebastian potrafią grac finezyjnie, z zachowaniem z zasad techniki i z pomysłem. Często to właśnie partie gitarowe budują napięcie i podgrzewają temperaturę. Na płycie znajdziemy 10 kompozycji i każda z nich to kawał innego heavy metalu. „Aeternitas” to bardziej tradycyjny heavy/power metal, który jest wzorowany na twórczości Brainstorm czy Primal Fear. Nie jest to nic oryginalnego, ale wypada naprawdę dobrze w swojej kategorii. Bardziej amerykańskie korzenie można wyłapać w klimatycznym i bardziej amerykańskim „Falling Too Fast”. Pomysłowy riff i godna uwagi praca gitarzystów kłania się w melodyjnym „Desire”. Więcej progresywności i mrocznego klimatu uświadczymy w „Liar's Conscience”, który też pokazuje elastyczność zespołu. Z kolei tytułowy „Worlds Apart” ma w sobie więcej lekkości i hard rockowego szaleństwa. Bardzo energiczny i prosty w swojej formule utwór, który na pewno trzeba zaliczyć do grona przebojów. W podobnej konwencji utrzymany jest pomysłowy „The Lost Kingdom”, który wyróżnia się się swoją lekkością i przebojowością. W takim „Road to Nowhere” można doszukać się wpływów Iron Maiden, choć zespół nie próbuje nikogo w pełni kopiować. Wyszedł bardzo ciekawy energiczny kawałek, który powinien być zagrany na każdym koncercie Hydra's fate. Całość zamyka nieco żywszy „Vanitas”, który podsumowuje ten album w znakomity sposób.

Nie ma mowy o czymś nowym w przypadku „Worlds Apart”. Już z taką muzyką mieliśmy nie raz do czynienia, ale nie ma podstaw żeby skreślać ten zespół. Potrafią grać heavy/power metal z domieszką hard rocka i progresywności. Mają ciekawy styl, potrafią budować napięcie, a kompozycje brzmią świeżą, co tylko pokazuje potencjał niemieckiej grupy. Z pewnością nie raz jeszcze o nich usłyszymy, a póki co cieszmy się ich jakże udanym „Worlds apart”.

Ocena: 7.5/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza